Wypadek koło Miłkowic 25 lutego strażacy ochotnicy z Drohiczyna oraz zawodowi z Siemiatycz wyjeżdżali do wypadku drogowego koło Miłkowic Paszek. W rowie był renault, na drodze stał nieuszkodzony ford. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, w jednym samochodzie odłączyli akumulator. Poszkodowaną osobę karetka zabrała do szpitala.
Znowu ten sam przepust 26 lutego OSP Moszczona Królewska wyjechała, po raz drugi w odstępie kilku dni, do niedrożnego przepustu pod drogą dojazdową do posesji w Olchowiczach. Przepust jest zamarznięty i nie ma odpływu. Zbierająca się obok woda zagraża posesji. Strażacy nic nie robili, bo nie było szans na jego udrożnienie.
Pożar w Boratyńcu Ruskim Nocą 26 na 27 strażacy zostali wezwani do pożaru w Boratyńcu Ruskim. Jak zajechali - paliły się drewno i odzież w kotłowni w domu jednorodzinnym. Część palącej się odzieży wynieśli policjanci, którzy dojechali pierwsi. Kotłownia była silnie zadymiona. Działania straży polegały na ugaszeniu palących się rzeczy i oddymieniu domu. Akcja trwała ok. 40 minut.
Drzwi 27 lutego po południu w asyście policji strażacy z JRG Siemiatycze interweniowali przy otwieraniu drzwi do domu przy ul. Żeromskiego w Siemiatyczach. Prawdopodobnie uszkodzony był zamek.
Pół metra wody 1 marca ochotnicy z Perlejewa pracowali przy wypompowywaniu wody z piwnicy domu w Perlejewie. Przyczyna – przesiąkanie wód gruntowych. Było ok. pół metra wody.
Śnieg na dachu 1 marca strażacy zawodowi z Siemiatycz wyjechali do pożaru w Brykach, gm. Drohiczyn. Osoba zgłaszająca podała, że pali się dach i widać dym. Kiedy strażacy zajechali – byli zaskoczeni. Na szczęście nic się nie paliło. Osobie zgłaszającej tylko tak się wydawało. To intensywnie parował roztopiony śnieg na dachu, a wyglądało to jakby wydobywał się dym.
Skąd ten dym? 1 marca późnym wieczorem zawiadomiono straż o dymie wyczuwalnym w jednym z domów przy ul. Słowackiego w Siemiatyczach. Strażacy sprawdzili w pomieszczeniach stężenie gazów. Dom został przewietrzony, po czym użyto kamery termowizyjnej. Okazało się, że źródłem dymu jest gumowa rękawica wrzucona do węglarki z popiołem.
Śmigłowiec w Adamowie 2 marca ok. godz. 15.30 czterech strażaków zawodowych z Siemiatycz oraz sześciu ochotników z Mielnika zabezpieczało lądowanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Adamowie, który przyleciał po chorą osobę.
Nieszczelność komina 3 marca ok. godz. 17.00 strażacy zostali wezwani do pożaru w Tokarach. Z poddasza domu murowanego wydobywał się dym. Do akcji wyjechali ochotnicy z Wilanowa i Mielnika. Dym dostawał się do środka domu, bo komin był zatkany. Strażacy wygasili piec, wyczyścili komin i przewietrzyli mieszkanie. Poinformowali też właściciela o nieszczelności komina. Akcja trwała ponad 2 godziny. Uczestniczyło w niej 8 strażaków.
Paliła się słoma w belach 3 marca przy ul. Szmidta w Drohiczynie zapaliła się słoma składowana w belach. Strażacy ochotnicy z Drohiczyna ugasili je i rozgarnęli. Akcja trwała pół godziny.
Uratowano dom w Mielniku 5 marca wieczorem człowiek zawiadomił straż pożarną, że w Mielniku pali się sąsiedni dom. Wyjechały dwa wozy OSP Mielnik. Niebawem 10 strażaków było już na miejscu.
Płonęła szalówka drewnianego domu. Strażacy zerwali palące się deski i ugasili je. Mieszkanie zostało też przewietrzone. Na wszelki wypadek sprawdzono stężenie gazów. Zagrożenia nie stwierdzono. Na wszelki wypadek do akcji przyjechali strażacy zawodowi z Siemiatycz.
Znowu komin Nocą z 8 na 9 marca zapaliła się sadza w jednym z domów w Mielniku. Strażacy z OSP Mielnik wygasili piec centralnego ogrzewania i usunęli sadzę z przewodu kominowego.
Pożar w Wólce Nurzeckiej Spalone świnie, dach, słoma, zniszczone poddasze – to skutki pożaru, który wydarzył się w niedzielę, 13 marca, w Wólce Nurzeckiej w gm. Nurzec Stacja. Zapaliła się murowana obora. Pożar zauważono ok. 11.00. Gospodarz zdążył na szczęście wyprowadzić część inwentarza. Pierwsza jednostka – OSP Siemichocze - dojechała o 11.15. Dach objęty był już ogniem. Nie udało się uratować 17 prosiąt i 2 dorosłych świń. Strażacy nie dopuścili do przedostania się ognia na inne budynki. Wodę pobierali m.in. z pobliskiej rzeczki. W akcji trwającej ponad 2 godziny udział brały: OSP Siemichocze (6 osób), OSP Nurzec Stacja (2 wozy, 9 osób), JRG Siemiatycze (4 osoby). Przyczyną pożaru było prawdopodobnie zwarcie instalacji elektrycznej.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Na drugie piętro po drabinie 12 marca ok. 18 kobieta wychodziła z mieszkania na 2 piętrze bloku przy ul. Armii Krajowej w Siemiatyczach. Była już na klatce z dwojgiem dzieci, kiedy za plecami zatrzasnęły się drzwi. Wewnątrz zostały dzieci: 2- i 3-letnie. Wezwano straż pożarną. Strażak wszedł po drabinie i otworzył okno. Dzieci nie przestraszyły się strażaka, za to strażak wystraszył się psa, który był w środku. Niemniej dzielny ratownik otworzył drzwi i wpuścił mamę maluchów. Jak zwykle przy takich okazjach, wśród gapiów są fachowcy od wszystkiego. - Co oni, k...!, robią? Tam drzwi takie jak u mnie. Siekierą wywalić! Dobrze, że fachowca nie posłuchano.
Jacek S. Wasilewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. jsw
Komentarze