Reklama

Gulan nie wróci do więzienia? - Mierzynówka

03/07/2009 16:48
17 czerwca – 3 dni przed końcem przerwy w odbywanej karze pozbawienia wolności Marek Gulan, rolnik z Mierzynówki w gminie Grodzisk, dowiedział się, że pozytywny wniosek Prokuratora Generalnego potrzebny do jego ułaskawienia trafił w końcu na biurko prezydenta.

          - 16 czerwca Andrzej Pogorzelski, zastępca Prokuratora Generalnego podpisał pozytywny wniosek w przedmiocie ułaskawienia skazanego Marka Gulana oraz postanowienie o zarządzeniu przerwy w wykonaniu kary pozbawienia wolności. Dokumenty zostały też przekazane do Kancelarii Prezydenta oraz właściwego sądu – dowiedzieliśmy się od Wioletty Olszewskiej z Wydziału Informacji w Ministerstwie Sprawiedliwości.
          Dzień później rozmawialiśmy z biurem prasowym Kancelarii Prezydenta:
          - Tak, dokumenty są już u prezydenta na biurku. Trudno powiedzieć jak szybko prezydent podpisze ułaskawienie, ale nawet gdyby zdarzyło się, że prezydent nie zdąży ułaskawić Marka Gulana do 20 czerwca, to na czas zakończenia całej procedury, istnieje możliwość udzielenia mu dalszej przerwy w karze.
          Przypomnijmy – mężczyzna został skazany na prawie 2 lata pozbawienia wolności za to, że po rozstaniu z żoną, przez kilka lat, wbrew woli sądu, nie oddał córki matce. W lutym bieżącego roku prezydent podjął decyzję o wszczęciu procedury ułaskawiającej, a do Prokuratora Generalnego wysłano wniosek o przedstawienie akt sprawy Marka Gulana. Pan Marek odsiedział 6 miesięcy i dostał roczną przerwę w odbywanej karze, która kończy się 20 czerwca. Czas na wolności wykorzystał zajmując się gospodarstwem i schorowanymi, starszymi rodzicami, a także na to, na czym najbardziej mu zależy – na spotkania z dziećmi.
          Przez prawie 5 miesięcy zbierano odpowiednie dokumenty:
          - Nie wiem już, co robić – mówił smutno Marek Gulan w poniedziałek. – Niby wszystkie papiery są przygotowane, ale utknęły gdzieś na którymś biurku w ministerstwie sprawiedliwości. Ten jeden podpis prokuratora może popsuć wszystko i w sobotę będę musiał stawić się w więzieniu.
          W całkiem innym humorze rozmawiał z nami w środę, kiedy wiadomo było, że dokumenty trafiły do prezydenta:
          - Staram się wierzyć, że będzie dobrze, że się uda. Może to wszystko jakoś się ułoży. Oczywiście zupełnie spokojnie spać nie będę do czasu decyzji prezydenta, bo zawsze pozostaje niepewność, że może prezydent zmienił zdanie. Ale jak powiedziałem kiedyś – żyję nadzieją. Teraz jeszcze jadę do dzieci, bo jest moja sobota. Wiem przynajmniej, że nie muszę w sobotę jechać do Hajnówki, że mogę pojechać do dzieci.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama