Reklama

Alkohol na boisku

Do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy osiedla Centrum w Siemiatyczach, z prośbą o interwencję:

        - To trwa od dawna - mówią mieszkańcy bloków między ul. 11 Listopada, a Pałacową i Legionów Piłsudskiego. - Jesteśmy terroryzowani przez grupę osób regularnie spożywających alkohol na ławce przy boisku za KRUS, na którym lub w którego okolicach, często bawią się dzieci z okolicznych bloków. Oczywiście libacjom towarzyszy niewybredne słownictwo, scysje, załatwianie potrzeb fizjologicznych w najbliższym otoczeniu, hałas, czy zaczepianie przechodniów. Jest to oczywiście uciążliwe dla kilkudziesięciu rodzin, które muszą z nimi obcować i wychowywać dzieci, które od najmłodszych lat chłoną takie "wzorce" zachowań. Z rzadka ktoś zdecyduje się zadzwonić na policję z prośbą o interwencję. Policjanci wprawdzie przejeżdżają, czasem nawet bez wezwania, spisują znanych im delikwentów. I na tym się najczęściej kończy, bo ci nie dostają najczęściej mandatów za wykroczenia, które popełniają (nieobyczajne zachowanie - załatwianie potrzeb w miejscu publicznym, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, używanie słów powszechnie uważanych za obelżywe itd.). Takie podejście stróżów prawa oczywiście nie zniechęca delikwentów do zaprzestania swoich występków i zatruwania życia kilkuset mieszkańcom.

        Policjanci z siemiatyckiej komendy mają inne stanowisko w tej sprawie:

Reklama

        - Znany jest nam przedstawiony problem na boisku za siedzibą KRUS-u. Miejsce było zaznaczane na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa i jest pod naszym stałym nadzorem. - mówi aspirant Tomasz Prochowicz oficer prasowy KPP w Siemiatyczach. - Ale zaznaczenie na KMZB nie powoduje natychmiastowej interwencji. Do tego służy numer alarmowy policji, pod który należy dzwonić, kiedy dzieje się coś złego, niepokojącego mieszkańców. W bieżącym roku policjanci byli 4 razy wzywani na interwencję w okolicy wskazanego miejsca. Działania kończyły się w zależności od stwierdzonej sytuacji faktycznej nie tylko legitymowaniem, ale również kilkakrotnie nakładaliśmy grzywny w drodze postępowania mandatowego. Podkreślam, iż miejsce to tylko w 2018 roku 5-krotnie objęte było tzw. "kartą zadania doraźnego", w ramach której policjanci służby zewnętrznej systematycznie sprawdzali wskazany rejon, a w czasie sprawdzeń legitymowali napotkane osoby, które w zależności od ustaleń były karane mandatami, a także pouczane. W trakcie omawianych działań funkcjonariusze zatrzymali również osoby posiadające przy sobie środki odurzające. Policja, jak każda instytucja bazuje na informacji bieżącej, dlatego apelujemy zgłaszanie o niepokojących sytuacjach i prosimy o sygnały natychmiast w chwili zaistnienia podobnych zdarzeń. Przyczyni się to do zatrzymań sprawców na gorącym uczynku. Zaznaczam, że czasami do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób naruszających prawo niezbędne są zeznania świadków, które mogą stać się kluczowym dowodem w sprawie. Dlatego zachęcam do informowania policji, a także do kontaktu z dzielnicowym, którym od 1 stycznia 2019 roku zostanie st. asp. Norbert Szymczuk. Telefon do dzielnicowego 885 997 321.

Reklama

        Mieszkańcy sygnalizują też, że od pewnego czasu oprócz alkoholu zaczęły pojawiać się zużyte strzykawki w różnych miejscach na osiedlu, również przy wspomnianym boisku:

        - Tak więc problem robi się coraz poważniejszy - mówią. - Wiadomo, że małe dzieci są ciekawskie i czym to grozi. I nasz problem nie dotyczy tylko pojedynczego, incydentalnego zjawiska. On się ciągnie latami i teraz ma swoje kolejne odsłony. Nie chodzi tu o wypicie piwa na ławce, czy przyjmowanie używek. Nasze osiedle pewnie nie jest odosobnione, takie problemy ma wielu innych. Tu chodzi o to w jakich warunkach ludzie żyją i wychowują swoje dzieci i jak to, z czym obcują wpływa na ich przyszłość i rozwój. Czy marginalna grupa lokalnych nadużywających, swoim zachowaniem ma prawo tak silnie oddziaływać na społeczność i destrukcyjnie wpływać na rozwój najmłodszych? Teraz dodatkowo stwarzając im realne, fizyczne zagrożenie? Jest też prośba o odpowiedź na pytanie czy żyjemy w państwie prawa - tu w wydaniu lokalnym. No bo dlaczego np. jest tak, że tyle osób w mieście i okolicach, często młodych, zginęło przez narkotyki? Dilerzy są wyłapywani, trafiają czasem za kratki, wychodzą. A co z tymi, którzy są nad nimi? Kto czerpie z tego zyski i dlaczego stróże prawa go nie namierzą i nie umieszczą we właściwym miejscu? Czy jest to niemoc, odwracanie głowy, czy może jakiś parasol ochronny? Ile to może trwać?

Reklama

        - Odpowiem w ten sposób - zwrócimy i na to uwagę. Ale też nie możemy zdradzać tajników pracy operacyjnej, czy to konkretnie w przypadku tego miejsca, jak i innych regionów miasta. - mówi aspirant Tomasz Prochowicz.

        Anna Kondraciuk

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-25 10:16:35

    Żyjemy nie tylko w państwie prawa ale też sprawiedliwości.Pomódlmy się z tych zbłąkanych , młodych. Człowiek rodzi się dobry tylko jakiś ch...j stworzył strzykawki i alkohol.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lubię Siemi - niezalogowany 2018-12-27 18:10:08

    Skoro miejsce znane policji to po co dzwonienie? Po co jest policja? W dobie kamer, monitoringu, dronów policja czeka na donosy? Do roboty.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-29 09:38:05

    do siemek znów zawitała helupa?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama