Wśród zabytków, które otrzymały dofinansowanie z RPOZ, znalazł się murowany młyn motorowy w Kruzach, w gminie Perlejewo, od 2001 roku wpisany do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków.
Latem ubiegłego roku, na stronie Wojewody Podlaskiego, pojawiła się informacja, że "(…) lokalne samorządy otrzymają nawet do 3,5 mln zł na remont lub odbudowę zabytków. (…) W budżecie krajowym jest 2,5 mld zł na przeszło 4800 projektów, z czego ponad 150 mln zł otrzyma 231 zabytkowych obiektów w Podlaskiem."
Dotacją, w wysokości 1.253.373 zł, chwalił się również Urząd Gminy Perlejewo "Gmina Perlejewo otrzymała kolejne dofinansowanie z Rządowego Programu Odbudowy Zabytków (...) Dzięki ogromnemu wsparciu finansowemu zostaną odnowione następujące zabytki...".
Wśród zabytków, które otrzymały dofinansowanie z RPOZ, znalazł się murowany młyn motorowy w Kruzach, w gminie Perlejewo, od 2001 roku wpisany do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków.
- Młyn, dzięki przychylności właścicielki, która zdecydowała się go nam formalnie użyczyć, stał się miejscem organizowanych przez nas wakacyjnych zajęć dla dzieci, spotkań integrujących lokalną społeczność czy zajęć jogi. W tym roku był też miejscem wielkanocnego święcenia pokarmów.
Kiedy już wiedzieliśmy, że gmina dostała dofinansowanie z rządowego programu na remont młyna w Kruzach, 5 października wystosowaliśmy pierwsze pismo. Zadaliśmy pięć pytań, między innymi o to, czy urząd dostał już wstępną promesę od BGK (Bank Gospodarstwa Krajowego, który obsługuje RPOZ - ak). To ważna informacja, bo, jak sami wyczytaliśmy w przepisach, od dnia jej wystawienia stowarzyszenie ma 12 miesięcy na ogłoszenie postępowania zakupowego.
W międzyczasie, 30 listopada, Rada Gminy w Perlejewie przyjęła uchwałę w sprawie udzielenia dotacji stowarzyszeniu w kwocie 149.000 zł.
- A my na odpowiedź na pismo z października czekaliśmy równo dwa miesiące, żeby się dowiedzieć, że wstępna promesa została udzielona... 5 października, czyli już mieliśmy dwa miesiące w plecy.
W piśmie stowarzyszenie zadało również pytanie, kiedy będzie się mogło zapoznać ze wzorem umowy o udzielenie dotacji pomiędzy gminą a stowarzyszeniem. Zgodnie z odpowiedzią uzyskaną 5 grudnia, taki wzór miał zostać przygotowany 10 dni później.
- Przed ogłoszeniem postępowania zakupowego musimy przygotować projekt umowy dla wykonawcy. Ta umowa z kolei musi uwzględniać warunki realizacji inwestycji, określone w umowie, którą zawrzemy z gminą. Dlatego na tym etapie potrzebny nam jest jej projekt. Niestety, mimo pisemnej deklaracji urzędu, że otrzymamy ją do 15 grudnia ubiegłego roku, do dziś jej nie otrzymaliśmy. Nie jesteśmy więc w stanie, wbrew temu, co twierdzi wójt, wykonać kolejnego ruchu. Ruch jest po stronie wójta - mówią członkowie Klangora.
W związku z tym, że odpowiedź na pierwsze pismo stowarzyszenie otrzymało po dwóch miesiącach, choć nie było żadnego uzasadnienia dla takiej zwłoki (Kodeks postępowania administracyjnego mówi, że urząd powinien załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki i nie później, niż w ciągu dwóch miesięcy, powinny być załatwiane sprawy szczególnie skomplikowane), zarząd stowarzyszenia złożył do Rady Gminy w Perlejewie skargę na przewlekłość postępowania wójta.
- Kiedy na jednym z organizowanych w okresie przedwyborczym spotkań z mieszkańcami gminy wójt powiedział, że stowarzyszenie wystosowało na niego skargę o to, że, cytuję: "blokuje przebudowę młyna", to po prostu złapaliśmy się za głowę. Przecież to jest kłamstwo! Łatwo to sprawdzić. Takie słowa w żadnym wypadku w naszej skardze nie padły. To była skarga na przewlekłość. Co zresztą sama Rada Gminy w Perlejewie potwierdziła, w swojej kuriozalnej uchwale i uzasadnieniu decyzji.
Rada Gminy Perlejewo uznała skargę jako bezzasadną.
- Już na początku obrad komisji skarg, wniosków i petycji wyszło na jaw, że żaden z jej członków nie zapoznał się z treścią naszej skargi, więc trzeba było ją odczytać. Wątpię, czy ktokolwiek z komisji ją zrozumiał, bo nie padły żadne pytania pod adresem przedstawiciela strony skarżącej, ani żadne stwierdzenia, z których by to wynikało. Za to jeden z członków komisji (radny, który dwa miesiące wcześniej głosował za podjęciem uchwały o przyznaniu dotacji na remont młyna!) wyraził, ku naszemu zdumieniu, wątpliwość, czy my w ogóle powinniśmy byli tę dotację dostać, bo to jest prywatny budynek.
RPOZ w żaden sposób nie wyłącza z dofinansowania prywatnych obiektów. Pod warunkiem, że są one wpisane do ewidencji lub rejestru zabytków. Podobnie, jak różne inne programy i fundusze, przeznaczające publiczne środki na ratowanie zabytków, nie wyłączają z dofinansowania np. należących do prywatnych właścicieli zabytkowych dworków.
Ale wróćmy do skargi. W uzasadnieniu uchwały o jej odrzuceniu czytamy, że "odpowiedź na pismo była przygotowana, jednak nie została wysłana w terminie ze względu na zmiany kadrowe i duże obłożenie pracowników innymi obowiązkami". Czyli jednak skarga nie dotyczyła "blokowania przebudowy młyna", tylko tego, że pismo nie zostało wysłane w terminie?
- Gdyby to rzeczywiście była prawda, wystarczyło zadzwonić i poprosić, żebyśmy je osobiście odebrali - mówią członkowie stowarzyszenia.
Równolegle ze skargą na przewlekłość, stowarzyszenie wystosowało kolejne pismo do urzędu, prosząc, aby ten potwierdził, czy przedstawiony przez stowarzyszenie harmonogram dalszych działań jest zgodny z przepisami regulującymi wypłatę dotacji, czy też wymaga korekty. Krótko mówiąc, czy stowarzyszenie dobrze zrozumiało obowiązujące w tym zakresie przepisy.
- Zamiast prostej odpowiedzi na proste pytanie, bo zakładamy, że urząd musiał przepisy dotyczące RPOZ przestudiować, dostaliśmy parę dobrych rad, na przykład taką, żebyśmy skorzystali z pomocy instytucji lub osób prywatnych, dysponujących odpowiednią wiedzą i doświadczeniem w realizacji podobnych inwestycji. Plus kilka cytatów zaczerpniętych ze strony internetowej BGK oraz z przepisów, nas nie dotyczących.

31 stycznia stowarzyszenie wysłało kolejne pismo do urzędu - odpowiedź na dobre rady wójta.
- Zastosowaliśmy się do rady i poprosiliśmy o opinię prawną kancelarię adwokacką, oraz o przygotowanie w oparciu o nią, pisma - odpowiedzi na dobre rady wójta.
Po pierwsze, kancelaria potwierdziła, że przygotowany przez nas harmonogram dalszych działań jest prawidłowy i zgodny z przepisami dotyczącymi rządowej dotacji na remont zabytków.
Po drugie, kancelaria nie znalazła uzasadnienia dla twierdzenia wójta, jakoby remont młyna w Kruzach musiał być realizowany w trybie zaprojektuj - wybuduj. Tryb ten przewidziany jest dla inwestycji realizowanych w oparciu o Prawo zamówień publicznych. Aby tak się stało, wartość netto (czyli bez VAT-u) inwestycji musi być równa kwocie 130 tysięcy złotych lub od niej większa. Tymczasem dotacja przyznana przez Radę Gminy w Perlejewie na remont młyna w Kruzach wynosi 149 tysięcy złotych brutto. Kiedy odejmiemy od tej kwotę VAT, netto wyniesie nieco ponad 121 tysięcy złotych.
Po trzecie, twierdzenie wójta, że gmina nie może udzielić stowarzyszeniu dotacji i jednocześnie współuczestniczyć w realizacji poszczególnych etapów tego rządowego programu jest, zdaniem kancelarii, niczym nieuzasadnione i nieprawdziwe. Gmina zapewnia beneficjentowi wsparcie w czynnościach związanych z ogłoszeniem i przeprowadzeniem postępowania zakupowego, a samo zamieszczenie ogłoszenia na stronie internetowej jest jednym z działań, które powinna podjąć w ramach współpracy ze stowarzyszeniem.
Po czwarte, o czym była już mowa wcześniej, że stowarzyszenie musi otrzymać projekt umowy, którą będzie miało zawrzeć z gminą, aby sporządzić projekt umowy z wykonawcą, zanim ogłosi postępowanie zakupowe.
28 lutego przyszła jednozdaniowa odpowiedź od wójta, że "(...) stanowisko organu w przedmiotowej sprawie zostało wyrażone w sposób wyczerpujący (...)" (w piśmie poprzednim - ak).
- Czyli najpierw nam poradził, żebyśmy skorzystali z fachowej pomocy, a następnie opinię osoby dysponującej odpowiednią wiedzą i doświadczeniem oraz nas, czyli stowarzyszenie, totalnie zignorował.
Tymczasem, jak twierdzą członkowie Klangora, w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że gmina mogłaby przeznaczyć przyznane dofinansowanie nie na remont młyna w Kruzach, tylko na coś innego.
- Jeśli się ich nie wykorzysta na remont młyna w Kruzach, to pieniądze po prostu przepadną. Takie są zasady przyznawania tego dofinansowania. Ono dotyczy tego konkretnego zabytkowego obiektu.
Kolejnym pomysłem wójta, którym podzielił się ze stowarzyszeniem, jest odkupienie przez gminę młyna od właścicielki. Rzecz w tym, że właścicielka nie ma zamiaru młyna sprzedawać.
- A nawet gdyby się na tę transakcję zdecydowała, musiałaby rozwiązać ze stowarzyszeniem umowę użyczenia i poczekać 5 lat, bo taki mamy okres wypowiedzenia umowy. W tym czasie dotacja na remont by przepadła.
Tak długo, jak jest nam ten młyn użyczony przez właścicielkę, to my jesteśmy jego dysponentami. A po przejęciu przez gminę może się okazać, że samorząd wystawia go na przetarg.
Wtedy okazało się też, że schody z rampą i frontowa ściana budynku stoją na działce drogowej. Czy możliwość naliczenia kary za zajęcie pasa drogowego miała być "argumentem", żeby "namówić" właścicielkę do pozbycia się problemu?
Jak twierdzą członkowie stowarzyszenia pojawiły się nawet groźby, że ktoś tę frontową ścianę może zburzyć.
- Pod wpływem tych gróźb, skorzystaliśmy z konsultacji z prawniczką, zajmującą się właśnie takimi sprawami. Murowany budynek młyna (wcześniejszy, drewniany się spalił) wzniesiono w 1947 r. Nawet jeżeli założymy, że ten budynek w momencie budowy został usytuowany częściowo nie na działce właścicieli, tylko na działce drogowej, to po 30 latach, czyli w 1977 roku nastąpiło jej zasiedzenie. I teraz, nawet jeżeli ta droga, która przechodzi przez Kruzy, jest drogą publiczną, to i tak to zasiedzenie nastąpiło, zanim ta droga stała się publiczną, bo ustawa, która wprowadziła przepisy o drogach publicznych została uchwalona w 1985 r. Więc żadnych roszczeń gmina mieć nie może.
Od 28 lutego cisza. A czas biegnie.
- Czy następnym ruchem wójta będzie nareszcie projekt umowy w sprawie udzielenia dotacji na remont młyna w Kruzach? Czekamy z niecierpliwością - podsumowują członkowie Klangora.
ak, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kangury niech sobie sami remontują
Kangury niech sobie sami remontują