Za kościołem pw. św. Rocha w Miłkowicach Maćkach znajduje się kaplica, a w niej źródło, któremu przypisywana jest lecznicza moc i cudowne właściwości. Dziewczynka uwidziała O historii tego źródła i związanych z parafią św. Rocha legendach opowiadają mieszkańcy Miłkowic. - Teraz to ludzie już nie jadą tutaj, tak jak kiedyś ? mówi Maria Dobrowolska, przedstawicielka starszego pokolenia mieszkańców Miłkowic. ? Wymkną się tylko samochodami na godzinkę i to wszystko. Kiedyś to fury szły, tak jak tabory. Jak na Św. Rocha, przed Matką Boską Zielną było, to wszędzie tutaj wokoło kościoła fury stały. A już wcześniej zamawiali u mieszkańców spanie w stodołach. Jednego roku przywieźli 6?letnią dziewczynkę, która na oczy nie widziała od urodzenia. I na Św. Rocha nad ranem, jak Msza się odprawiała, krzyk się rozległ wokół kościoła. Dziewczynka na oczy uwidziała. Ja, co młoda byłam dopiero, ale pamiętam jak dziś. Usłyszałam te krzyki i pobiegłam na wzgórze pod kościół. A dziewczynka mówiła: ?Mamo, jak jasno. Co to za budynki, co to za ludzie, gdzie my jesteśmy? Mamo, ja widzę?. Dziewczynka była prawosławna. To były czterdzieste lata, może 1945 rok.
- A czy pani doznała jakiejś łaski? - Ja tutaj mieszkam na przeciw kościoła i zawsze, jak tylko gdzieś wyjadę, to tutaj z powrotem mnie ciągnie. Może to te źródełko tak działa, może to ten pagórek, na którym kościół stoi. Tu mnie najlepiej. Coś mnie zawsze ciągnie do tego miejsca. - A historia samego źródła? - Wiem, że od zawsze ściągały w to miejsce setki ludzi potrzebujących pomocy, a wśród nich różne kaleki. I to nie tylko z naszej okolicy, ale i z daleka, spod Hajnówki, Lublina. Ogromny kult był w tym miejscu. I niektórzy podobno uzdrowieli. Niedawno słyszałam, że jakaś kobieta, której nie mogła zagoić się rana po operacji, jak dowiedziała się do tym źródełku, to kazała się tutaj przywieźć. Następnie gazę w wodę maczała i do rany przykładała. Od razu rana zagoiła się. To całkiem niedawno było. A podobno przez kilka lat rana nie goiła się. Nie wiadomo jak obraz wrócił - A historia obrazu Św. Rocha? - Starsi ludzie opowiadali, którzy też słyszeli od swoich przodków, że nie wiadomo jak ten obraz znalazł się na wzgórku. Ujrzeli go tylko, jak na drzewie zawieszony był. Ale i o ten obraz to nawet wojna była. Jedni, nie wiadomo dlaczego, chcieli go zabrać do Nurca, a inni bronili. W końcu jednak zabrali i powieźli furami do Nurca. Ale na drugi dzień, zachodzą tutejsze ludzie na wzgórek, a tam obraz w tym samym miejscu. Przyjechali ludzie z Nurca, zobaczyli i ogromnie przepraszali za to, że chcieli obraz zabrać. Nie wiadomo jak obraz z powrotem tutaj się znalazł.
Przepowiednia starego wędrowca Naszą kolejną rozmówczynią jest Maria Jadczuk z Miłkowic. - Podobno zna pani historię powstania źródła w Miłkowicach Maćkach? - Na początku to tu była tylko kaplica ? mówi pani Maria Jadczuk ? Na wzgórku to był las, a wokoło pola. I wszystko było pańszczyźniane. Nie było żadnych właścicieli, tylko pan. Jego dwór stał w Lisowie. U niego wszyscy pracowali. A na Matki Boskiej Zielnej to u pana we dworze nie było święta, zresztą tak jak u naszego rządu i robotnik musiał pracować. A praca była ciężka, bo to samo żniwa były. Ludzie nie mieli wody, mdleli, bo pić się chciało. I w tym czasie szedł jakiś staruszek przez te tereny. Ludzie mówili: ?Panie, nam tak chce się pić.? A on: ?Idźcie tam na wzgórek, pokopcie w ziemi i będzie woda?. No to oni dziobnęli we wskazanym miejscu i do dziś woda płynie. I wszyscy starsi ludzie mówią, że to cudowne miejsce, bo ludzie doznają cudu. Wodę biorą i na kolanach ołtarz obchodzą. Dlatego chyba naprawdę coś w tym miejscu jest. - A historia kościoła? - A to też, jak opowiadali starsi, że kiedy ten staruszek szedł, to ludzie do niego mówili: ?Panie, dziś Matki Boskiej Zielnej, a my musimy pracować?. A on odpowiedział: ?Jutro będzie Św. Rocha i będziecie świętować?. I nazajutrz wszyscy we dworze pochorowali, i pan zachorował. Ale jak dowiedział się, że taki wędrowiec przez wieś szedł i przepowiedział święto, to kazał kaplicę wybudować. Później na jej miejscu kościół powstał. Będzie cud - Panowała tu zaraza. - Panowała i cholera, i hiszpanka. Jak miałam 12 lat, to dowiedziałam się od 80?letniej staruszki, która mówiła, że kiedyś to była dopiero cholera. Ale to była taka choroba, że nie było komu chować, bo wszyscy umierali, jeden po drugim. A dziś ludzie tak bezbożnie ?cholera? mówią... I ludzie modlili się do Św. Rocha, wodę czerpali ze źródełka i wymodlili ratunek od choroby. - A czy pani czerpie wodę ze źródła? - Od zawsze biorę wodę z tego źródła i wierzę w łaskę. Człowiek musi przecież w coś wierzyć, bo by chyba załamał się. Nie ma roku, żebym w dzień Św. Rocha nie obeszła ołtarza na kolanach. Proszę Św. Rocha o łaski i wiele ich otrzymałam, co nawet można uznać za cud. I możecie panowie napisać, jak starsze ludzie mówią, bo młodzi teraz nie wierzą w cuda, że cuda były, są i będą. I teraz też stanie się cud. Jeszcze kilka lat przejdzie i w końcu naród nie wytrzyma. Coś się stanie i to będzie cud. Ktoś to u Boga wyprosi. Uroczystość Św. Rocha w parafii w Miłkowicach Maćkach obchodzona jest 16 sierpnia.
Komentarze