Reklama

Co dalej z „Siemiatycze Blues Festiwal”

20/08/2011 15:39
Pomysł stworzenia festiwalu zrodził się w mojej głowie w 2005 r. po wcześniej współorganizowanych koncertach w przystani „Polonez”. Wówczas to na koncerty muzyki blues i rock do tego kameralnego lokalu przychodziło ponad 120 osób. Z pomysłem plenerowej imprezy w kwietniu 2005 r. udałem się do SOK-u. Na spotkaniu założycielskim, jak w piosence zespołu Perfect, „było nas trzech” - Romuald Wilgat, Bogdan Klepacki i ja.

          Ówczesny dyrektor Wilgat bez chwili zastanowienia zdecydował, że taki festiwal będzie organizował. To właśnie dyrektor wymyślił główną nagrodę, czyli złoty kafel (miał być symbolem historii miasta). Podczas spotkania powstała nazwa „Siemiatycze Blues Festiwal”, a były też inne propozycje np. „Kamionka Blues Festiwal”. Cały ciężar organizacji festiwalu od lat spoczywa tylko na SOK-u. Jak historia pokazuje, czas chyba formalnie rozszerzyć formułę konkursu ze stricte bluesowego na dodatkowy rock lub country. Wówczas będzie znacznie łatwiej o zespoły do części konkursowej. Czas najwyższy zaprosić zespoły z sąsiedniej Białorusi, Ukrainy, Litwy.
          Warto, by jesienią tego roku właśnie burmistrz, który jak wiem jest pasjonatem muzyki rockowej zorganizował spotkanie, w którym mogłyby uczestniczyć osoby chcące pomóc w rozwoju imprezy. Potrzeba jest nowych pomysłów, które sprawiłyby, że festiwal byłby znacznie bardziej atrakcyjny. W przeciwnym razie - za rok lub dwa może się okazać, że umrze śmiercią naturalną.
          Wracając do tegorocznego zakończonego festiwalu, bardzo dziwne, że główna nagroda nie zostaje przyznana, bo… zespoły grają rocka. A przecież zmieniony przez SOK regulamin konkursu dopuszcza granie właśnie rocka. Trzeba było ogłaszając tegoroczną edycję imprezy zmienić nazwę na np. blues rock festiwal. Przez 6 lat festiwal nie doczekał się też własnej strony internetowej, gdzie byłaby historia, galerie i wszelkie informacje.
          Niektórzy chcieliby w naszym mieście zlikwidować tą imprezę, tylko że blues, rock to pewna część całego światowego alfabetu muzycznego, a niestety obecnie na imprezach plenerowych, w stacjach radiowych jest przyzwolenie na analfabetyzm muzyczny.
          Wystarczy spojrzeć jak Suwałki zainwestowały w bluesa, a zaczynały później od nas o 3 lata. Teraz niestety wyprzedziły nas o lata świetlne.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama