Reklama

Nie będzie upadłości Cresovii

01/03/2011 22:11
Źle się dzieje w Cresovii – takie opinie na temat siemiatyckiego klubu słyszy się od dawna. Zadłużenie sięgające ponad 40 tys. zł udokumentowane na dwóch ostatnich walnych zebraniach członków to najważniejsza kwestia. Zmiana zarządu stowarzyszenia oraz obrane cele pracy dały nadzieję, że w klubie będzie lepiej.
          Jednak na jaw zaczęły wychodzić kolejne zobowiązania finansowe. Efekt – zadłużenie jest większe niż 40 tys. zł. Po przejęciu klubu przez nowy zarząd nie było nawet na wodę, nie mówiąc o innych sprawach. Mimo to trener oraz większość zawodników przystąpili do okresu przygotowawczego. Z biegiem czasu znalazło się parę groszy na wodę, opłacenie boiska na mecze kontrolne, przygotowania. Jak mówi prezes klubu Dorota Walczuk, z każdym dniem jest coraz lepiej.
          Co dalej? Czy nadal istnieje możliwość upadłości klubu? Czy będzie miejska dotacja? Zapytaliśmy o to panią prezes.
          - Na pewno nie dopuścimy do upadłości. To ostateczny scenariusz, najczarniejszy, ale na pewno nie wejdzie w życie. Cresovia to klub z długimi tradycjami. Musi istnieć. Nie ma aż tak dużego zadłużenia. Zresztą likwidacja klubu i powołanie na jego miejsce nowego też niesie koszty i zabiera czas - mówi prezes Cresovii.
          - W jakim stanie finansowych i organizacyjnym zarząd zastał klub?
          - Największe obciążenie to problemy finansowe związane z zadłużeniem. Wyszło nawet, że na klub były zarejestrowane dwa służbowe telefony komórkowe, z częściowo nieopłaconym abonamentem. Do tego doszła kara za zerwanie umowy. Dlatego nasze cele są następujące – utrzymanie zespołu w czwartej lidze oraz spłata jak najwięcej zobowiązań.
          - Na ostatniej sesji rady miasta radni przegłosowali pieniądze na sport.

          - Oznacza to, że również Cresovia będzie mogła ubiegać się o 90 tys. zł. W momencie, kiedy będzie można składać wnioski o to dofinansowanie – zrobimy to.
          - Podobno klub będzie mógł skorzystać również z budżetu przeznaczonego na promocję miasta?

          - To jeden z pomysłów. Być może będzie zrealizowany, bo klub przecież promuje miasto. Jeśli do tego dojdzie, prawdopodobnie będzie to 20 tys. zł.
          - A co z wierzycielami?

          - Cały czas usilnie rozmawiamy i negocjujemy z nimi. Z wieloma już udało się dogadać i na spłatę wielu zobowiązań udało się uzyskać korzystny termin.
          - Ile teraz jest w kasie klubu?

          - Sporo. Udało nam się już pozyskać pieniądze od firm, których reklamy stoją na stadionie. Wystarczy na spłatę części zobowiązań, opłacenie meczów sparringowych i inne bieżące wydatki?
          - Czym jeszcze może pochwalić się nowy zarząd?

          - Załatwiliśmy od sponsora wodę dla zawodników na część sezonu. Po drugie – pojawiła się wieść o likwidacji drużyny juniorów ze względów finansowych, jednak drużyna ta będzie funkcjonowała. Nie skreślamy jej. Staramy się o nowe stroje.
          - Miał być sponsor strategiczny.

          - Być może będzie. Rozmawiamy z kilkoma potencjalnymi. Jednak to nie takie łatwe. Wymaga to żmudnych negocjacji.
          - Jakie będą najbliższe decyzje zarządu?

          - Spotykamy się co tydzień, by rozmawiać o tym, co dało się zrobić i wyznaczać cele na najbliższe dni. Działania na rzecz klubu pochłaniają nam sporo czasu, a trzeba mieć na uwadze to, że oprócz tego mamy swoją pracę i własne życie. Ale na razie nie brakuje nam motywacji do pracy. Nasze najbliższe plany to kolejne negocjacje z wierzycielami, rozmowy z prawnikami i przygotowanie drużyny do wiosennej rundy.
          - Dziękuję za rozmowę.


          Cezary Klimszewski, tygodnik Głos Siemiatycz
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama