Pod koniec ostatniej sesji Rady Gminy Nurzec Stacja, przewodniczący rady odczytał zebranym pismo od proboszcza nurzeckiej parafii. Pismo poruszało tajemniczą sprawę, o której proboszcz od kilku tygodni sukcesywnie wspominał wiernym, nie mówiąc o co chodzi.
Parafianie wiedzieli tylko, że to bardzo dobry pomysł, że wyszedł z inicjatywy grupy byłych żołnierzy zawodowych, że proboszcz wpadł na pomysł, by rozciągnąć go na cały Nurzec i że wstępnie już opowiedział o tym swoim kolegom księżom, uzyskał akceptację księdza biskupa itp. Zanim jednak informacja podana zostanie do wiadomości wiernych, najpierw dobrze byłoby uzyskać opinię radnych. I z taką też prośbą proboszcz zwrócił się do rady gminy. Radni po zapoznaniu się z pismem i po wysłuchaniu sekretarza gminy uznali jednak, że w tej sprawie nie mają nic do powiedzenia, a sam pomysł, sądząc po reakcjach, wydał im się co najmniej śmiesznym. Otóż ten „dobry” pomysł polega na tym, by w przęsłach kościelnego ogrodzenia umieścić historie nurzeckich... upadłych zakładów pracy. Radni zaczęli się głośno zastanawiać, jak to miałoby wyglądać – czy w tych przęsłach miałyby zostać umieszczone artykuły opisujące owe zakłady, czy może ich zdjęcia? Jeden z radnych, bardziej zorientowany, wytłumaczył, że gdyby np. chodziło o jednostkę wojskową, to jako jej symbol na ogrodzeniu znalazłoby się godło. Z sali padło pytanie: „a jeśli będzie chodziło np. o kaflarnię, to znajdzie się w przęśle kafel”? Ciekawe co będzie symbolem tartaku?
Komentarze