Reklama

Zdarzenia 998

18/03/2011 20:19
          Wypadek koło Miłkowic
          25 lutego strażacy ochotnicy z Drohiczyna oraz zawodowi z Siemiatycz wyjeżdżali do wypadku drogowego koło Miłkowic Paszek. W rowie był renault, na drodze stał nieuszkodzony ford. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, w jednym samochodzie odłączyli akumulator. Poszkodowaną osobę karetka zabrała do szpitala.

          Znowu ten sam przepust
          26 lutego OSP Moszczona Królewska wyjechała, po raz drugi w odstępie kilku dni, do niedrożnego przepustu pod drogą dojazdową do posesji w Olchowiczach. Przepust jest zamarznięty i nie ma odpływu. Zbierająca się obok woda zagraża posesji. Strażacy nic nie robili, bo nie było szans na jego udrożnienie.

          Pożar w Boratyńcu Ruskim
          Nocą 26 na 27 strażacy zostali wezwani do pożaru w Boratyńcu Ruskim. Jak zajechali - paliły się drewno i odzież w kotłowni w domu jednorodzinnym. Część palącej się odzieży wynieśli policjanci, którzy dojechali pierwsi. Kotłownia była silnie zadymiona. Działania straży polegały na ugaszeniu palących się rzeczy i oddymieniu domu. Akcja trwała ok. 40 minut.

          Drzwi
          27 lutego po południu w asyście policji strażacy z JRG Siemiatycze interweniowali przy otwieraniu drzwi do domu przy ul. Żeromskiego w Siemiatyczach. Prawdopodobnie uszkodzony był zamek.

          Pół metra wody

          1 marca ochotnicy z Perlejewa pracowali przy wypompowywaniu wody z piwnicy domu w Perlejewie. Przyczyna – przesiąkanie wód gruntowych. Było ok. pół metra wody.

          Śnieg na dachu
          1 marca strażacy zawodowi z Siemiatycz wyjechali do pożaru w Brykach, gm. Drohiczyn. Osoba zgłaszająca podała, że pali się dach i widać dym. Kiedy strażacy zajechali – byli zaskoczeni. Na szczęście nic się nie paliło. Osobie zgłaszającej tylko tak się wydawało. To intensywnie parował roztopiony śnieg na dachu, a wyglądało to jakby wydobywał się dym.

          Skąd ten dym?
          1 marca późnym wieczorem zawiadomiono straż o dymie wyczuwalnym w jednym z domów przy ul. Słowackiego w Siemiatyczach. Strażacy sprawdzili w pomieszczeniach stężenie gazów. Dom został przewietrzony, po czym użyto kamery termowizyjnej. Okazało się, że źródłem dymu jest gumowa rękawica wrzucona do węglarki z popiołem.

          Śmigłowiec w Adamowie
          2 marca ok. godz. 15.30 czterech strażaków zawodowych z Siemiatycz oraz sześciu ochotników z Mielnika zabezpieczało lądowanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Adamowie, który przyleciał po chorą osobę.

          Nieszczelność komina
          3 marca ok. godz. 17.00 strażacy zostali wezwani do pożaru w Tokarach. Z poddasza domu murowanego wydobywał się dym. Do akcji wyjechali ochotnicy z Wilanowa i Mielnika. Dym dostawał się do środka domu, bo komin był zatkany. Strażacy wygasili piec, wyczyścili komin i przewietrzyli mieszkanie. Poinformowali też właściciela o nieszczelności komina. Akcja trwała ponad 2 godziny. Uczestniczyło w niej 8 strażaków.

          Paliła się słoma w belach
          3 marca przy ul. Szmidta w Drohiczynie zapaliła się słoma składowana w belach. Strażacy ochotnicy z Drohiczyna ugasili je i rozgarnęli. Akcja trwała pół godziny.

          Uratowano dom w Mielniku
          5 marca wieczorem człowiek zawiadomił straż pożarną, że w Mielniku pali się sąsiedni dom. Wyjechały dwa wozy OSP Mielnik. Niebawem 10 strażaków było już na miejscu.


          Płonęła szalówka drewnianego domu. Strażacy zerwali palące się deski i ugasili je. Mieszkanie zostało też przewietrzone. Na wszelki wypadek sprawdzono stężenie gazów. Zagrożenia nie stwierdzono. Na wszelki wypadek do akcji przyjechali strażacy zawodowi z Siemiatycz.

          Znowu komin
          Nocą z 8 na 9 marca zapaliła się sadza w jednym z domów w Mielniku. Strażacy z OSP Mielnik wygasili piec centralnego ogrzewania i usunęli sadzę z przewodu kominowego.

          Pożar w Wólce Nurzeckiej
          Spalone świnie, dach, słoma, zniszczone poddasze – to skutki pożaru, który wydarzył się w niedzielę, 13 marca, w Wólce Nurzeckiej w gm. Nurzec Stacja.           Zapaliła się murowana obora. Pożar zauważono ok. 11.00. Gospodarz zdążył na szczęście wyprowadzić część inwentarza. Pierwsza jednostka – OSP Siemichocze - dojechała o 11.15. Dach objęty był już ogniem. Nie udało się uratować 17 prosiąt i 2 dorosłych świń. Strażacy nie dopuścili do przedostania się ognia na inne budynki. Wodę pobierali m.in. z pobliskiej rzeczki.
          W akcji trwającej ponad 2 godziny udział brały: OSP Siemichocze (6 osób), OSP Nurzec Stacja (2 wozy, 9 osób), JRG Siemiatycze (4 osoby). Przyczyną pożaru było prawdopodobnie zwarcie instalacji elektrycznej.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK


          Na drugie piętro po drabinie

          12 marca ok. 18 kobieta wychodziła z mieszkania na 2 piętrze bloku przy ul. Armii Krajowej w Siemiatyczach. Była już na klatce z dwojgiem dzieci, kiedy za plecami zatrzasnęły się drzwi.

          Wewnątrz zostały dzieci: 2- i 3-letnie. Wezwano straż pożarną. Strażak wszedł po drabinie i otworzył okno. Dzieci nie przestraszyły się strażaka, za to strażak wystraszył się psa, który był w środku. Niemniej dzielny ratownik otworzył drzwi i wpuścił mamę maluchów.
          Jak zwykle przy takich okazjach, wśród gapiów są fachowcy od wszystkiego. - Co oni, k...!, robią? Tam drzwi takie jak u mnie. Siekierą wywalić!
          Dobrze, że fachowca nie posłuchano.

          Jacek S. Wasilewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. jsw

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama