Co będzie z przyszłością Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej? Czy przedsiębiorstwo czeka prywatyzacja, czy też pozostanie ono spółką komunalną? Co wreszcie zrobić, aby różnice cen ciepła między tymi, jakie płaci się za korzystanie z centralnej ciepłowni a tymi, jakie płacą m.in. mieszkańcy bloku przy ul. Dubiażyńskiej z kotłowni olejowych nie były tak znaczne - zastanawiali się radni na ostatniej sesji rady miejskiej w Bielsku Podlaskim.
- W ubiegłym roku mieliśmy lekką zimę, co było korzystne dla mieszkańców, ale niekoniecznie dla przedsiębiorstwa. Nieszczęście mieszkańców bloku przy ul. Dubiażyńskiej polega na tym, że nie trafili pod kotłownię centralną, ale korzystają z kotłowni olejowej i płacą za ciepło znacznie więcej niż inni - mówił radny Ignacy Grzybowski z PiS-u.
Na sesji można się było również dowiedzieć, że średnia zarobków pracowników MPEC w Bielsku Podlaskim wynosi 3,8 tys. zł brutto i jest wyższa od średniej, którą otrzymują pracownicy innej spółki miejskiej - Przedsiębiorstwa Komunalnego (tam średnia to ok. 3,2 tys. zł brutto).
- Spółka funkcjonuje już 21 lat i mam nadzieję, że następne sto zostanie w strukturach samorządowych, a nie tak jak w Białymstoku zostanie sprzedana - odpowiadał Mikołaj Samocik, prezes bielskiego MPEC-u. - Od stycznia 2016 roku zmienia się norma emisji pyłów. W tej chwili jest to 400 miligramów na metr sześc. gazów i podjęliśmy działania, aby przedsiębiorstwo było gotowe od stycznia 2016 do emisji nieprzekraczającej 100 miligramów na m. sześc. W chwili obecnej emisja pyłów w kotłowni centralnej kształtuje się mniej więcej w połowie normy, a posiadane przez nas urządzenia nie dadzą rady oczyścić spalin do pożądanego w 2016 r. poziomu. Dlatego wprowadzamy nowe rozwiązania technologiczne i spółka będzie przygotowana na wymogi stawiane prawem - zapewniał Samocik.
- Koszt ogrzania budynku przy ul. Dubiażyńskiej, która korzysta z ogrzewania olejowego jest dwa razy większy niż gdyby korzystał on z centralnej, węglowej ciepłowni. Docieplenie, owszem spowoduje, że koszt ogrzania tego budynku będzie mniejszy, ale nie zniweluje to różnic między ogrzewaniem olejowym a węglowym - tłumaczył Samocik.
Niestety, Przedsiębiorstwo Komunalne, które zarządza budynkiem przy ul. Dubiażyńskiej w tym roku nie planuje ocieplenia bloku, a jedynie przygotuje dokumentację techniczną. Poza tym w tym roku nie uda się też podłączyć do kotłowni centralnej także innego bloku, znajdującego się przy bielskich "Hoop-ach".
- Musimy położyć około 800 metrów sieci. Są problemy z wejściem na działki osób trzecich, nie wszyscy mieszkańcy chcą wyrazić zgodę, a z niektórymi nie można się skontaktować - tłumaczył Samocik.
- Emisja pyłu ma swoją normę, do której trzeba się dostosować, inaczej trzeba płacić karne opłaty. Do tej pory w MPEC ten problem nie występował i mieściliśmy się w normach. Inaczej sprawa wygląda z emisją CO2. Dyrektywy unijne zakładają, że uprawnień bezpłatnych będzie coraz mniej i trzeba je będzie dokupywać. Nie będzie to konieczne w tym roku, ale w latach następnych owszem. Niestety innego wyjścia nie widzę, koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 dojdą do kosztów wytwarzania ciepła i będzie to musiał pokryć odbiorca - podsumował swoje wystąpienie Mikołaj Samocik.
Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze