Tam gdzie kiedyś tętniło szkolne życie, teraz są puste korytarze i pozamykane klasy. Powybijane okna, rozkradzione ogrodzenia, popękane ściany, dziurawe dachy, zaś w środku pełno śmieci, cegieł, szkła, odpadającego tynku. Tyle zostało również z dawnych podstawówek w Narojkach i Zajęcznikach, z tym że ta druga nieruchomość nie należy już do samorządu. W lepszym stanie, ale równie pusta jest szkoła w Putkowicach Nadolnych, też w gm. Drohiczyn.
- Serce się kraje, kiedy patrzę na naszą starą, poczciwą szkołę, kiedyś pełną dzieci. Dzisiaj jest rozkradziona, wyszabrowana. Wygląda jak melina. Nie można jej jakoś zagospodarować? Uratować? - to głos mieszkańca gminy Drohiczyn.
Taki los spotkał wiele szkół, kiedy samorządom przyszło ciąć wydatki na oświatę i kiedy było coraz mniej dzieci. Część nauczycieli dostała pracę w innych szkołach, dzieci kontynuowały naukę trochę dalej, ale budynki zostały. Dziś już nie przyciągają, lecz straszą.
Czy władze Drohiczyna próbowały coś zrobić z tymi budynkami? Burmistrz Drohiczyna Wojciech Borzym: - Cuda się zdarzają, ale w naszym przypadku musiałby to być bardzo duży cud, nie byle jaki. Z naszymi szkołami czas zrobił swoje i znajdują się w takim stanie, że chcąc z nich korzystać, to trzeba byłoby włożyć w nie sporo pieniędzy. Budynek po szkole w Putkowicach jest w lepszym stanie technicznym, niż ten w Narojkach. Jeszcze kilka lat temu - jako jedyni w szerokim regionie - utrzymywaliśmy najwięcej szkół podstawowych, w: Ostrożanach, Miłkowicach Jankach, Śledzianowie i Zespół Szkół w Drohiczynie. Dzięki inicjatywie rodziców dzieci i mieszkańców tych miejscowości udało się powołać do życia stowarzyszenia, które teraz samodzielnie prowadzą te placówki. Nam pozostał zespół szkół. Ale wracając do naszych pustostanów - zaraz po ich likwidacji staraliśmy się zrobić cokolwiek, by zainteresować nimi potencjalnych kupców, najlepiej nadzianych inwestorów. Ale krucho z tym inwestorami. Na nic zdały się nasze oferty sprzedaży i dzierżawy. Owszem, było zainteresowanie potencjalnych nabywców, ale za przysłowiową złotówkę. Niestety prawo na to nie pozwala, chociaż w niektórych sytuacjach byłoby to uzasadnione. Jeśli nie da się zarobić na tych budynkach, to trzeba zminimalizować koszty ich utrzymania. Co ważne dla naszej obecnej sytuacji - koszty utrzymania obiektów są praktycznie zerowe. W budynku w Narojkach przez kilka lat mieszkała rodzina, natomiast w Putkowicach do dnia dzisiejszego mieszka jedna osoba. Moglibyśmy te budynki wyremontować i urządzić w nich np. świetlice wiejskie, ale przecież w tych miejscowościach są już świetlice. Z takim problemem boryka się sporo samorządów. Komu udało się sprzedać albo wydzierżawić starą szkołę - miał szczęście.
Podobne pustostany będące własnością samorządów można znaleźć w większości gmin, m.in.: Grodzisk (w Czarnej Cerkiewnej, Sypniach), Perlejewo (w Kobyli), Milejczyce (w Rogaczach), Nurzec Stacja (w Siemichoczach – zamknięty 2 lata temu, w bardzo dobrym stanie).
Tylko nielicznym udało się takie nieruchomości sprzedać lub wydzierżawić, np. w gm. Dziadkowice (w Osmoli – gdzie swoje udziały miało też sołectwo, w Dołubowie na warsztaty dla niepełnosprawnych).
W niektórych gminach w takich budynkach są świetlice, przykładowo w gm. Mielnik (Sutno, Tokary), w gm. Milejczyce (Wałki).
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze