Podczas ostatniego posiedzenia miejskich rajców jeden z nich, Krzysztof Szyszko, zwrócił się z następującą interpelacją: – Na parkingu przy przedszkolu nr 3 regularnie pojawia się samochód dostawczy, z którego ktoś handluje ziemniakami.
A przecież w mieście są miejsca przeznaczone do handlu, a poza tym obce osoby, podobnie jak i nasi sklepikarze czy handlarze, powinny wnosić jakieś opłaty na rzecz miasta. Dziwi mnie ta sytuacja, że tam to jest permanentnie naruszane. Potem nasi handlowcy mają do nas pretensje, że idziemy do nich po dotacje, a nie pilnujemy porządku wobec obcych. Zwracałem się z tym do wiceburmistrza Fleksa, ale nic w tej sprawie się nie zmieniło. Odpowiedź burmistrza była następująca: - Parking jest parkingiem Siemiatyckiego Ośrodka Kultury i dyrekcja powinna zwrócić uwagę, jeśli tam rzeczywiście dochodzi do takiej sytuacji. Od tego są odpowiednie organa, które się powiadamia i które robią porządek. Burmistrz Radomski jednocześnie przypomniał, ile było krzyku, kiedy przeprowadzano akcję zakazu handlu na Placu JP II. Niech płacą... Trochę to niezroz umiałe, dlaczego jedni chcą utrudniać życie innym. Komu naprawdę przeszkadza, że mieszkańcy osiedla kupią blisko dobre ziemniaki? Czy to powoduje takie wielkie utrudnienie w poruszaniu się po chodniku? Jeśli przyjeżdża codziennie to znaczy, że ma dobry towar, za który klienci chcą zapłacić. W przeciwnym razie już dawno by go tam nie było. A może tu chodzi o to, że klient kupując na parkingu, nie kupuje w pobliskich sklepach? Przecież mamy do tego prawo, idziemy tam, gdzie bardziej odpowiada nam oferowany towar. W rozmowie już po sesji, radny powiedział, że nie chodzi mu o to, by zakazać handlu w tym miejscu, ale o to, że handlujący w ten sposób też powinni wnosić jakieś opłaty na rzecz miasta. Gdyby tak miało być, to powinno się też pobierać opłaty od tych, co stoją na trasach i sprzedają runo leśne, grzyby czy jagody. Podobnie trzeba by obciążyć np. właścicieli małych sadów, którzy na poboczu jezdni stoją z owocami.
Komentarze