Reklama

Hip - Hop w synagodze

08/10/2008 10:06
- Pozostawało nam osiedle, ławka i to, co sami wymyślimy. Wymyśliliśmy - mówi Adam Chrabin "Tetris". - Dlaczego mamy się tym nie podzielić z tymi, którzy dziś siedzą na tych samych ławkach?

          Siemiatycka synagoga po raz pierwszy w historii była miejscem, gdzie odbyły się warsztaty hiphopowe. Organizatorem zajęć był SOK we współpracy z muzykami zrzeszonymi w "WieszOCoChodzi".
          - Pomysł organizacji imprezy był nasz - mówi Jolanta Sidorowicz, p.o. dyrektora SOK. - Wiedzieliśmy, że młodzież interesuje się muzyką hip-hop. Nie mamy dużej wiedzy technicznej i merytorycznej o tym gatunku muzycznym. Dlatego zwróciłam się z prośbą o pomoc do Adama Chrabina. Zgodził się zorganizować takie warsztaty. Chcemy kontynuować współpracę.
          Jednym z członków grupy „WieszOCoChodzi" jest raper "Tetris", czyli Adam Chrabin.
          - Skąd pomysł na warsztaty hip - hop akurat w Siemiatyczach?
          - Sama idea siedziała w nas od bardzo dawna. Czekaliśmy na odpowiedni moment, sprzyjające warunki i przychylność ludzi, którzy mogliby nam pomóc przy organizacji takiego przedsięwzięcia - mówi współorganizator Adam Chrabin. - Z drugiej strony przez ostatnie lata nabraliśmy doświadczenia, uczestniczyliśmy w różnych, mniej lub bardziej podobnych wydarzeniach na terenie całego kraju. Pracowaliśmy w różnych warunkach, operując na przeróżnym materiale, od zajęć w szkołach, ośrodkach kultury, aż po domy dziecka czy placówki Monaru. Efekty tych działań utwierdziły nas w przekonaniu, że warto, że jest sens i potrzeba. Mimo często negatywnego stereotypu, dodatkowo pompowanego przez media, czy krótkowzroczność niektórych środowisk, kultura hip-hop niosła, niesie i będzie przynosić ze sobą wartości, które pomagają szczególnie młodym ludziom w zdefiniowaniu swojego miejsca na świecie. Tym chcemy się dzielić. Niezależnie od miejsca i czasu. Jestem z Siemiatycz, wychowałem się na tych osiedlach, na tych ławkach i nie przypominam sobie takich wydarzeń z moich szczenięcych lat, a szkoda. Pozostawało nam osiedle, ławka i to, co sami wymyślimy. Wymyśliliśmy. Dlaczego mamy się tym nie podzielić z tymi, którzy dziś siedzą na tych samych ławkach?
          - Kto prowadził zajęcia?
          - Warsztaty podzieliliśmy na bloki tematyczne, które trwały około 1,5 godziny każdy. Uczestnicy mogli kolejno zapoznać się z zagadnieniami i podstawami beatmakingu (tworzenie muzyki za pomocą samplerów), turntablismu (miksowanie, skreczowanie i obsługa gramofonów), breakdance oraz freestyle (rap, improwizacja). Całość okraszona została odpowiednią dawką teorii i poprzedzona dyskusjami. Wśród prowadzących znaleźli się głównie reprezentanci kolektywu "WieszOCoChodzi". Tajniki produkcji muzycznej przedstawiał utalentowany producent pochodzący z Białej Podlaskiej - Qciek. Tańcem zajęli się białostoccy b-boye - Franz (FAHS) oraz Guzik (WHSB). Freestyle prezentował mistrz Wielkiej Bitwy Warszawskiej 2005 - Pogo. Dj Tort udzielał cennych rad w zakresie obsługi gramofonów, miksu i podstaw skreczowania. Sekcją graffiti zajęli się głównie Ogryzzz oraz Avant3 (wybaczcie panowie, że nie wymieniam wszystkich, którzy malowali, ale ilość chętnych przerosła nasze najśmielsze oczekiwania, dzięki!). Funkowo - soulową mieszankę serwował niespodziewany gość, czyli Esdwa. Ja starałem się dorzucić swoje 5 groszy i przypilnować całości.
          - Jak oceniasz zakończone warsztaty?
          - Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Szczególnie aktywnością i zaangażowaniem tych najmłodszych. Jestem przekonany o tym, że w Siemiatyczach jest mnóstwo młodych, otwartych i kreatywnych umysłów, które potrzebują takich wydarzeń. Nie mówię tutaj tylko o hip-hopie. O kulturę trzeba dbać na wszystkich jej płaszczyznach i nie można pozwolić sobie na bierność, zamknięcie w pewnej niszy tylko ze względu na wielkość miasteczka. Biorąc pod uwagę naszą satysfakcję i opinie tych, z którymi spotkaliśmy się po zakończeniu warsztatów, należy nazwać je sukcesem.
          - Jak przebiegała współpraca z SOK?
          - Bardzo miło i sprawnie. Mam nadzieję, że to pierwszy krok w stronę długofalowej współpracy. Cieszy otwartość, przychylność i pragnienie odświeżenia trącającego nieco myszką i od lat powielanego schematu "misji kulturotwórczej". Dziękuję w imieniu swoim, wszystkich prowadzących i uczestników. Chcemy więcej!

          Trzeba przyznać, że rzeczywiście jak na pierwszy raz warsztaty cieszyły się sporym zainteresowaniem. Teraz przed SOK i raperami stoi wielkie zadanie – próba kontynuowania tego typu działań.

          Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama