Reklama

Haracz od działkowców

28/07/2005 15:33
W latach tzw. komuny ogródki działkowe otrzymywali przeważnie zaufani ludzie władzy ..
          Ogródki działkowe, które są w każdym mieście, mają w swej nazwie "pracownicze". Pracowniczym jest także ogród działkowy "Senior" w Siemiatyczach. Obecny prezes Stanisław Moczydłowski okazując akt notarialny, twierdzi, że w latach powstania ogrodu, czyli w 1974 r. działki otrzymywali ludzie z różnych zakładów pracy zakładów.

           - Od kiedy jest pan prezesem?
           - Od 26 maja 2001 roku, tego roku było walne zebranie sprawozdawczo wyborcze. Nie było jeszcze świetlicy, więc prezesa wybrano wówczas na trawie. Przejąłem ster od prezesa Łopaciuka, który zaznaczył, chyba specjalnie, ze był nim dwie kadencje. To było żałosne, bo były problemy z wyborem 10 osób do zarządu. Ale do wieczora udało się wybrać i prezesa i członków.
            - Jaki stan zastał pan obejmując urząd prezesa?
           - Praktycznie zaczynaliśmy od zera. Nie było wyrysu geodezyjnego, nie było ewidencji. Ona chyba była u pana Muśki w biurze GS, tam też była kasa naszego ogrodu.
           - Czyli stan na dzisiaj powinien być kompletny?
           - Wszystko już jest, nawet mamy nową świetlicę. Ogrodzenie od ulicy jest pomalowane, dalsza część też czeka, ale chętnych do roboty brak. Tak zresztą jak z frekwencją na zebraniach. Przychodzi około 30 procent działkowców.
           - Ile działek jest w POD Senior?
           - Razem 94. I to taka stała liczba, bo działkowcy się zmieniają, teraz chyba jest dwóch chętnych do zbycia. Starzy działkowcy się wykruszają.
           - No właśnie, kiedy powstał ogród?
           - Tak naprawdę to w 1974 roku, miasto przekazało te grunty, całe 3,054 ha, ale po zabraniu pod chodnik zostało 3,04. Wówczas w mieście prawdopodobnie rządził pan Zbigniew Radomski, a pierwszym prezesem ogrodu był Józef Stawiński.
           - Kto mógł otrzymać działkę?
           - Działki były rozparcelowywane na poszczególne zakłady pracy. Np. w wydziale finansowym było 12 działek, może więcej. W tych zakładach chyba były jakieś komisje, które zajmowały się przydziałem.
           - Chyba nie każdy obywatel miasta mógł sadzić warzywa i kwiaty w nowym ogródku?
           - Przeważnie milicjanci mieli tam szereg działek, urząd miasta, wydział finansowy, wydział oświaty i inne.
           - Czy to oznacza, że zwykły pracownik też mógł otrzymać działkę?
           - Uważam, że zwykłemu pracownikowi, zwykłemu śmiertelnikowi nie było tak bardzo łatwo.
           - Jest rok wyborczy, wiec spytam czy prawdą jest, że wszyscy działkowcy są zaliczani do sympatyków SLD?
           - My podlegamy pod Okręgowy Zarząd Ogrodów Działkowych w Białymstoku, którego prezesem był człowiek stateczny, były wojewoda Zenon Świtaj. A faktycznie działkowcy, szczególnie zarząd liczą, że SLD poprze wszystkie ustawy i działania ogrodów.
           - To chyba człowiek związany z PZPR?
           - Tak, on jest z tamtych czasów sprzed 1990 roku. Obecnie jest on zastępcą, bo na czele zarządu jest pan Sawicki. Następny szczebel to Krajowa Rada w Warszawie z prezesem Eugeniuszem Kondrackim.
           - Zapewne, wszyscy z owych zarządów różnych szczebli, tak w Białymstoku, jak i w Warszawie należą do SLD?
           - Tak można mniemać, bo rozmowy trwają tylko z tą partią. Liczy się, ze może kilku eseldowców stanie w sejmie na trybunie i powie coś do rzeczy lub od rzeczy i poprze starania o uchwalanie odpowiednich ustaw na rzecz działkowców. Ciekawy jestem dyskusji z PiS, który ma także swój projekt na ten temat.
Halina Szymańska z Okręgowego Zarządu w Białymstoku zaprzecza, aby część składek działkowców szło na finansowanie SLD.
- Nie ma na ten cel żadnych funduszy, tak naprawdę to ledwie wiążemy koniec z końcem.
           - Może po prostu jesteście działkowcom zbędni?
           - Nasze kompetencje zawarte są w statucie, ogólnie można stwierdzić, że sprawujemy nadzór nad pracą zarządów. Nad zgodnością ich pracy ze statutem. Pracy mamy multum. Nic na razie nie wiemy o uwłaszczeniu.
           - Dziękuję za rozmowę

           Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
           Od autora:
Chyba nic się nie zmieniło od lat siedemdziesiątych, nadal są równi i równiejsi. Ale to temat na inny artykuł.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama