Milejczyce leżą 15 km w prostej linii od granicy z Białorusią. Kiedy pojawili się w tej miejscowości migranci, mieli trochę szczęścia, że trafili na Monikę Bałut.
- Jadąc do pracy, w Milejczycach obok sklepu Arhelan napotkałam grupę ludzi, wyglądających na cudzoziemców – opowiada pani Monika. - Zaskoczona sytuacją zawróciłam i postanowiłam zapytać czy potrzebują pomocy. Widziałam, że są zagubieni, był jednak duży problem z komunikacją, z jakimkolwiek porozumieniem. Było to osiem osób – kobieta, dwoje dzieci, pięciu mężczyzn. Jeden z nich, Aymen, na szczęście porozumiewał się po angielsku. Okazało się ze są to Irakijczycy, którzy od ponad dwóch tygodni przebywali w lesie na granicy.
Chcieli tylko coś kupić do jedzenia i picia. Mówili ze od czterech dni nic nie jedli......
To jest tylko fragment tekstu - jeśli chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium musisz wykupić dostęp.
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze