„Nie będę brał udziału w tej farsie” – powiedział radny Mudel, po czym opuścił salę obrad rady miasta, zamknąwszy z impetem drzwi z drugiej strony.
Obrady XLV sesji rady miasta Siemiatycze rozpoczynało 14 radnych, ale liczba ta zmieniła się po minucie trwania sesji. Kiedy przewodnicząca rady przedstawiła proponowany porządek obrad, o głos poprosił radny Mudel. Zauważył, że w materiałach do sesji, które otrzymał nie ma żadnych dokumentów, mówiących o podwyżce cen za wodę i ścieki (podjęcie uchwały w tej sprawie znalazło się w proponowanym porządku obrad). Okazało się, że żaden radny nie otrzymał takich materiałów, ale one są. - Materiały są w biurze rady. Radni byli o tym informowani. Nie ma takiego obowiązku, by wszystkie materiały państwu kserować i dostarczać. Dokumenty dostarczone przez pana Mayera są obszerne, to prawie książka, którą trudno byłoby kserować w tylu egzemplarzach i każdemu radnemu przedkładać – wyjaśniła problem przewodnicząca rady miasta, Agnieszka Sitarska. Na reakcję oburzonego radnego nie trzeba było długo czekać: - Oglądając te materiały, które otrzymałem, doszedłem do wniosku, że ja nie bardzo mam co robić na tej sesji. Nie chcę brać udziału w farsie, w związku z tym przepraszam państwa, ale nie będę uczestniczył w tej sesji – wytłumaczył radny Mudel, po czym wyszedł z sali obrad. Głosowanie nad uchwałą w sprawie zatwierdzenia nowych stawek za wodę i ścieki, które odbyło się chwilę później, pokazało, że chyba nie tylko ten radny nie znał dokumentacji dostarczonej przez PK. W głosowaniu 6 radnych wstrzymało się od głosu, 7 było przeciwnych przyjęciu tej uchwały. W związku z powyższym w najbliższym czasie mieszkańcom Siemiatycz nie grożą podwyżki za zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków. Do następnej próby przeforsowania projektu PK. Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. EMI
Komentarze