Reklama

Zalew w Hajnówce – miał być w 2008 roku

Powiat hajnowski nie ma jezior, ale ma zbiorniki wodne, wykonane przez człowieka – Stawy w Białowieży, Basen w Topile, Zalew Siemianówka, Zalew Bachmaty w Dubiczach Cerkiewnych i Zalew Repczyce w Repczycach. Hajnówka, to nie Siemiatycze, zalewu nie ma.

      27 stycznia 2005 roku mieszkańcy hajnowskich ulic Dolnej, Poddolnej i Targowej, dawnej wsi Dolna, podarowali swojemu miastu 14 ha ziemi na której miał powstać zalew.

       Na podstawie informacji burmistrza Hajnówki, w lipcu 2007 pisałam na łamach prasy, że "na oddanej ziemi ma powstać rekreacyjny zbiornik wodny o powierzchni 4-6 ha. Dokumentacja techniczna gotowa. Na budowę wystarczy kilka miesięcy. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, w 2008 roku powstanie zalew w Hajnówce". Niestety, zalew nie powstał. 

Reklama

       Na łąkach Poddolnej od zawsze był naturalny staw, w miejscowej gwarze - "rynsztuk". Potem wykopano rowy melioracyjne. Od wielu lat teren nie jest wykorzystywany.

       Zalew miał mieć powierzchnię 4,6 ha i miał się mieścić w miejscu dawnego stawu, przy ul. Poddolnej.

       W 2005 r., na zlecenie burmistrza Hajnówki powstały projekty, wykonano dwie niezależne ekspertyzy podarowanego gruntu. Obie potwierdziły możliwość powstania tam zbiornika. Podczas odwiertów nie stwierdzono zanieczyszczeń wody od pól odkładczych odpadów poprodukcyjnych "Fabryki Chemiczna", które kiedyś były zlokalizowane w kierunku wsi Dubiny. Czas też robi swoje, chemikalia ulegają naturalizacji. (W ostatnich latach, na terenie po Zakładach Suchej Destylacji Drewna „Chemiczna” powstały piękne, nowe domy, więc nawet tutaj ziemia zdrowiu nie zagraża).

Reklama

       Według wstępnych szacunków koszt budowy zbiornika miał wynieść około 2,5 mln. zł. Kwota ta obejmowała konieczną przebudowę linii energetycznej, roboty ziemne, wykonanie zastawek piętrzących oraz grobli. Dla porównania – projekt "Hajnówka OdNowa” - rewitalizacja strefy urbanistycznej "Chemiczna" na terenie miasta Hajnówka, to koszt 12 202 461 zł (dofinansowanie UE 8 267 619 zł).

       Hajnówka jest miastem od roku 1951. Przed 1951 ulica Dolna była wsią Dolne. Z kolei Dolne, już w 1670 roku było wsią królewską o nazwie Pasieka Dolna. Do dzisiaj w powiecie hajnowskim mówi się, że ktoś mieszka "na Dolnym" albo jest "z Dolnego". W regionalnej gwarze, Dolne nazywa się Dulne.

       Jeszcze w latach 60-tych i 70-tych na terenie 14 ha wspólnoty „Dolne” pasły się krowy mieszkańców Dolnego. Były czasy, że na "wypust" (w miejscowej gwarze znaczy wspólna łąka) wypędzano nawet 150 krów, w stadzie, bez łańcuchów. Pastuchami byli mieszkańcy dzielnicy, po kolei, chata za chatą. Czasy się zmieniały, krów ubywało. Współwłasność przeszkadzała w podejmowaniu decyzji co do przeznaczenia gruntu. Wiele było spotkań na temat losów terenu. Kiedyś miała tu być fabryka zapałek, potem próbowano łąkę podzielić na działki. Dyskusje przeradzały się w długoterminowe spory, aż do 27 stycznia 2005 roku. Wówczas "Dulnianie" (zapis w regionalnej gwarze) zdecydowali się na bezpłatne przekazanie tego terenu miastu, a burmistrz złożył publiczne zapewnienie.

Reklama

      - Jeżeli chcecie pomóc miastu, to uczyńcie darowiznę – mówił  ówczesny burmistrz Hajnówki, Anatol Ochryciuk. - Wtedy miasto podejmie budowę zbiornika wodnego i jego otoczenia. W rekompensacie za wasz dar zostaną zrealizowane inwestycje drogowe i kanalizacyjne w rejonie ul. Poddolnej i Dolnej. Bądźcie spokojni, zadbamy o waszą dzielnicę. Jeśli nie dopełnię zobowiązać, możecie dochodzić praw w sądzie.

       W 2009 roku jeden z darczyńców zaskarżył akt darowizny i trzeba było powtórzyć procedury. Członkowie wspólnoty "Dolne" ponownie zdecydowali, że oddają swoją ziemię miastu Hajnówka, z szansą na wybudowanie ogólnodostępnego zalewu rekreacyjnego.

Reklama

      Tym razem w ciągu dziesięciu zalew miał być oddany do użytku. Ale zalewu nie ma i nie będzie. Nie wjechała tu żadna koparka. Teren podarowany miastu powoli zamienia się w las naturalny, z liczącą sobie 407 kroków (sama zmierzyłam) ścieżką rowerową na południu i z elementami wysypiska śmieci na północy, z zarośniętym rowem melioracyjnym na wschodzie i kilkoma domami na zachodzie. Teren zdecydowanie nie zachęca do rekreacji.

       18 października 2009 roku, w takcie ogólnego zebrania członków wspólnoty gruntowej „Dolne”, uchwalono:

Reklama

    „Przekazuje się nieodpłatnie w formie darowizny, na rzecz gminy miejskiej Hajnówka nieruchomość położoną w Hajnówce, w obrębie nr 2 Dolne, oznaczoną nr geodezyjnym 402, o powierzchni 14,2385 ha, z przeznaczeniem na budowę zbiornika wodnego na cele rekreacyjne. Budowa zbiornika będzie zrealizowana w okresie do roku 2020”.

     - Co będzie, jeśli przyjdzie ktoś o skrajnie innych poglądach? I ktoś wtedy wpadnie na pomysł, że to są dobre działki? – mówił wówczas, dziś już nieżyjący Władysław Misiejczuk, członek wspólnoty „Dolne”. - Teraz jest taka technika, że jednak może się okazać, że to dobre tereny budowlane, gdzie można wybudować piękne osiedle za 5-10 lat. Wtedy nam wszystkim, tutaj zebranym, kiedyś ktoś może powiedzieć, nasze dzieci, nasze wnuki – „Dulniane, jak wy tak mohli prodatysia, że was tak wyrypali, za przeproszeniem, że teraz tam jest piękne miasteczko, a wy z tego nic nie macie”. Dlatego też uważam bądźmy ostrożni, bądźmy uważni, żeby ktoś nas potem nie wystrychnął na dudka. Napiszcie w uchwale, że jeżeli z różnych względów nie uda się tego zbiornika wodnego zrealizować, to te tereny z powrotem wracają na rzecz wspólnoty mieszkańców Dolnego.

Reklama

      Zalew Dolne znalazł się nawet w planie zagospodarowania przestrzennego miasta Hajnówka. I nic. Jednak właściciele wspólnoty gruntowej zagłosowali nad takim zapisem uchwały, aby w razie niespełnienia woli darczyńców, można było cofnąć darowiznę. A zalewu jak nie było, tak nie ma. I nie będzie.

     Krystyna Kościewicz, fot kk

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-06-15 17:27:23

    W Hajnówce jest nowoczesny basen, niedawno otworzono również basen otwarty, powstaje kompleks sportowy. Większość Hajnowian i tak wyjeżdża na zalewy poza miasto, by odpocząć od zgiełku, więc po co zalew w mieście? Zrobiliby zalew i nikt by nie jeździł, a pieniądze w błoto. Ale autorka jak widać jak zwykle potrzebuje pustej sensacji, by tylko o czymś napisać, niekoniecznie mądrze...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gosc3 - niezalogowany 2024-06-26 19:08:06

    I takie to właśnie hajnowskie gadanie, nic tylko narzekanie. Źle, bo hajnowianie wyjeżdżają i nie chcą korzystać z dóbr miasta, ale dać im dodatkowe możliwości i opcje spędzania wolnego czasu w formie zachęty też źle i niedobrze. Takim to nigdy nie dogodzisz.

    • Zgłoś wpis
  • Migotka - niezalogowany 2024-06-27 06:40:16

    Gdyby było gdzie pływać ,spędzać czas na świeżym powietrzu to by może nie jeździli po za miasto . Basen odkryty jest ale to raczej kałuża a nie basen , jak jest otwarty to jest tam tyle młodzieży i dzieci że owszem można się zamoczyć ale nie po pływać . Ja osobiście jak by był zalew w mieście to bym chodziła nad nasz zalew a nie jeździła , po upalnym dniu w pracy chętnie spędzam czas nad wodą jadąc na Dubicze Cerkiewne lub w weekendy na zalew Siemianówka . Kończąc pracę o 15 wygodniej i łatwiej było by po pracy zajść czy zajechać nad zalew w mieście niż jeżdzic po,, okolicznych po za miejskich ,, zalewach .

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama