Reklama

Żydzi zostali z nami - profanacja cmentarza

29/12/2017 21:17

To, że zarówno na terenie należącym do PZMot, jak i w jego okolicy znajdował się cmentarz żydowski wiadomo nie od dziś. Jednak przez lata niemożliwym okazało się odpowiednie zadbanie o tę kwestię. Myślenie w tym kierunku przerosło i obecne i każde poprzednie władze miasta.

Siemiatycze. Dewastacja cmentarza parafialnego WNMP. Na cmentarzu przy ul. Powstania Styczniowego wykonano głęboki wykop. Leżały w nim kości. Okazało się, że wcześniej w pobliżu zrobiono drugi wykop. Teraz w tym miejscu robotnicy układają kostkę brukową. Ziemię z wykopów wywieziono do dwóch żwirowni. Miała zostać przemielona i użyta do prac budowlanych. Udało się wybrać z niej część kości, które teraz oczekują na ponowny pochówek. Odbyło się już spotkanie przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego z przedstawicielami władz Siemiatycz. Rozmowy nie przyniosły jednak rozwiązania problemu”.

Zastanawiam się jaki wydźwięk miałaby taka informacja, gdyby słowo „żydowski” zamienić właśnie na parafialny, a interweniującym w sprawie nie byłby rabin, a arcybiskup?

Reklama

Czy gdyby sprawa dotyczyła cmentarza chrześcijańskiego (nieistotne, że nie byłby właściwie administrowany i zadbany, wciąż spoczywałyby tam zmarli) doszłoby do sytuacji, gdzie szczątki ludzi, szczątki mieszkańców miastawalają się po polach? Czy w takiej sytuacji katoliccy duchowni nie byliby w stanie dojść przez lata do porozumienia z władzami miasta i prywatnymi przedsiębiorstwami co do okazania należytego szacunku zmarłym?

Oto fragment oryginalnej informacji, która ukazała się na portalu internetowym sztetl.org.pl. Jest to platforma należąca do Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”:

Reklama

Siemiatycze. Dewastacja cmentarza żydowskiego.
(…) Na cmentarzu przy ul. Kościuszki zastał rozległy, głęboki wykop. Leżały w nim kości. Okazało się, że wcześniej w pobliżu zrobiono drugi wykop. Teraz w tym miejscu robotnicy układają kostkę brukową. Ziemię z wykopów wywieziono do dwóch żwirowni. Miała zostać przemielona i użyta do prac budowlanych. Udało się wybrać z niej część kości, które teraz oczekują na ponowny pochówek. Dziś odbyło się spotkanie Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha z przedstawicielami władz Siemiatycz. Rozmowy nie przyniosły jednak rozwiązania problemu.(…)”

To, że zarówno na terenie należącym do PZMot, jak i w jego okolicy znajdował się cmentarz żydowski wiadomo nie od dziś. Jednak przez lata niemożliwym okazało się odpowiednie zadbanie o tę kwestię. Myślenie w tym kierunku przerosło i obecne i każde poprzednie władze miasta.

Reklama

Warto przypomnieć, że w czasach budowy zakładu POM, który nomen omen powstał również na terenie byłego cmentarza, kości ludzkich nikt po polu nie rozrzucał. Przenoszono je na cmentarz. Mimo wszystko Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Siemiatyczach nie wydał decyzji o wstrzymaniu prac budowlanych na terenie cmentarza, ponieważ wszystko dzieje się… zgodnie z przepisami. Zgodnie z przepisami, czytaj: „My swoje zrobiliśmy, to nie nasza sprawa.” Jak widać i w tym przypadku myślenie kogoś przerosło.

Oczywiście znane są historii przypadki profanacji ludzkich szczątków. Robili to np. naziści niemieccy, kiedy prochami z krematorium na Majdanku nawożono pola uprawne. Z tych samych pól zbierano potem płody rolne, którymi karmiono więźniów obozu. Prochy ludzkie trafiały również do III Rzeszy jako nawóz rolny, a podczas wyzwalania obozu w 1943 r. wiele kości walało się na jego terenie, zebrali je mieszkańcy Lublina, aby okazać zmarłym szacunek.

Reklama

To, co można złożyć na karb czasów wojennych, trudno jest jednak pojąć mi w wolnej Polski. W czasach, kiedy promujemy pamięć historyczną. Jak to możliwe, że z jednej strony każdego roku w Treblince pojawia się delegacja z Siemiatycz, zaopatrzona w piękne wieńce i znicze, gdy jednocześnie nie potrafimy zadbać o coś, co mamy pod nosem?

Żydzi pojawili się w Siemiatyczach już w XVI w. Od tamtej pory są i będą związani z historią miasta, czy to się komuś podoba czy nie. W latach 20. ubiegłego wieku 65% ludności miasta było wyznania mojżeszowego, 25% stanowili wyznawcy katolicyzmu. We wrześniu 1939 r. w mieście mieszkało ponad 7000 Żydów. To oni w znacznej mierze rozwijali handel i napędzali życie gospodarcze Siemiatycz. Żyd Hersz Belkies zainicjował przemysł kaflarski, to dzięki jego pomysłowi miasto w krótkim czasie stało się rozpoznawalne w całym kraju za sprawą kafli i wyrobów ceramicznych.

Reklama

Do dziś korzystamy z żydowskiej synagogi. Spotykamy się w niej przy różnych okazjach. Podobnie sprawa ma się ze szkołą talmudyczną. A do czasów II wojny światowej istniały dwa domy modlitwy, jeden przy ul. Wesołej, drugi przy ul. Fabrycznej. Czy możemy odnaleźć w mieście choćby symboliczne tabliczki informujące mieszkańców czy turystów (sic!) o tym, że przy ulicach Słowiczyńskiej, Górnej, Wysokiej, Kościuszki znajdowało się getto?

Zatem co możemy? Jak korzystamy z wielokulturowego dorobku, którym niejednokrotnie szczyci się miasto? W końcu to Podlasie – zlepek wielu kultur, jak to zwykło się mawiać. A no mamy… Każdego roku imprezę sezonową „Międzynarodowy Festiwal Kultura Bez Granic”. Kiełbasa, smalec i białoruskie zespoły. Tyle nam z wielokulturowości zostało.

Reklama

Czuję się niezręcznie, kiedy przypominam sobie słowa podziękowania i uznania, które jeszcze 3 lata temu wypowiedział Borys Kotler odwiedzając rodzinne miasto Siemiatycze, a także część cmentarza należącą do miasta.
„Dlatego w imieniu społeczności żydowskiej dziękuję władzom miasta i mieszkańcom za opiekę i szacunek dla tego pomnika historii Siemiatycz.”

Co aktualnie myśli i czuje pan Kotler, kiedy czyta doniesienia prasowe? Nie wiemy.Najważniejsze jednak, że przepisy prawa budowlanego pozostają nienaruszone.

Reklama

Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Miejsce zdarzenia mapa Podlasie - Kurier Podlaski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama