Od czerwca ubiegłego roku leży w wodzie rozwalona wiata mola w Siemiatyczach. Na jej odbudowę do tej pory miasto nie ma pozwolenia prokuratury.
Od 4 lipca Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ prowadzi śledztwo w sprawie zdarzenia na siemiatyckim molo, do którego doszło pod koniec czerwca ubiegłego roku. Jak informowaliśmy ponad pół roku temu: "26 czerwca ok. godz. 20.00 zawaliła się wiata na molo na siemiatyckim zalewie. Pod wiatą uwięzionych zostało kilkoro młodych ludzi. Pierwsi interweniowali korzystający z kąpieliska: Jan Raczyński z Nurca Stacji i mieszkaniec Przasnysza, który mieszkał w pobliskim hotelu. Podnieśli wraz z innymi plażowiczami fragmenty zawalonej konstrukcji i wyciągali spod wiaty nastolatków. Nurkowali też w poszukiwaniu innych poszkodowanych. Na miejscu, prywatnie, byli też ratownicy medyczni z siemiatyckiego pogotowia - Radosław Rozumski i Piotr Godun. Oni jako pierwsi udzielali pomocy medycznej poszkodowanym i powiadomili służby ratunkowe.
Tym razem wszystko zadziałało bez zarzutów. Bardzo szybko pojawili się strażacy z JRG Siemiatycze, dwóch od razu wskoczyło do wody w poszukiwaniu poszkodowanych. Zaraz przyjechali również strażacy z OSP Słochy Annopolskie i Kajanka, oraz policjanci. Przyjechali nurkowie z Sokołowa Podlaskiego z łodzią i z sonarem. Pomoc niosło 5 ekip pogotowia. Poszkodowani to trzej chłopcy i jedna dziewczyna w wieku 14, 15, 16 i 17 lat. Dwóch chłopców z podejrzeniem urazów kręgosłupa, jednego z kilkucentymetrową raną i dziewczynę ze złamanym nosem karetki - z Siemiatycz, Drohiczyna i Bielska Podlaskiego - zabrały do szpitala. Jak twierdzą świadkowie, grupa około 20 nastolatków skakała po molo, bujała brzegiem, skakała po poręczach. (...) Okoliczności zdarzenia wyjaśniają siemiatyccy policjanci."
Sprawą zajęła się prokuratura. Szefowa Prokuratury Rejonowej w Siemiatyczach wystąpiła do przełożonych w Białymstoku o przekazanie śledztwa innej jednostce. Decyzją prokuratora okręgowego zadaniem tym zajęła się Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ.
Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku artykułu 163 par 1 pkt 2 kk, który mówi o sprowadzeniu zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać zawalenia się budowli. Grozi za to kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Zawiadomienie w zakresie umyślnego zniszczenia mienia (art. 28/8 par.1 kk) złożył też zarządca obiektu, czyli Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Siemiatyczach. Wstępnie straty oszacowano na 70 tys. zł.
27 czerwca na siemiatyckim molo pojawiła się specjalna komisja Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Sprawdzono książkę obiektu budowlanego oraz protokoły przeglądów obiektu. Kazimierz Witold Roszkowski, Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził wtedy, że jego zdaniem zdarzenie które miało miejsce w Siemiatyczach, w rozumieniu prawa budowlanego, nie jest katastrofą budowlaną.
Projekt pływającego pomostu oraz deszczochronów wykonało Biuro Projektów Budownictwa Ogólnego i Przemysłowego, wykonawcą był PPHU DEKAR Dariusz Olszewski. Olszewskiego wyjaśniał najbardziej popularną hipotezę, mówiącej o uszkodzeniu deszczochronu poprzez rozbujanie całej konstrukcji, mogącej przyjąć obciążenie ok. 2500 kg.
- Uszkodzenie altany mogło być wynikiem utraty stabilności platformy pływającej. Możliwe, że nastąpiło to poprzez celowe jej rozhuśtanie w wyniku dynamicznego i intencyjnego przemieszczania się grupy ludzi od krawędzi do krawędzi platformy, w rezultacie został przekroczony znacznie środek ciężkości konstrukcji i pod wpływem dużej siły bocznej wywieranej na stopy altany doszło do wyłamania mocowań słupów nośnych mocowanych do konstrukcji platformy. Nie byłoby to proste. Zadanie wymagałoby dużej koordynacji, zgrania i sprawności fizycznej – tłumaczył nam w lipcu Dariusz Olszewski. Wykonawca dodaje, że jeśli prawdą jest, że altana była już wcześniej źle użytkowana, poprzez np. wchodzenie na jej zadaszenie i kołysanie, przesunięciu mogły poddać się kotwice betonowe, podczas gdy rozhuśtana konstrukcja wywierała na nie coraz większe siły poprzez łańcuchy.
7 lutego dostaliśmy informację z Prokuratury Rejonowej Białystok Północ, która jak się okazuje śledztwo w sprawie zaistniałego zawalenia się zadaszenia (w kierunku wspomnianego artykułu kk) wszczęła już 27 czerwca 2019 roku. Prokurator rejonowy Maciej Płoński wyjaśnia:
"Postanowieniem z dnia 23 sierpnia 2019 r do postępowania tego - z uwagi na łączność podmiotową dołączono kolejne postępowanie prokuratury Rejonowej w Siemiatyczach, wszczęte wskutek doniesienia dyrektora MOSiR w zakresie zniszczenia mienia (umyślnego podmiotowej wiaty) (...).
W sprawie przesłuchani są już wszyscy znani świadkowie zdarzenia, jak też uzyskano opinie dotyczące stwierdzonych obrażeń ciała wszystkich pokrzywdzonych.
Znajduje się ono w fazie in rem tzn. nikomu obecnie nie przedstawiono zarzutów.
Decydująca w tym zakresie będzie ostateczne opinia biegłego z zakresu budownictwa. Wstępną opinię uzyskano 9 grudnia 2019.
W sprawie należy przeprowadzić uzupełniające badanie - oględziny elementów konstrukcyjnych pomostu pływającego znajdujących się obecnie pod lustrem wody. Tym samym - do czasu wykonania owych czynności - molo nie może być oddane miastu celem naprawy.
Decyzja co do zakresu podmiotowego i odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie zostanie podjęta po uzyskaniu ostatecznej opinii".
Czy zapowiada się sezon z zatopionym wiatrołapem? Burmistrz Piotr Siniakowicz zapewnia, że miasto w ciągu doby jest w stanie usunąć zatopioną altanę i w kilka tygodni postawić nową, większą, wandaloodporną, oświetloną i monitorowaną, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Kiedy?
- Kiedy tylko będziemy mieli na to pozwolenie. Czekamy na opinię biegłego. Nie chciałbym komentować pomysłów tego pana... ale nie mogę uwierzyć w ułańską fantazje biegłego sądowego, który chce najpierw postawić barkę na zalewie, a potem na niej dźwig, który będzie stawiał zawaloną wiatę. Dlaczego tyle to trwa? Proszę zapytać komendanta policji. Został powołany przez policję biegły sądowy, który na wspólnym spotkaniu mówił, że po pierwszej wizycie przez pół roku nikt się do niego nie odzywał w tej sprawie. Chodzi pewnie też o koszty wykonania opinii, która z pewnością wyniesie przy obecnych założeniach kilkadziesiąt tysięcy złotych. My jako miasto z wykonawcą wiaty jesteśmy w stałym kontakcie i mam zapewnienie, że praktycznie w ciągu jednego dnia jest w stanie usunąć zatopioną konstrukcje i postawić szybko nową. Ale czekamy kiedy to będzie możliwe.
Mariusz Pyzowski, były dyrektor MOSiR też stwierdza: - Sprawa jest w prokuraturze, dopóki byłem dyrektorem MOSiRu nic się nie zmieniło. Obawiam się że postępowanie potrwa jeszcze kolejne pół roku.
Anna Kondraciuk, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież nad zalewem są kamery monitoringu , czy są nagrania z tych kamer?- myślę że raczej nie, lub nagle nie działały.
Wiem też że w pobliżu były rejestratory obrazu osób prywatnych, ale przecież nie można wybiegać przed szereg, gdyż nagle okaże się że osoby przebywające w tym czasie na molo to dzieci osób "ogólnie znanych " w Siemiatyczach. Poczekamy na oficjalne wyniki.
Cała sprawa poleżakuje jeszcze z rok, przyschnie, może uda się ją przykryć jakimś nowym skandalikiem i wtedy można będzie z czystym sumieniem umorzyć sprawę z powodu niemożności ustalenia rzeczywistej przyczyny, bo wiata do tego czasu zgnije i sama się rozłoży do szczętu. W jej miejsce powstanie kolejna, jeszcze piękniejsza i droższa, bo debiloodporna.Miasto odtrąbi sukces, przetnie wstęgę i nikt nie zapyta z czyich pieniędzy pokryto szkody wyrządzone przez bandę odmóżdżonych, szczeniatych wandali i dlaczego z publicznych, a nie z kieszeni odpowiedzialnych za tę dzicz rodziców? Proponuję całe miasto zacząć przebudowywać w sposób debiloodporny, żeby nie trzeba było czekać na inicjatywę lokalnej dziatwy.
Najbardziej śmieszy mnie jednak radosna zapowiedź, że nowa, debiloodporna wiata będzie monitorowana. Stara też była (kamera odległa o nie więcej niż 100 metrów) i jakoś to bidulce nie za bardzo pomogło... :). Tak przy okazji: kto będzie monitorował tę nową wiatę? Ci sami, którzy tak skutecznie monitorowali starą? :D
Trzeba zwrócić z oficjalnym zapytaniem do Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach czy jest nagranie z kamer z dnia i okolic zdarzenia, lub co się z tym nagraniem stało.?
Państwo działa sprawnie
cale siemiatycze na jednym obrazku, policje prokuratury, rzeczoznawcy, maszyna ladnie pracuje i wszyscy za to placa, zamiast zamknac sprawe w przeciagu miesiaca, odbudowac i postawic nowa wiate to ta sloma do konca sie rozlozy i zaraz znowu ktos tam wlezie i sie polamie,
na zachodzie nie do pomyslenia, 2 tygodnie i nowa wiata by stala. powodzenia tam w tych siemiatyczach z ta pajacowa policja
Znajomi znajomych - coś Wam to mówi? Dopóki tak będzie, NIC NIE BĘDZIE PRAWDĄ.
Kilka dni temu , będąc przejazdem w Siemiatyczach słyszałem rozmowę oraz fragment nagrania świadka feralnej "imprezy" na nagraniu widać kilkanaście rozbawionych młodych osób, słychać rozmowy, krzyki. nawet można rozpoznać poszczególne twarze "uczestników".
Poprosiłem aby nagranie lub jego część zamieścił w internecie, może będzie łatwiej zweryfikować przebieg zdarzeń.
Przecież nad zalewem są kamery monitoringu , czy są nagrania z tych kamer?- myślę że raczej nie, lub nagle nie działały.
Wiem też że w pobliżu były rejestratory obrazu osób prywatnych, ale przecież nie można wybiegać przed szereg, gdyż nagle okaże się że osoby przebywające w tym czasie na molo to dzieci osób "ogólnie znanych " w Siemiatyczach. Poczekamy na oficjalne wyniki.
Cała sprawa poleżakuje jeszcze z rok, przyschnie, może uda się ją przykryć jakimś nowym skandalikiem i wtedy można będzie z czystym sumieniem umorzyć sprawę z powodu niemożności ustalenia rzeczywistej przyczyny, bo wiata do tego czasu zgnije i sama się rozłoży do szczętu. W jej miejsce powstanie kolejna, jeszcze piękniejsza i droższa, bo debiloodporna.Miasto odtrąbi sukces, przetnie wstęgę i nikt nie zapyta z czyich pieniędzy pokryto szkody wyrządzone przez bandę odmóżdżonych, szczeniatych wandali i dlaczego z publicznych, a nie z kieszeni odpowiedzialnych za tę dzicz rodziców? Proponuję całe miasto zacząć przebudowywać w sposób debiloodporny, żeby nie trzeba było czekać na inicjatywę lokalnej dziatwy.
Najbardziej śmieszy mnie jednak radosna zapowiedź, że nowa, debiloodporna wiata będzie monitorowana. Stara też była (kamera odległa o nie więcej niż 100 metrów) i jakoś to bidulce nie za bardzo pomogło... :). Tak przy okazji: kto będzie monitorował tę nową wiatę? Ci sami, którzy tak skutecznie monitorowali starą? :D
Trzeba zwrócić z oficjalnym zapytaniem do Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach czy jest nagranie z kamer z dnia i okolic zdarzenia, lub co się z tym nagraniem stało.?