Kilka lat po powstaniu styczniowym, w 1869 roku, w Siemiatyczach, w rodzinie Mikulskich przyszła na świat Melania, późniejsza żona znanego lekarza Ludwika Czarkowskiego.
Była pisarką, autorką książek dla dzieci (pod pseudonimem Melczarska) oraz napisanej w 1917 r., tuż przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, dosyć głośnej w owym czasie książki „Twórczość polska" - o wkładzie polskim na przestrzeni wieków w rozwój nauk, sztuk i wytwórczości (wyd. Księgarnia Stowarzyszenia Nauczycieli Polskich w Wilnie, 1922). Książka kończy się takimi zdaniami: „Duch jeno narodu trwał, trwał nieprzerwanie i czekał. Duch ten wyrywa się dzisiaj z przeszłości, roztacza swe skrzydła i woła: Otom znów z wami w tej chwili dziejowej i jako Feniks z pod popiołów nowy, wzlatuję życia zataczając koła!.
Melania Czarkowska była w młodości również współpracowniczką wybitnego etnografa Oskara Kolberga zwłaszcza przy jego pracach dotyczących wschodniego Mazowsza i Podlasia (zob. „Opowieści ludowe" w tomie 42). W dziełach O. Kolberga, które zostały opublikowane w całości w latach 1960., znajduje się korespondencja między nimi (listy z lat 1884–85)
Mąż Melanii, Ludwik Czarkowski, ur. 4 kwietnia 1855 r. w Czarkówce koło Perlejewa, w majątku rodzinnym, był synem plenipotenta rodziny Ciecierskich, właścicieli majątku w Bacikach, kształcił się na koszt ojca Henryka Ciecierskiego, jako student Uniwersytetu Warszawskiego siedział w Cytadeli za działalność socjalistyczną.
Przez jedenaście lat, w ostatniej dekadzie XIX w. był lekarzem w Siemiatyczach. W tym okresie ziemie polskie nawiedziła i pustoszyła epidemia cholery. Ludwik Czarkowski opracował obszerny raport na temat tej epidemii w Siemiatyczach i okolicach, zajmując się w nim w szczególności zjawiskiem wyjątkowo dużej liczby ofiar cholery wśród miejscowej biedoty żydowskiej oraz wpływem złych warunków higienicznych ludności; opisuje również współpracę lekarzy polskich i żydowskich w obliczu epidemii (raport dotyczy okresu od sierpnia 1893 r., kiedy epidemia sięgnęła Siemiatycz i przyniosła prawie 200 ofiar (192).
Na przełomie XIX i XX w. rodzina przeniosła się do Wilna, gdzie Ludwik Czarkowski zmarł 22 października 1928 r., pochowany na cmentarzu na Rossie. Był osobą wielce zasłużoną dla Wilna, prezesem honorowym Stowarzyszenia Lekarzy Polaków w Wilnie, wiceprezesem Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego, dyrektorem Uniwersyteckiej Biblioteki Publicznej w Wilnie. Poza działalnością lekarską i społeczną zajmował się ludoznawstwem, pisząc również na temat swoich rodzinnych stron. W 1908r. w Roczniku Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie zostało opublikowane jego opracowanie „Powiat bielski w guberni grodzieńskiej., Zarys ludoznawczy", również dotyczące ziemi siemiatyckiej, którego obszerne fragmenty zostały w latach 1990. przedrukowane i udostępnione w kilku kolejnych numerach Ukraińskiego Pisma Podlasia "Nad Buhom i Narwoju" (http://nadbuhom.pl). Z innych jego prac warto wymienić „Pseudonimy i kryptonimy polskie" (W. Arct, Warszawa 1922 r).
Syn Melanii i Ludwika – Zbigniew, ur. w 1890r. w Siemiatyczach, osiadł w Nałęczowie, gdzie do śmierci w 1939 r. zajmował się fotografią artystyczną (w 2014r. została tam otwarta wystawa odkrytych dopiero niedawno jego prac fotograficznych z okresu międzywojennego).
Marek Antoni Nowicki

/okładka książki Melanii Czarkowskiej/
Jeden z listów Oskara Kolberga do Melanii Czarkowskiej napisany w Krakowie 18 marca 1885 roku (Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, tom 55, cz. III):
„Szanowna Pani! Nadesłany mi łaskawie rękopis obrzędów weselnych, pogrzebowych, guseł itp. odebrałem i serdeczne za doręczenie mi tej pracy składam dzięki. Szczególniej wesele jest bardziej szczegółowo i zajmująco przedstawione i nader cenny stanowi materiał. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na to, że brak w nim wskazania miejscowości, z której pochodzi, bo wyrażenie: z ziemi drohickiej czy z powiatu bielskiego, jest zbyt ogólne. Pragnąłbym wiedzieć, z jakiej wsi lub miasteczka, a przynajmniej z jakiej okolicy pochodzi. A nadto nie ma w opisie tym wcale śpiewów weselnych (choćby i bez nuty spisanych), czyżby tamtejsze wesela odbywały się zupełnie bez śpiewek? Dziwiłoby mnie to bardzo, gdyż w innych stronach naszego kraju żadne wesele nie obejdzie się bez piosenek. Jeśli Pani o takich piosenkach dowiedzieć się będziesz mogła, zechcesz je łaskawie spisać (wymieniając źródło, skąd pochodzą) i mnie przesłać, nieskończenie Jej będę za tę uprzejmość zobowiązany. Łącze wyrazy rzetelnego szacunku – Oskar Kolberg. /jn/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze