Reklama

Maraton rowerowy w Mielniku

06/10/2012 15:40
Około pół tysiąca zawodników wzięło udział w sobotę, 29 września w finałowych startach Maratonu Kresowego. To rowerowy rajd na górskich sprzętach po polnych drogach, lasach, bezdrożach.

          Czwarta edycja tego rajdu, zapoczątkowanego w 2009 r. przez Podlaski Okręgowy Związek Kolarski i UKS „Wygoda” Białystok, przyciągnęła najwięcej uczestników. Tegoroczny rajd składał się z 13 etapów począwszy od Białegostoku 14 kwietnia, poprzez m.in. Augustów, Michałowo, Chełm, Łomżę, Sokółkę, Narewkę, Suwałki i Sopoćkinie na Białorusi. Większość zawodników startowała we wszystkich etapach. W każdym etapie startujący biorą udział w dwóch rodzajach wyścigów – maratonie (dystans od 55 do 75 km) i półmaratonie (od 15 do 30 km). Na trasach zlokalizowane są punkty kontrolne. Ominięcie takiego punktu to dyskwalifikacja.
          Mielnicki, ostatni etap przyniósł rozstrzygnięcia. W klasyfikacji drużynowej wygrał białostocki „Mistral” przed „Wygodą” Białystok i białoruskim „Velo” Grodno. Indywidualnie w klasyfikacji generalnej wygrali Patryk Muśko (mężczyźni) oraz Agnieszka Puciłowka (kobiety), oboje z Białegostoku.
          Krzysztof Kadłubowski, zwycięzca tegorocznych startów w kategorii „młodzik”, na 13 etapów brał udział w 8. Wygraną zapewnił sobie w przedostatnim starcie w Supraślu. Miał tak dużą przewagę nad konkurentami, że nie musiał już jechać w Mielniku, mimo to przyjechał i wystartował.
          - Nie mogłem odpuścić ostatniego wyścigu. Po pierwsze nigdy w tych terenach nie byłem, po drugie to moje hobby. Od pięciu lat trenuję cross rowerowy w „Wygodzie” Białystok i praca przynosi efekty. Przed rokiem poszło mi dużo gorzej. Cieszę się ze zwycięstwa – powiedział.
          Regulamin maratonu przewiduje udział również rowerzystów niezrzeszonych w klubach. Stąd na start w ostatnim etapie zdecydowało się kilku śmiałków z naszych terenów, w tym Andrzej Wierzba z Mielnika, właściciel firmy „Active Adventure”, na co dzień pogranicznik. Wystartował w półmaratonie.
          - Chciałem spróbować swoich sił. Nic więcej, bo oczywiście nie liczyłem na wygraną, lecz wyłącznie na ukończenie wyścigu. Prowadzę w Mielniku firmę zajmującą się obsługą turystów, mam m.in. kajaki i rowery, stąd sprzęt był pod ręka. Chciałem sprawdzić, czy dam radę. Dałem i nie byłem ostatni. Gdybym jeździł rowerem częściej, wynik miałbym lepszy – powiedział nam Andrzej Wierzba.
          Organizatorem mielnickiego etapu był GOKSiR.



















          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama