12 listopada w Ciechanowcu odbyło się spotkanie Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Na spotkanie do hotelu "Nowodwory" zjechało wielu rolników, tak więc sala konferencyjna wypełniona była po brzegi.
wiązek zrzesza w swych szeregach rolników mających swoje stada pod oceną, czyli regularnie badających mleko pod względem parametrów np. białka, tłuszczu czy komórek somatycznych. Koło związku w Ciechanowcu obejmuje również powiat siemiatycki. W roku 2011 liczyło ono 277 członków, a w roku 2012 ma ich już 283. Prezesem koła jest Stanisław Wojtkowski. Wysokość składek członkowskich to 40 zł dla gospodarzy mających stada do 50 sztuk bydła i 50 zł dla tych, którzy posiadają większe stada. W Polsce pod oceną jest niecałe 26% pogłowia bydła, w województwie podlaskim 25,7%. W innych krajach europejskich są to liczby o wiele wyższe sięgające nawet 100%, jak np. w Holandii.
W części merytorycznej rozmawiano o głównych problemach mleczarstwa. Poruszono m.in. temat wyższości hipermarketów nad spółdzielniami mleczarskimi. Spółdzielniom bowiem jak powiedział prezes Krzysztof Banach koszty produkcji wzrosły o blisko 200%, a ceny mleka w spółdzielniach m.in. z Piątnicy, Grajewa i Wysokiego Mazowieckiego pozostają na poziomie utrzymującym się od 5 lat. Zebrani rolnicy obejrzeli prezentację przygotowaną przez związek, przedstawiającą najlepsze wyniki wydajności gospodarstw w województwie podlaskim oraz w powiatach wysokomazowieckim i siemiatyckim. W województwie najlepszą wydajność osiągnęło stado Stanisława Koska z Leszczki Małej. Dobre wyniki w parametrach tłuszczu i białka osiągnęli również zdobywcy drugiej i trzeciej lokaty w kategorii najlepszych parametrów Krzysztof Wasilewski z Arbas i Zbigniew Piotrowski z Wojeńca. Wśród najliczniejszych stad województwa na VI miejscu znalazł się Krzysztof Szmurło z Popław, a na X Waldemar Kosiński z Rudki. Wyniki te są podsumowaniem roku 2011. Zaprezentowano także wyniki części wystawowej corocznej wystawy zwierząt w Szepietowie. Rolnicy otrzymali również ważne informacje od przedstawicieli Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Agencji Rynku Rolnego, Stacji Unasienniania oraz przedstawiciela izb rolniczych. Poza wysłuchaniem ich wystąpień rolnicy mogli również indywidualnie z nimi porozmawiać. Spotkanie było również okazją do zbierania wniosków do dyskusji na Walnym Zjeździe Delegatów Podlaskiego Związku. Jednak była to przede wszystkim okazja dla różnych firm z branży rolniczej do zaprezentowania swoich artykułów, rozdania ulotek i innych materiałów reklamowych.
Zjazd ten był okazją do wręczenia nagród i dyplomów, które otrzymali m.in. Krzysztof Wasilewski, Bogusław Ciupiński, Grzegorz Kraszewski oraz Mariusz Moczulski. Na zakończenie rozlosowano wśród obecnych nagrodę: prasę belującą firmy Krone. Zwycięzca z wielką radością odebrał wylosowaną zabawkę. Po zakończeniu konferencji zebrani zaproszeni zostali na obiad. Sponsorem całego spotkania była Spółdzielnia Mleczarska „Mlekowita” z Wysokiego Mazowieckiego.
Zapytałam kilku uczestników spotkania o plusy posiadania stada pod oceną i wrażenia z konferencji.
Zenon Rembiszewski:
- Plusy to przede wszystkim świadomość parametrów mleka od konkretnej krowy. 13 lat oddaje mleko do mleczarni „Hochland” i dzięki temu, że mam stado pod oceną mleczarnia dopłaca mi 2 grosze do każdego litra mleka. Dobrą stroną oceny jest też możliwość sprawdzenia, czy średnie wyniki z mleczarni są porównywalne z tymi wynikami, które otrzymujemy. Również przy sprzedaży jałówek z tego względu, że mają one znane pochodzenie można otrzymać wyższą zapłatę. Co do dzisiejszego spotkania, to jest ono motywacją dla rolników, by dorównywać tym najlepszym stawianym nam dzisiaj za przykład. Ciekawe są również informacje podawane przez pracowników agencji, stacji unasienniania. Za dużo jest tu jednak promowania firm.
Maria Samojluk z Wierzchucy:
- Stado pod oceną mamy już od 2002 roku i nie widzę tego żadnych minusów. Spółdzielnia „Bielmlek” z Bielska Podlaskiego dopłaca nam grosz do litra mleka. Kontrole nie są uciążliwe, bo w praktyce wygląda to tak, że raz w miesiącu rano i wieczorem przyjeżdża kontroler i pobiera próbki. Przede wszystkim jest to potrzebne, by wiedzieć jakiej jakości mleko doimy od danej krowy. Jeżeli parametry białka czy tłuszczu są niekorzystne, staramy się indywidualnie krowom podawać witaminy, dodatki do pasz, żeby wyniki poprawić.
Teresa Pietrasiuk z Wierzchucy:
- Takie spotkania są potrzebne przede wszystkim po to, by się spotkać z ludźmi i porozmawiać o ważnych sprawach dotyczących rolnictwa. Możemy otrzymać ważne informacje i porozmawiać o naszych problemach. Ciekawe informacje zyskaliśmy m.in. o katozie u krów oraz z agencji m.in. o terminach, w jakich przewidywane jest przelanie dopłat. Jak dla nas to reklam było za wiele, ale młodych, chcących inwestować, rozwijać gospodarstwa to pewnie bardziej interesuje.
Ogólnie z rozmów z rolnikami wysuwa się wniosek, że koszty produkcji powoli zabierają wszelkie zyski. Najwięcej funduszy przeznaczają oni na paliwo, nawozy i pasze. A ceny mleka w skupie już od wielu lat pozostawiają wiele do życzenia. Pozostaje jedynie nadzieja, że kiedyś ulegnie to zmianie i produkcja mleka stanie się bardziej opłacalna.
Joanna Lange, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. JL
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze