W ostatnim czasie nie ma dnia, by Straż Graniczna, czy policja nie zatrzymała przemytników, czy imigrantów. 3 października - w okolicach Narewki, 4 października w Siemiatyczach. 5 października w Klekotowie. Tylko we wtorek 5 października strażnicy zanotowali 483 próby. Zatrzymanych zostało 13 osób odpowiedzialnych za pomoc w organizowaniu nielegalnych przekroczeń
Media informują o push-backach. I jak zrozumiałym jest strzeżenie granicy tak niezrozumiałym - traktowanie tych, którzy szukają pomocy. Niestety, pogranicze polsko-białoruskie stało się obszarem rosnącej przemocy wobec rodzin i osób indywidualnych, które poszukują schronienia i bezpieczeństwa. Polska granica pochłonęła już co najmniej 6 ofiar śmiertelnych.
Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej zdominowała obrady pierwszej części XXX sesji Rady Miejskiej w Michałowie. W programie sesji zaplanowana była informacja Placówki Straży Granicznej w Michałowie na temat sytuacji i podejmowanych działań na granicy polsko-białoruskiej, stąd zaproszenie na sesję zastępcy komendanta placówki, mjr Piotra Dederko.
Sesja odbyła się w czwartek, 30 września, kilka dni po tym, jak media obiegła relacja z zatrzymania grupy w Michałowie, złożonej z kobiet i dzieci, a następnie odstawionych na granicę.
- Ludzie mnie zatrzymują na ulicy i mówią, że nie można tak postępować z kobietami i dziećmi. Myślę, że - i widzieliśmy te zdjęcia i relacje, te dzieci to nie są terroryści. Nie możemy tak postępować - powiedziała przewodnicząca rady Maria Ancipiuk rozpoczynając sesję, - stąd też nasza dzisiejsza symboliczna instalacja - korona cierniowa i drut kolczasty.

Jak wspomniał burmistrz Nazarko ta symbolika ma uzmysłowić "byśmy nie zapominali o człowieczeństwie".
Mjr Dederko na początku swojego wystąpienia poprosił, by nie oceniać strażników granicznych poprzez doniesienia medialne jako ludzi bez serca, a rozstrzygać w swoim sumieniu. Przyznał, że sytuacja jest trudna, w ciągu doby zawracanych jest od 40 do 120 osób, jednak nie ma żadnych problemów, jeśli chodzi o ludzi nielegalnie przekraczających granicę z problemem bezpieczeństwa. To nie są niebezpieczni ludzie, raczej głodni.
Radny Bogusław Ostaszewski zapytał o konkretną grupę dzieci, które w poniedziałek 27 września zostały z rodzicami zatrzymane we wsi Szymki: - To co? Wy je za te druty przesuwacie? Tak to się kończy? To jest pytanie od naszych mieszkańców - dopytywał.
- Mniej więcej tak to wygląda. Tak, odprowadzamy te osoby do linii granicy państwowej i na tym nasza rola, że tak powiem, się kończy. Przechodzą na stronę białoruską i są po stronie białoruskiej, czyli są tam, skąd przyszły. Osoby, które zostały w poniedziałek zatrzymane, nie spełniały przesłanek formalnych do tego, żeby pozostać na terytorium Polski i zostały z tego terytorium zawrócone - odpowiedział Dederko.
Jednocześnie tłumaczył, że nie spotkał ani jednej osoby, która by starała się o status uchodźcy u nas, w Polsce: - Oni nie chcą osiąść u nas. A my mamy prawo te osoby z granicy zawracać i je zawracamy. Proszę mi wierzyć, że funkcjonariusze nie są bezduszni, ale musimy działać w granicach prawa, mamy rozkazy i musimy je wypełniać - wyjaśniał i podał przykład z ostatnich dni: patrol spotkał dwie kobiety, jedna leżała na drodze, przewieźli je do placówki straży granicznej i dowiedzieli się przez tłumacza, że gdzieś w lesie są jej dzieci. Dzięki informacjom miejscowej ludności znaleźli kilkunastoosobową grupę, w tym 11 dzieci, właśnie tych dwóch kobiet. Okazało się, że to obywatele Iraku.
- Zostali odwiezieni do ośrodka - zapewnił major. - Podobnie dziś grupa 18 osób, w tym 12 dzieci, dwoje noworodków. Nie mieliśmy sumienia wywieźć ich za granicę, nie jesteśmy bezduszni.
Opowiadał też o tym, że wiele dzieci jest bez butów i bez skarpet, ale - jak twierdził - nie dlatego, że je zgubiły. A dlatego, że ich rodzice specjalnie je zdejmują i wyrzucają, próbując wzbudzić litość: - Takie rzeczy dzieją się codziennie. To nie jest tak, że sto procent ludzi zawracamy do granicy. Mamy sumienie i serce i staramy się tym ludziom pomóc - mówił.
Przyznał przy tym, że drut kolczasty niespecjalnie utrudnia uchodźcom przekraczanie granicy.
- Nie należy się dziwić ludziom, że tak reagują na tę sytuację, nie należy się też dziwić mediom, które mają utrudniony dostęp do informacji. Ale my jako samorząd, ale też mieszkańcy nie czujemy się komfortowo w tej sytuacji - mówił burmistrz Mi-chałowa. - Jeśli ktoś widzi kobiety i dzieci w tak trudnej sytuacji, to nie da się przejść obok tego obojętnie. Jak nasz samorząd może pomóc? Za moment będzie zima, już jest zimno i się okaże, że w Michałowie ludzie zamarzają, dzieci zamarzają! Tylko czekać, aż zaczniemy znajdować zwłoki! My musimy rozmawiać co można zrobić. Nic dziwnego, że są emocje. Bo emocja jest jedna. Człowiek!
Jeden z mieszkańców obecnych na sesji zapytał, jak ma się zachować, gdy spotka migrantów na swojej drodze.
- Czy ja mogę te osoby zawieźć swoim samochodem, nakarmić ich i odwieźć tam, gdzie będą miały opiekę? A co zrobić jak mnie policja zatrzyma i oskarży o działania nielegalne - pytał.
- Uważam, że normalnym odruchem ludzkim jest te osoby otoczyć opieką, ale też powiadomić straż graniczą czy policję, że się im pomogło - odpowiedział mjr Dederko. Zapewnił przy tym, że wyciągnął wnioski z poniedziałkowej sytuacji: - Wiemy, co robić na przyszłość, żeby do tego typu sytuacji nie dochodziło.
Burmistrz zaproponował utworzenie w gminie punktu pomocy, w którym znajdą się ciepłe koce, ciepły posiłek i ciepłe napoje. Radni poparli propozycję. Punkt działa od 4 października, przy OSP Michałowo. Samorząd, prócz słów wsparcia i gratulacji za inicjatywę, otrzymuje liczne pytania na temat tego w jaki sposób można wspierać jego funkcjonowanie.
- Biorąc pod uwagę, że pomoc ta będzie ukierunkowana na rzecz migrantów przekraczających granicę z Białorusią rzeczami pierwszej potrzeby będą ubrania i buty. Potrzebne będą również koce. Można je dostarczać do siedziby OSP przy ulicy Fabrycznej 2 w Michałowie. Punkt będzie działać całą dobę. Dyżury będą pełnić nasi strażacy. Jednak potrzebne będzie im wsparcie. Jeśli ktoś chce dyżurować z nimi lub pomóc w inny sposób prosimy o kontakt z koordynatorem punktu pod numerem telefonu 512 981 694 w godzinach 7.15 - 15.15. Strażacy będą również z wolontariuszami dokonywać objazdów gminy i czekać na zgłoszenia jeśli mieszkańcy zauważą migrantów potrzebujących pomocy. Wtedy należy dzwonić na numer 85 718 90 98. W związku z tym, że wiele osób proponuje również wparcie finansowe dodatkowo uruchomiona została zbiórka na portalu pomagam.pl/michalowopomaga. Zgromadzone środki będą przeznaczone na bieżące funkcjonowanie punktu, zakup jedzenia, ubrań i paliwa do objazdów - mówi zastępca burmistrza Michałowa Konrad Sikora.
Powstało też wiele grup pomocowych. Na przykład Grupa Granica, która jest koalicją kilkunastu organizacji pozarządowych, które od wielu lat działają na rzecz migrantek i migrantów i wraz z nimi, a także zespołów dokumentalnych, badawczych i prawniczych. W skład Grupy wchodzą: Nomada Stowarzyszenie, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Homo Faber, Polskie Forum Migracyjne, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Salam Lab, Dom Otwarty, Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć, Chlebem I Solą, uchodźcy. info, Testigo Documentary, Kuchnia Konfliktu, Strefa WolnoSłowa, RATS Agency oraz niezależni aktywiści, prawnicy i badacze.
- Jako Grupa Granica niesiemy pomoc uchodźcom, którzy utknęli w tym koszmarnym zaklętym kręgu, między jedną i drugą stroną płotu z drutu żyletkowego. Spotykamy często wyczerpane osoby, którym przekazujemy jedzenie, picie, ciepłe ubranie. Wysłuchujemy ich historii. Dokumentujemy ich losy i w miarę możliwości śledzimy ich dalszą drogę, oferując - tam, gdzie to możliwe - pomoc prawną. Czasami nasze interwencje ratują życie. A to dopiero początek naszej pracy. Tym, którzy mieli szczęście i mogą zostać w Polsce, zrzeszone w Grupie Granica organizacje zapewniają wsparcie prawnika i psychologa, dostarczają pomoc rzeczową, pomagają dzieciom zmierzyć się z nową szkołą, w obcym miejscu i obcym języku. Wspierając naszą pracę, wspierasz tych, dla których Polska może stać się nowym, bezpiecznym domem.
Wspomóc ich działalność można wpłacając datki na portalu zrutka.pl - Pomoc Grupy Granica na granicy polsko-białoruskiej.
"Medycy na granicy" zaś to grupa osób z wykształceniem medycznym, która chce udzielać pomocy medycznej mężczyznom, kobietom i dzieciom przebywającym w strefie stanu wyjątkowego przy granicy polsko-białoruskiej:
- 24 września złożyliśmy do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamieńskiego wniosek o zgodę na umożliwienie nam wjazdu do strefy. Kilka dni później MSWiA odmówiło. Według resortu w strefie stanu wyjątkowego pomoc medyczna udzielana jest przez strażników granicznych, a w razie potrzeby wzywane są zespoły ratownictwa medycznego. Są już ofiary śmiertelne (również po stronie polskiej) - w tym 16-letni chłopiec, który zmarł po stronie biało-ruskiej. Temperatury w rejonie przygranicznym zbliżają się nocami do zera. Ludzie są wychłodzeni. Nie mają leków na choroby przewlekłe, na które cierpią. Umierają z zimna i głodu w środku Europy w XXI wieku. Jako osoby, które ślubowały ratować ludzkie zdrowie i życie bez względu na pochodzenie, religię czy płeć, nie zgadzamy się na to. Chcemy i umiemy pomóc tym ludziom. Potrzebujemy tylko zgody polskich władz. Deklarujemy, że nie wnioskujemy o żadne publiczne wsparcie finansowe. Organizacje pozarządowe i osoby prywatne zadeklarowały pomoc w całej logistyce związanej z tym przedsięwzięciem. Pozostałe środki finansowe zbieramy poprzez zbiórkę publiczną (pomagam.pl/medycynagranicy). W tej chwili nasza grupa zrzesza około 40 osób. To lekarze i lekarki - anestezjolodzy, specjaliści medycyny ratunkowej, lekarze innych specjalności. To też ratownicy i ratowniczki medyczne, a także doświadczone pielęgniarki. Wszystkim nam przyświeca wspólny cel - pomóc cierpiącym ludziom. 7 października o 8:00 uruchamiany dyżur poza strefą stanu wyjątkowego. Mamy ludzi, sprzęt, leki, ambulans. Żeby wjechać do strefy stanu wyjątkowego potrzebujemy jednego podpisu.
Od sierpnia SG udaremniła ponad 10 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a 1,5 tysiąca osób zostało zatrzymanych w głębi kraju i przewiezionych do ośrodków dla uchodźców. Tylko we wrześniu 7535 razy próbowano sforsować granicę między naszym krajem a Białorusią. Od początku października było blisko 1500 prób. Zatrzymano 78 nielegalnych migrantów i wśród nich 68 osób to obywatele Iraku.
Od 2 września, w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią, w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. 30 września Sejm zgodził się na jego przedłużenie o 60 dni.
opr. Anna Kondraciuk , fot. Jerzy Jurecki i UM Michałowo
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze