Dokładnie nie wiadomo, kiedy powstały te zniszczenia. Jak twierdzi jeden z okolicznych mieszkańców są to skutki nawałnicy, która przetaczała się nad Siemiatyczami i okolicami w środę, 2 czerwca, wieczorem.
- Był jeden wielki huk, trzask i straszny szum. Było około godziny 20.30. W moim gospodarstwie połamało kilka drzew w sadzie, u szwagra pozrywało dachówki z dachu – twierdzi mieszkający w okolicy mężczyzna. W pobliżu Sokóla, gm. Nurzec Stacja, prawdopodobnie w wyniku tej właśnie burzy, zniszczeniu uległ dość znaczny obszar lasu. Drzewa połamane są niczym zapałki, spora ich część została wyrwana z korzeniami lub pochylona. I wcale nie są to młode czy chore drzewa, ale brzozy, a zwłaszcza sosny, o zdrowych, grubych pniach.
Zniszczenia te wyglądają dość interesująco również ze względu na powierzchnię, którą zajmują. Pas połamanych drzew ciągnie się ok. 160 metrów, przy czym w samym środku tego obszaru jest miejsce, o średnicy ok. 20 metrów, gdzie wszystkie drzewa zostały połamane lub wyrwane z korzeniami. Przypomina to jakby epicentrum jakiejś lokalnej trąby powietrznej, która mogła te zniszczenia spowodować. Co ciekawe, zniszczenia są w centrum zagajnika, natomiast wokół drzewa rosną normalnie, jakby wiatr ich się nie imał.
Komentarze