Drzewa i krzewy przy ul. Ciechanowieckiej w Siemiatyczach na wysokości ogródków działkowych zostały oznaczone. Czeka je wycinka?
O tym, jak ważna jest zieleń w mieście, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, nie trzeba nikomu mówić. Na własnej skórze możemy to odczuć spacerując w upalne dni np. ulicą Nadrzeczną, gdzie nie ma możliwości skryć się przed żarem lejącym się z nieba.
Okolice dawnego POM-u, to jedno z ostatnich miejsc, które do tej pory przetrwało prawie w stanie nienaruszonym – z pokaźnymi krzewami i dużymi, dającymi realną ochłodę drzewami. Wygląda na to, że nie potrwa to długo. Na drzewach i niektórych krzewach pojawiły się pomarańczowe oznaczenia.
Zapytaliśmy zatem rzecznika prasowego GDDKiA w Białymstoku ile dokładnie drzew i krzewów zostanie usuniętych w pasie zieleni przy ul. Ciechanowieckiej, co było powodem wydania zgody? Czy jest to związane z realizacją planowanej budowy drogi pieszo-rowerowej? Jeśli tak, czy nie było możliwości pozostawienia elementów zieleni w nienaruszonym stanie? Co z minimalizacją niszczenia zieleni w procesie inwestycyjnym i negatywnymi skutkami zmniejszenia terenów zielonych?
Rzecznik przesłał nam odpowiedź Kierownika Rejonu w Bielsku Podlaskim, Jana Dawidziuka:
„GDDKiA prowadzi planową politykę utrzymania zieleni w pasach drogowych. W przypadku drzew jest ona nastawiona na ewentualną wycinkę drzew tylko i wyłącznie zagrażających bezpieczeństw lub chorych. W tym celu wyposażeni jesteśmy w obsługę dendrologiczną. Dodatkowa jak pewnie Panu wiadomo Decyzję na wycinkę wydaje Samorząd po uprzednich oględzinach. Decyzja jest konsultowana przez Samorząd z RDOŚ w Białymstoku. Zdarza się, że i Pracownik RDOŚ dokonuje oględzin.
Ostatecznie wydana Decyzja na ewentualną wycinkę drzew przeważnie zawiera klauzulę o nasadzeniu nowych drzew zgodnie z załączonym przez wnioskodawcę planem nasadzeń. Ciężko więc wyciąć drzewo niesłusznie. Rejon na swoich drogach ma ok. 40 tys. drzew i ciężko nam utrzymać odpowiedni stan drzew, ale raczej w tym kierunku, że nie nadążamy w czas usunąć np. widocznych gołym okiem suchych drzew. Takie niestety są na odcinku Brańsk – Bielsk Podlaski. Proszę więc się nie dziwić, że planujemy i planować będziemy wycinki drzew na odcinkach dróg w naszym utrzymaniu, aby wyeliminować zagrożenia”.
Warto dodać, że do przesłanej nam korespondencji, dołączony był inny mail, którego autor podpisał się jako Jan Nowak, a treść oryginalna, to: :
„Szanowni Państwo, Czy to prawda, że planowana jest wycinka drzew na trasie Brańsk - Bielsk.Proszę o przemyślenie tego pomysłu, w obecnych czasach każde drzewo jest na wagę złota, każde z nich przyczynia się do spowalniania zmian klimatycznych. Drzewa nie są zagrożeniem dla użytkowników drogi, w większości krajów europejskich nie tylko zrezygnowano z wycinek, ale na dużą skalę odtwarza się przydrożne aleje bowiem zozumiano jak ogromną rolę odgrywają. Pozdrawiam Jan Nowak”
Komu zatem i na jakie pytania odpowiadał Jan Dawidziuk? Nie wiadomo. I czy drzewa oraz kilka krzewów rosnące w tym miejscu naprawdę zagrażają zdrowiu i życiu kierowców? Co ważniejsze czy naprawdę pojawią się nowe nasadzenia w przypadku wycinki? Jeśli tak, czy będą to małe drzewka, którym potrzeba dziesięcioleci na rozrośnięcie?
Eleni Kryńska, fot EK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mamy pandemii coronowirus. Ludzi nie ma kto leczyć. Każdy jest pozostawiony sam sobie w chorobie. A ktoś się przejmuje drzewkiem. Jak ludzi nie będzie to i drzewa nie potrzebne.
nieee jak ludzi już nie bedzie to natura sobie sama poradzi
Jak wycinają to znaczy będą sadzić. Teraz tak się robi. Może jakiś pociotek ma firmę i potrzebuje zarobić. Drzewa rosną daleko od jezdni. Nie zagrażają widoczności. Oddzielają ogródki i POM od hałasu ruchliwej ulicy. Ale wdać przeszkadzają. Teraz trzeba wyciąć za nie małe pieniądze a potem posadzi się nowe. A chodnika na Ciechanowieckiej nie ma komu zrobić. To jest Polska właśnie.
W tym ma Pan rację, ale to nie tylko u Was, tak jest wszędzie, w całej Polsce!.. Jeżeli nie ma zgody na wycięcie, to opryskują drzewa by szybciej uschły a korniki zrobią swoje i mówi się, że były chore!!.. Pozdrawiam z Siedlec, życzę Szczęśliwego Nowego Roku i życzę dużo zdrówka!..
Witam wszystkich.. Ja myślę, że człowiek zwłaszcza ten najbardziej uczony, cywilizowany nie jest myślący (nie dotyczy to wszystkich).. Większość ludzi, którzy uważają się za mieszczuchów pochodzi ze wsi, gdzie byli zżyci z ziemią, przyrodą, o której dziś już zapomnieli, aby była KASA!!.. Nie ważne w jaki sposób zdobyta, po trupach do celu!.. Owszem, stare, kruche drzewa, topola, wierzba, które rosną tuż przy drodze w burzę, wichurę są bardzo niebezpieczne.. Samochodów przybywa, a kierowcy jeżdżą jak jeżdżą, na gazie, brawura, komóra w ręku i tylko buta i do przodu ile fabryka dała!.. "Kierowca" po dobrym dopale nie wyrabia się na zakrętach, wali prosto w drzewo, ginie albo rani pasażera.. U nas dwóch braci zginęło na drzewie a na nagrobku widnieje, zginęli bo Bóg tak chciał!.. I?.. "Winne jest oczywiście to drzewo, w które uderzył, bo gdyby go tam nie było to by nie zginął!".. Drzewo idzie do wycięcia!.. Sadźmy drzewa ale nie w pasie drogi, ale takie gatunki, które nie będą zagrażały!!
Mamy pandemii coronowirus. Ludzi nie ma kto leczyć. Każdy jest pozostawiony sam sobie w chorobie. A ktoś się przejmuje drzewkiem. Jak ludzi nie będzie to i drzewa nie potrzebne.
nieee jak ludzi już nie bedzie to natura sobie sama poradzi
Jak wycinają to znaczy będą sadzić. Teraz tak się robi. Może jakiś pociotek ma firmę i potrzebuje zarobić. Drzewa rosną daleko od jezdni. Nie zagrażają widoczności. Oddzielają ogródki i POM od hałasu ruchliwej ulicy. Ale wdać przeszkadzają. Teraz trzeba wyciąć za nie małe pieniądze a potem posadzi się nowe. A chodnika na Ciechanowieckiej nie ma komu zrobić. To jest Polska właśnie.