Jedna z największych bitew Powstania Styczniowego 1863r. - znana jako bitwa w Siemiatyczach – była w rozmaity sposób opisywana w wielu publikowanych przez lata opracowaniach naukowych, wspomnieniach i zeznaniach. Opowieść o tej bitwie wielokrotnie gościła także na łamach naszej gazety.
Tym razem sięgamy do, oddającej specyficzne spojrzenie rosyjskiego historyka na te wydarzenia, książki A. F. Smirnowa, wydanej za czasów sowieckich w Moskwie pt „Wosstanije 1863 goda w Litwie i Biełarussii” , Moskwa, 1963, s. 130 – 133.
Oto jej fragment odnoszący się do pamiętnych wydarzeń w Siemiatyczach i okolicach:
„Po przybyciu 3 lutego (wg nowego kalendarza) do majątku Rutki (Rudka – w owym czasie już dobra Potockich - przyp. MAN) Maniukin (rosyjski generał lejtnant Zachar Maniukin, dowódca przysłanej na te tereny z misją pacyfikacyjną z Wilna 2. Dywizji Piechoty) nakazał zebranie chłopów i ogłosił im: „Pola, lasy, łąki – są wasze. Wszystko to oddał wam car. Żadnej powinności, pańszczyzny nie odpracowujcie, nikomu nie płaćcie pieniędzy. Dobrze zrobiliście, że nie przyjęliście (od władz powstańczych) listów nadawczych (ustawnyje hramoty - dokumenty określające obszar ziemi oddanej chłopu do użytkowania wieczystego i wysokość zadłużenia chłopa wobec właściciela ziemskiego), dobrze zrobiliście. Władca wam przyśle swoje listy nadawcze. A tych od panów, nie przyjmujcie.”

Świadek wydarzeń, pokojowy pośrednik Biłgorajski (Franciszek Biłgorajski, szlachcic podlaski, autor „ Pamiętników w sprawie chłopskiej w 1863r.”, Ossolineum 1956), twierdził, że Maniukin w swoim wystąpieniu obiecał chłopom zbuntowanej wsi to, co propagowali przez długie miesiące agitatorzy rewolucyjni z Grodna i Białegostoku, to o czym pisano w „ Prawdzie Chłopskiej” („Muzyckaja Prauda” – gazeta wydawana po białorusku przez działacza powstańczego Stronnictwa Czerwonych Konstantego Kalinowskiego w Grodnie i Wilnie) oraz innych do niej podobnych broszurach. W swoich obietnicach generał starał się iść dalej niż powstańcy.
19 stycznia (31 stycznia) powstańcy zajęli Rudkę, spalili listy nadawcze, ogłosili darowanie chłopom ziemi, będącej w ich użytkowaniu, w zamian za powinności. Maniukin cztery dni później ogłosił, że nie tylko te nadziały, ale i cała ziemia (łącznie z tą w zasobach dziedzica),wszystkie pola, łąki, lasy, stają się własnością chłopów. Dziedziców nazwał buntownikami i zakazał ich słuchania, żądał, aby nie wypełniali powinności, dostaw żywości i nie płacili czynszów. Dziedzic Biłgorajski nie zrozumiał sensu demagogicznych wypowiedzi generała i oburzał się, że ten stanął po stronie „chłopa”. Ale Maniukin lepiej od innych zrozumiał nieodzowność szybkich działań dla obrony fundamentalnych interesów szlachty i ogólnie przed widocznym zagrożeniem rewolucją socjalną.
Po Rudce Maniukin skierował się do miasteczka Siemiatycze, gdzie skoncentrowały się główne siły powstańców Podlasia Songin (Stanisław Songin, ziemianin, miejscowy nadzorca akcyzy), Rylski – Zameczek (błąd, chodzi u dwie różne osoby: Bronisława Rylskiego, okolicznego ziemianina i Władysława Cichorskiego ps. „Zameczek”) Lewandowski (Walenty Lewandowski), Matliński (Jan Matliński, ps. „ Janko Sokół”), Rogiński (Roman Rogiński, który dołączył trochę później).
25 stycznia (6 lutego) Maniukin zaatakował Siemiatycze. Liczba powstańców sięgała 4 tysięcy ludzi. Maniukin miał do dyspozycji ok. 500 jeźdźców, dwa bataliony piechoty i baterię artyleryjską. Pierwszy szturm, wsparty ostrzałem artyleryjskim, został odparty z dużymi stratami atakujących. Następnego dnia generał, pozorując odstąpienie, wywabił powstańców na otwarte pole i nieoczekiwanie ich zaatakował. Powstańcy wycofali się kryjąc za zabudowaniami i ponownie zacięcie bronili się. Maniukin rozkazał wtedy podpalenie Siemiatycz. „Pożar, obejmujący miasteczko – pisał cynicznie generał - ułatwił atak”.
Powstańcy, po stracie ponad 100 ludzi, wycofali się w boju. Maniukin wysłał zwycięskie raporty. Car nazwał barbarzyńskie działania swojego generała „Junackim czynem ”.
Szczególnie ważnym skutkiem tej bitwy było przejęcie przez pogromców inicjatywy, co umożliwiło im zachowanie kontroli i wpływ na ludność oraz podjęcie demagogii społecznej, aby odciągnąć chłopów od walki. Drastyczna zmiana taktyki władz dała chłopom podstawę do odmawiania przyjmowania listów nadawczych od powstańców. Oficjalne doniesienia Maniukina w taki sposób przedstawiały sytuację, jakby chłopi nie walczyli z wojskiem. Ale szef sztabu oddziału Maniukina pułkownik Aleksander Gejns („bohater” Siemiatycz) przyznał w prywatnym liście: „Wbrew oficjalnym doniesieniom w powstaniu brało udział wielu chłopów ruskich. W styczniu 1863r. generał lejtnant Maniukin, aby ukryć skandal, zwolnił z niewoli do 200 chłopów wziętych z bronią w ręku w bitwie pod Siemiatyczami”.
Jaśniej nie można było powiedzieć. Aby wpłynąć na chłopów, ożywić wygasłe zaufanie do władz carskich, generał był gotów i szedł na najszersze demagogiczne obietnice. Obietnice tego satrapy wydawały się niczym nie ograniczone. Chłopom obiecywano spełnienie wszystkich pragnień i nadziei, oczekując w zamian tylko jednego – odmowy wspierania powstańców i aby traktowali ich jako wrogów wolności ludu.
Nie ograniczając się do obietnic, Maniukin rozesłał specjalne rozkazy skierowane do ludności miasteczek i wsi współpracujących aktywniej niż inne z powstańcami, w których groził im pożarami i aresztami, jeśli ludność nie przestanie pomagać powstańcom i nie będzie informować o ich pojawianiu się. Zachowało się kilka egzemplarzy tych maniukinowskich dziełek. Generał nie trudził się doborem wyrażeń: „ Mieszkańcy Drohiczyna. Słyszeliście, co stało się z Siemiatyczami. Domy, z których strzelali Polacy, zostały spalone a wiatr rozniósł płomienie na całe miasteczko. Jeśli chcecie doświadczyć losu Siemiatycz – słuchajcie buntowników i - daję wam słowo – zostaniecie ukarani. Jeśli chcecie spokojnie żyć pod ochroną naszego wojska, słuchajcie naszych legalnych władz, łapcie ludzi podburzających was na waszą zgubę, a gdy będzie zbliżać się silna partia, ślijcie o niej pilnie wiadomość do władz wojennych w Bielsku lub Białymstoku”.
W tamtych dniach Maniukin pisał do Nazimowa (Władimir Nazimow, generał - gubernator wileński), że powstańcy „uciekają, porzucając broń. Sparaliżowani przykładem Siemiatycz mieszkańcy wystraszonych osad odganiają łazęgów od swoich wrót (…) wojska wszędzie przyjmowane są z entuzjazmem. (…) Przybyła do mnie deputacja z miasteczka Ciechanowiec. Kiedy tam byłem, to mieszkańcy ledwie zauważali wojsko. Sam, aby zająć kwaterę musiałem prawie użyć siły. Teraz pojawili się z podarunkami ziemskimi”.
Mimo to Maniukin nie był przekonany o wierności ludności wobec władzy i przyznawał, że chociaż „zapadła cisza”, nie ma nadziei na jej kontynuację.
Władze osiągnęły znaczący sukces. Zdystansowanie się chłopów, wywołane tragedią Siemiatycz, rozkręcona demagogia władz, przeszkodziły Rogińskiemu i Songinowi w przyciągnięciu szerokich mas ludności. Ich oddziały przez kilka tygodni przemieszczały się po terenach południowych okręgów guberni grodzieńskiej. We wszystkich wsiach powstańcy głosili dekret o swobodzie i ziemi, ich śmiałe nawoływania nie trafiały jednak na oczekiwane reakcje. (…)”.
Opracowanie i tłumaczenie z oryginału w języku rosyjskim: Marek Antoni Nowicki (w nawiasach przypiski autora)

Zachowany do dzisiaj grób generała Zachara Maniukina na cmentarzu w Petersburgu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze