21 lipca ok. godz. 13 rolnik pojechał na swoje pole w Skiwach Małych w gm. Siemiatycze zobaczyć, jak rośnie kukurydza i zobaczyć swój staw. Zauważył w kukurydzy ślady po samochodzie osobowym i po traktorze
Ze stawu zaś wystawała otwarta klapa bagażnika zatopionego audi. Wezwał pomoc. Na miejsce przyjechała załoga pogotowia ratunkowego z Siemiatycz, strażacy JRG Siemiatycze z grupą wodno - nurkową i policjanci. Strażacy weszli do wody, otworzyli boczne drzwi auta i stwierdzili, że najprawdopodobniej w środku nie ma nikogo. W tym czasie policjanci ustalili jego właściciela i pojechali do niego. Ten powiedział im, że ostatniego wieczora zajechał nad staw, zapomniał zaciągnąć ręczny hamulec i samochód stoczył się do wody. Zostawił go więc i poszedł sobie do domu, do Skiw. Strażacy wyciągarką i mieszkaniec Skiw ładowarką wyciągnęli samochód na brzeg.
W stawie zastały butelki, które wypłynęły z samochodu i śmieci. W aucie, prócz wody, kula - właściciel chodzi o kuli, bo stracił kiedyś nogę. Do końca akcji nad stawem, nie pojawił się na miejscu. Szkoda tylko, że nikomu nie powiedział, że utopił samochód w stawie sąsiada. To bardzo nieodpowiedzialne. Stało się, to stało. Ktoś wyciągnąłby mu traktorem ten samochód. A tak zaangażowano ludzi, którzy mogli być potrzebni gdzie indziej do ratowania komuś życia, zdrowia i dobytku. Np. strażacy, którzy wrócili do bazy, nie zdążyli nawet się rozebrać i natychmiast na sygnałach pojechali ratować płonącą belarkę do Krasewic. Do sądu skierowany zostanie wniosek o ukaranie właściciela samochodu.
jsw, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
bez kuli i bez nogi facet wrocil do domu na piechote sam? to chyba bylo swieto promili
bez kuli i bez nogi facet wrocil do domu na piechote sam? to chyba bylo swieto promili