Reklama

Zbudujmy dom - Ciechanowiec

06/02/2009 18:03
Akcja "Zbudujmy dom" dobiega końca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w lutym, a najpóźniej w marcu osierocone rodzeństwo Niemyjskich przeprowadzi się do nowego mieszkania.
          Przybyszyn, Ciechanowiec, pomoc
          Jest ich czworo: Ania, Ola, Katarzyna i Sebastian. Mają od 6 do 17 lat. Pochodzą z gminy Ciechanowiec. Początkowo - jeszcze z rodzicami - mieszkali w pobliskim Przybyszynie. Od prawie 4 lat mieszkają w Ciechanowcu. W 2002 r. zmarł ich ojciec. Na początku ubiegłego roku matka. Zostali bez rodziców, ale nie sami. Zaopiekowali się nimi obcy ludzie - przede wszystkim władze Ciechanowca oraz ciechanowieckie Stowarzyszenie "Rodzina".
          Najdłużej tę rodzinę zna Marian Leszczyński z Ciechanowca - przedstawiciel zarządu "Rodziny". Pan Marian wspomina:
          - O rodzinie Niemyjskich, kiedy jeszcze mieszkali w Przybyszynie, dowiedziałem się jakieś 4 lata temu. Nie mieli już ojca, ale jakoś próbowali sobie radzić z matką. Niestety ich warunki bytowe były bardzo ciężkie. Brakowało im wszystkiego, dom znajdował się w opłakanym stanie. Poinformowałem o tym ówczesnego burmistrza Ciechanowca - Stanisława Łapiaka. Razem - ja z ramienia stowarzyszenia oraz burmistrz ze strony urzędu, postanowiliśmy działać. Zaczęliśmy szukać im mieszkania.
          Mieszkanie w Ciechanowcu udało się znaleźć dosyć szybko. Mimo, że było lepsze, niż dotychczasowe w Przybyszynie, postanowiono je nieco wyremontować. Po krótkim czasie rodzina przeprowadziła się do Ciechanowca do budynku komunalnego. Mieli do dyspozycji 2 pokoje oraz kuchnię. Warunki bytowe znacznie się polepszyły.
          - Jako stowarzyszenie cały czas obejmowaliśmy tę rodzinę pomocą - w większym zakresie rzeczową, w mniejszym materialną. Niestety rodzina zaczęła cierpieć bardziej. Ich mama zachorowała na raka - opowiada pan Leszczyński.
          Choroba postępowała szybko. W ciągu kilku miesięcy pani Renata zmarła. Dzieci zostały bez rodziców, ale pod opieką stowarzyszenia i władz Ciechanowca.
          - Byliśmy na bieżąco z problemami dzieci. Przez cały czas, kiedy ich matka przebywała w szpitalu, woziłem je na odwiedziny do niej. Często podwoziłem je do szkoły. Staraliśmy się być z nimi, jak tylko potrafiliśmy - wspomina pan Marian.
          Pani Aniela
          Pani Renata zmarła w styczniu 2008 r. Żadne z dzieci nie było pełnoletnie. Aby zapobiec rozdzieleniu rodzeństwa i aby dzieci nie znalazły się w domu dziecka, zaopiekowała się nimi przyjaciółka zmarłej - pani Aniela z Ciechanowca. Dzieci znały panią Anielę od dawna. Była dla nich jak druga matka. Od zawsze nazywały ją "ciocią". Pani Aniela wychowała swoje dzieci, ale została również prawnym opiekunem rodzeństwa. Z kolei stowarzyszenie zaczęło działać w innym kierunku.
          - To był pomysł pana Mariana. To on wymyślił całą akcję i zaproponował, aby spróbować stworzyć tym dzieciom dom - mówi Eugenia Murawska, sekretarz stowarzyszenia.
          Pierwszą zbiórkę pieniędzy przeprowadzono już podczas pogrzebu pani Renaty. Efekt zbiórki - ok. 7.800 zł. Taka suma dała nadzieję na to, że akcja może się powieść. Inicjatywa rozrosła się do dużego przedsięwzięcia charytatywnego i rozszerzyła się daleko poza gminę Ciechanowiec. Powstało hasło - "Zbudujmy dom" i oddzielne konto, na które mieszkańcy Ciechanowca, i nie tylko, wpłacali pieniądze. Zbiórki przeprowadzono w szkołach, urzędach, zakładach pracy. Nauczyciele, dyrektorzy szkół i uczniowie organizowali w tym celu imprezy, dyskoteki, wolontariusze chodzili z puszkami po ulicach i pukali do wszystkich domów, zaangażowali się sołtysi, były rozprowadzane cegiełki.
          - Praktycznie każdy dawał. Kto ile mógł. Były to i pokaźne sumy, i grosze. Nasze społeczeństwo bardzo się zmobilizowało - mówi Marian Leszczyński.
          Poprzez media o zbiórce dowiedziały się przedsiębiorstwa i osoby prywatne w odległych krańcach Polski. Wcześniej zezwolenie na rozszerzenie akcji stowarzyszenie uzyskało od MSWiA. Pieniądze zaczęły też napływać z zagranicy od Polonii. Zbiórkę wsparli burmistrz i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Początkowo celem akcji była budowa domu albo wykup mieszkania. Potem ta kwestia wyjaśniła się i chodziło o wykup mieszkania w bloku w Ciechanowcu, bo byłoby to przede wszystkim tańsze niż budowa domu od podstaw. W ciągu 2 tygodni na koncie znalazło się ok. 40.000 zł. Pan Marian Leszczyński pamięta, że na początku lutego 2008 r. na rachunku było 80.000 zł.
          - Postanowiliśmy wtedy, że zebrane pieniądze ulokujemy na lokacie bankowej. Termin lokaty kończy się na przełomie lutego i marca - dodaje pan Leszczyński.
          12 listopada ubiegłego roku stowarzyszenie zawarło umowę przedwstępną z właścicielami mieszkania proponowanego dzieciom. Powierzchnia - 64 m kw. Są to 3 pokoje, kuchnia, łazienka, przestronny korytarz - na 1 piętrze, blisko szkoły.
          Oficjalne przekazanie mieszkania rodzeństwu planowane jest na przełomie lutego i marca. Wcześniej lokum zostanie wykupione. Jak mówią przedstawiciele stowarzyszenia "Rodzina" - obecni jeszcze właściciele mieszkania, ze względu na szczytny cel, obniżyli nieco kwotę jego sprzedaży.
          Z ciocią jak z matką
          Dzieci, poza najstarszą 17-latką, która uczy się w LO w Warszawie, na razie mieszkają w domu "cioci" - pani Anieli w Ciechanowcu. Pani Aniela nadal chce być ich prawnym opiekunem, dlatego razem z nimi przeprowadzi się do nowego mieszkania. W wolnych chwilach będzie zajmowała się swoim domem.
          - Najwięcej zasług to chyba trzeba przypisać właśnie pani Anieli. Dzieci trafiły idealnie. Są zadowolone. Pani Aniela jest dla nich jak matka - dodaje pan Marian.
          Wystarczy na wyposażenie
          Pod koniec ubiegłego roku stowarzyszenie podsumowało zbiórkę. 31 grudnia 2008 r. oficjalnie zakończyła się cała akcja, bo wraz z końcem roku wygasło pozwolenie MSWiA na jej kontynuację. Do 31 grudnia stowarzyszenie zebrało 144.806 zł, 20 dolarów amerykańskich oraz 2.718 euro.
          - Wystarczy więc nie tylko na wykup mieszkania, ale i jego remont oraz wyposażenie - cieszy się pan Marian Leszczyński.
          Mieszkanie będzie rozpisane jako współwłasność czwórki rodzeństwa.
          - W imieniu naszego stowarzyszenia "Rodzina" oraz w imieniu rodziny Niemyjskich z całego serca dziękuję wszystkim, którzy wspomogli nasz cel. Dzięki ich ofiarności dzieci będą miały swoje mieszkanie, prawnego opiekuna i nadal pozostaną razem - mówi na zakończenie pan Leszczyński.
          O przekazaniu mieszkania rodzeństwu poinformujemy.
          Każdy, kto chciałby wspomóc naukę oraz życie rodzeństwa Niemyjskich może to zrobić wpłacając pieniądze na konto - "Stowarzyszenia "Rodzina" w Ciechanowcu: 71 8749 0006 0000 7719 2000 0010 z dopiskiem "Dla rodziny Niemyjskich".
          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama