Xue Liang Mao przyjechała do Polski wraz z mężem. Rodzinną prowincję Zhejiang na wschodnim wybrzeżu Chińskiej Republiki Ludowej opuścili 9 lat temu.
Ich pierwsze Chińskie Centrum Handlowe w Siemiatyczach powstało przy ul. 11 Listopada, jakiś czas temu otworzyli kolejny sklep przy ul. Kościuszki. Xue Liang Mao przeważnie sama obsługuje klientów, pomaga jej kilka polskich pracownic. Przyjeżdżając do Polski nie znała ani jednego słowa w języku polskim, ale codziennie uczy się języka obsługując kupujących. Każdy dzień dla pani Mao to nowe wyzwanie.
Dlaczego wybrała Pani Polskę?
- Tutaj założyliśmy sklep. Wcześniej do Polski przyjechała moja siostra i jej mąż, też założyli sklep, ale w innym mieście.
Czy byli Państwo wcześniej w innych polskich miastach?
- Nie. Przyjechaliśmy bezpośrednio do Siemiatycz.
Gdzie nauczyła się Pani języka polskiego?
- Tutaj w sklepie.
Sama?
- Wcześniej kupiłam książki, słowniki, żeby trochę zrozumieć ten język. To ważne, bo czasem klienci o coś pytają, więc musiałam się trochę nauczyć.
Czy nauka polskiego była trudna?
- Tak, to trudny język. Zwłaszcza słownictwo, teraz umiem szczególnie to, związane z towarem na sklepie, ale wielu słów jeszcze nie rozumiem.
Z której części Chin Pani pochodzi?
- Ze wschodniej, sześć godzin jazdy samochodem od Szanghaju.
Czy bywają Państwo w Chinach?
- Tak, ale głównie w czasie obchodów Nowego Roku. Zostały tam nasze dzieci – córka i syn oraz moi rodzice i pozostała część rodziny.
Rodzina odwiedzała Państwa w Polsce?
-Tak, dzieci przyjechały kiedyś do nas na wakacje.
Mają tu Państwo jakichś polskich znajomych?
- Nie, codziennie pracujemy. Rozmawiam głównie z klientami. Potem wracam do domu, gotuję, jeśli jest czas i kładę się spać. W ten sposób czas szybko mija. Do tej pory nie było na to czasu.
A jak się tutaj żyje?
- Dobrze, lubię Siemiatycze. Są moim drugim domem. Polaków lubię za ich energię i pasję.
Dziękuję za rozmowę.
Eleni Kryńska, fot EK
PS.: Wg danych Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej w 2017 r. 1242 obywateli Chińskiej Republiki Ludowej złożyło wniosek o wydanie pozwolenia na pracę w Polsce. Wydano natomiast 1179 takich pozwoleń.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pamiętam ten chiński market jeszcze za sklepem Topaz. Dużo był mniejszy. Ten jest ogromny. Byłem tam parę razy i dużo ciekawych rzeczy w dobrych cenach można tam nabyć. Czytnik kart pamięci 4 zł kosztował. Tańszego nie spotkałem. Szyfr do roweru również dobrze wykonany i tani. Od razu kupiłem. Ogólnie z elektroniki jest tam świetny wybór rozmaitości. Wywiad z szefową też ciekawy. Chińczycy ogólnie są pracowici. Widać, że firma i ten sklep świetnie im się rozwinęły.
A mowia ze Siemiatycze to zascianek polski
Pamiętam ten chiński market jeszcze za sklepem Topaz. Dużo był mniejszy. Ten jest ogromny. Byłem tam parę razy i dużo ciekawych rzeczy w dobrych cenach można tam nabyć. Czytnik kart pamięci 4 zł kosztował. Tańszego nie spotkałem. Szyfr do roweru również dobrze wykonany i tani. Od razu kupiłem. Ogólnie z elektroniki jest tam świetny wybór rozmaitości. Wywiad z szefową też ciekawy. Chińczycy ogólnie są pracowici. Widać, że firma i ten sklep świetnie im się rozwinęły.
A mowia ze Siemiatycze to zascianek polski