Reklama

Drohiczyn - Projekt internet po czterech latach

21/03/2014 19:03

Już cztery lata temu pisaliśmy o projekcie bezpłatnego internetu dla gmin nadbużańskich, którego liderem została gmina Drohiczyn. Jak sprawy mają się dzisiaj?

26 lutego 2010 r. burmistrz Drohiczyna Wojciech Borzym – główny przedstawiciel projektu, bo drohiczyńska gmina została liderem przedsięwzięcia, złożył w Urzędzie Marszałkowskim w Białymstoku wniosek na dofinansowanie budowy sieci internetowej w naszym regionie. Do projektu weszły gminy: miejska i wiejska Siemiatycze, miejska i wiejska Brańsk, Ciechanowiec, Nurzec Stacja, Milejczyce, Dziadowice, Mielnik, Perlejewo, Grodzisk, Drohiczyn, Rudka.

Reklama

Nazwa projektu „Budowa Nadbużańskiej Szerokopasmowej Sieci Dystrybucyjnej”. Oznaczało to zamiar stworzenia sieci stacji regionalnych, które drogą radiową miały rozsyłać sygnał internetowy, który z kolei miał być odbierany przez domowe komputery i w taki sposób internet miał dotrzeć do tych zakątków, gdzie go dotychczas nie było. Bezpłatnie.

Wstępnie wszystko miało być gotowe w 2011 r. Jednak zaczęły się schody. Spore. Bo projekt miał być dofinansowany z budżetu Unii Europejskiej w 85%, ale w pewnym momencie powstało zagrożenie dofinansowania w takiej wysokości. Okazało się bowiem, że we wstępnej opinii urzędu ochrony konsumentów i konkurencji w projekcie może występować pomoc publiczna, a nie powinna. O pomocy publicznej mówimy wówczas, kiedy dany projekt może wpływać na zachwianie konkurencji na jakimś obszarze rynku. Jeśli okazałoby się, że pomoc publiczna w tym projekcie występuje, to dofinansowanie byłoby w wysokości 50%.

Reklama

Burmistrz Wojciech Borzym po zasięgnięciu ekspertyz w tym zakresie postanowił poprzez urząd marszałkowski skierować zapytanie do komisji europejskiej - czy faktycznie pomoc publiczna w projekcie występuje? Walka więc toczyła się o te 35% dofinansowania, bo w przeliczeniu na pieniądze to grube miliony, które musiałyby wyłożyć samorządy.

Z biegiem czasu doszły kolejne schody, bo m.in. na Podlasiu był realizowany inny projekt budowy sieci szerokopasmowej w ramach Programu Operacyjnego Polska Wschodnia. Ten projekt wcześniej przeszedł proces notyfikacji w komisji europejskiej. Trzeba było więc zadanie „Budowa Nadbużańskiej Szerokopasmowej Sieci Dystrybucyjnej” dostosować do tego większego projektu i połączyć poszczególne miejscowości przewodem światłowodowym, poza tym wykazać, że sieć z naszego regionu będzie uwzględniać projekt "Polski Wschodniej", jak również uwzględnić sytuację, gdyby sieć szkieletowa z "Polski Wschodniej" nie powstała.

Reklama

Czy to już koniec perypetii? Na jakim etapie jest projekt – pytamy burmistrza Wojciecha Borzyma.

- Ostateczne dofinansowanie to 85 % – mówi Borzym. - Walka była długa, ale opłaciło się czekać. Pomoc publiczna owszem występuje, ale jest dozwolona. To taki wyjątek. I co ważne odzyskamy w tym przypadku VAT.

- Pod koniec lutego i na początku marca tego roku odbyły się kolejne spotkania w tej sprawie. Coś wniosły?

- Zapadły decyzje odnośnie szczegółów projektu i przygotowania dokumentacji przetargowej na zaprojektowanie, wybudowanie i administrację siecią. Wszystko ma być, że tak powiem, puszczone w jednym przetargu. Okres administracji siecią siedem lat. Przetarg ma być ogłoszony jeszcze w marcu. Jeśli nie będzie odwołań, umowa z wykonawcą powinna być podpisana w ciągu dwóch miesięcy.

Reklama

- Jakie są kolejne terminy realizacji projektu? Według pierwotnych na dziś projekt miał być gotowy.

- Niestety, okoliczności m.in. z potrzebą notyfikacji, wyborem ostatecznie sygnału ze światłowodu, nie systemem radiowym, oraz realizacją podobnego projektu „Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej” spowodował przeciągnięcie wszystkiego w czasie. Ostateczny termin opracowania projektu i budowy sieci do końca czerwca 2015 roku, z ewentualnym przedłużeniem o trzy miesiące.

- Jak mocno przeszkodził projekt „Polski Wschodniej”?

Reklama

- „Polska Wschodnia” obejmuje budowę sieci szkieletowej, czyli głównych linii łączących gminy. Dlatego zmiany w naszym projekcie polegały m.in. na tym, by wybudować jak najwięcej sieci światłowodowych w terenie zamiast radiowych, przy założeniu, że wartość projektu nie zmieni się. Na szczęście będą możliwe tzw. wpinki w wielu miejscach do systemu „Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej” lub innego operatora hurtowego - „Pionier”, „PKP” lub „TP Orange”. W rzeczywistości będzie to polegało na kopaniu w ziemi i podłączaniu przewodów oraz rozprowadzaniu ich. Z tego względu radykalnie zwiększy się szybkość przepływu sygnału internetowego.

- Jak zostanie rozwiązane dostarczenie sygnału ze światłowodu do ostatecznych odbiorców?

Reklama

- Bezpośrednio do komputerów sygnał będzie docierał z tzw. punktów aktywnych lub pasywnych zainstalowanych w poszczególnych miejscowościach. Będą to słupki z odpowiednimi urządzeniami. Jednak ten sygnał będą mogli dostarczyć tylko lokalni operatorzy. To tzw. ostatnia mila. W sumie na 13 gminach ma powstać około 560 km nowego światłowodu. Sieć ma być spójna, tzn. z każdego miejsca będzie można nią zarządzać.

- Rozstrzygnięto już pierwszy przetarg.

- Tak. Przetarg dotyczył pełnienia funkcji inżyniera kontraktu w projekcie „Budowa nadbużańskiej szerokopasmowej sieci dystrybucyjnej - realizacja I i II etapu”. Wygrała firma „Iternity” z Warszawy. Umowę podpisaliśmy w grudniu ubiegłego roku.

Reklama

- Jak te problemy postrzegają samorządy, głównie w kwestii pieniędzy na wkład własny?

- Na dziś nikt nie wycofał się. Nadal jednak jest taka możliwość, że jeśli przynajmniej jedna gmina wycofała się, projekt upadnie. Gminy podjęły uchwały intencyjne o zabezpieczeniu środków, co było warunkiem przystąpienia do projektu, więc wypełniły swoją powinność. Jednak wiadomo już, że ze względu na światłowód, a nie sieć radiową, koszty wkładu własnego będą wyższe. Pierwotnie sieć miała mieć 420 km. Obecna 140 km więcej. Ostateczne koszty będą znane po wyłonieniu wykonawcy na zaprojektowanie sieci, budowę i jen obsługę oraz kiedy poznamy dokładną długość sieci w poszczególnych gminach. Najprawdopodobniej będą to kwoty rzędu dodatkowych kilkuset tysięcy zł. Całość projektu to 40 milionów zł.

Reklama

- Czy w 2010 r. decydując się na realizację projektu i obejmując stanowisko lidera przewidywał pan takie problemy? Żałuje pan tego przedsięwzięcia?

- Aż takie nie. Nie sądziłem, że tak długo to wszystko potrwa. Jednak okazuje się, że projekt dłuży się z pożytkiem dla odbiorców. Bo to światłowód, nie sygnał radiowy. To nadal jedyny taki projekt w województwie podlaskim realizowany przez samorządy. Cały czas mamy duże wsparcie z urzędu marszałkowskiego. Cieszę się, że nie ma problemów z partnerami, czyli gminami. Panuje ogólne zrozumienie. A gdy są problemy i na koniec rozwiązuje się je, to radość jest większa. Nie żałuję też, że pełnię funkcję lidera i osoby odpowiedzialnej za projekt. Pracy, rozmów, uzgodnień i konsultacji jest dużo, ale jestem przekonany, że warto to robić.

Reklama

- Na ile procent na dziś ocenia pan szanse na pozytywną realizację projektu?

- Na 100 procent.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama