Akcja "Zbudujmy dom" dobiega końca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w lutym, a najpóźniej w marcu osierocone rodzeństwo Niemyjskich przeprowadzi się do nowego mieszkania. Przybyszyn, Ciechanowiec, pomoc Jest ich czworo: Ania, Ola, Katarzyna i Sebastian. Mają od 6 do 17 lat. Pochodzą z gminy Ciechanowiec. Początkowo - jeszcze z rodzicami - mieszkali w pobliskim Przybyszynie. Od prawie 4 lat mieszkają w Ciechanowcu. W 2002 r. zmarł ich ojciec. Na początku ubiegłego roku matka. Zostali bez rodziców, ale nie sami. Zaopiekowali się nimi obcy ludzie - przede wszystkim władze Ciechanowca oraz ciechanowieckie Stowarzyszenie "Rodzina". Najdłużej tę rodzinę zna Marian Leszczyński z Ciechanowca - przedstawiciel zarządu "Rodziny". Pan Marian wspomina: - O rodzinie Niemyjskich, kiedy jeszcze mieszkali w Przybyszynie, dowiedziałem się jakieś 4 lata temu. Nie mieli już ojca, ale jakoś próbowali sobie radzić z matką. Niestety ich warunki bytowe były bardzo ciężkie. Brakowało im wszystkiego, dom znajdował się w opłakanym stanie. Poinformowałem o tym ówczesnego burmistrza Ciechanowca - Stanisława Łapiaka. Razem - ja z ramienia stowarzyszenia oraz burmistrz ze strony urzędu, postanowiliśmy działać. Zaczęliśmy szukać im mieszkania. Mieszkanie w Ciechanowcu udało się znaleźć dosyć szybko. Mimo, że było lepsze, niż dotychczasowe w Przybyszynie, postanowiono je nieco wyremontować. Po krótkim czasie rodzina przeprowadziła się do Ciechanowca do budynku komunalnego. Mieli do dyspozycji 2 pokoje oraz kuchnię. Warunki bytowe znacznie się polepszyły. - Jako stowarzyszenie cały czas obejmowaliśmy tę rodzinę pomocą - w większym zakresie rzeczową, w mniejszym materialną. Niestety rodzina zaczęła cierpieć bardziej. Ich mama zachorowała na raka - opowiada pan Leszczyński. Choroba postępowała szybko. W ciągu kilku miesięcy pani Renata zmarła. Dzieci zostały bez rodziców, ale pod opieką stowarzyszenia i władz Ciechanowca. - Byliśmy na bieżąco z problemami dzieci. Przez cały czas, kiedy ich matka przebywała w szpitalu, woziłem je na odwiedziny do niej. Często podwoziłem je do szkoły. Staraliśmy się być z nimi, jak tylko potrafiliśmy - wspomina pan Marian. Pani Aniela Pani Renata zmarła w styczniu 2008 r. Żadne z dzieci nie było pełnoletnie. Aby zapobiec rozdzieleniu rodzeństwa i aby dzieci nie znalazły się w domu dziecka, zaopiekowała się nimi przyjaciółka zmarłej - pani Aniela z Ciechanowca. Dzieci znały panią Anielę od dawna. Była dla nich jak druga matka. Od zawsze nazywały ją "ciocią". Pani Aniela wychowała swoje dzieci, ale została również prawnym opiekunem rodzeństwa. Z kolei stowarzyszenie zaczęło działać w innym kierunku. - To był pomysł pana Mariana. To on wymyślił całą akcję i zaproponował, aby spróbować stworzyć tym dzieciom dom - mówi Eugenia Murawska, sekretarz stowarzyszenia. Pierwszą zbiórkę pieniędzy przeprowadzono już podczas pogrzebu pani Renaty. Efekt zbiórki - ok. 7.800 zł. Taka suma dała nadzieję na to, że akcja może się powieść. Inicjatywa rozrosła się do dużego przedsięwzięcia charytatywnego i rozszerzyła się daleko poza gminę Ciechanowiec. Powstało hasło - "Zbudujmy dom" i oddzielne konto, na które mieszkańcy Ciechanowca, i nie tylko, wpłacali pieniądze. Zbiórki przeprowadzono w szkołach, urzędach, zakładach pracy. Nauczyciele, dyrektorzy szkół i uczniowie organizowali w tym celu imprezy, dyskoteki, wolontariusze chodzili z puszkami po ulicach i pukali do wszystkich domów, zaangażowali się sołtysi, były rozprowadzane cegiełki. - Praktycznie każdy dawał. Kto ile mógł. Były to i pokaźne sumy, i grosze. Nasze społeczeństwo bardzo się zmobilizowało - mówi Marian Leszczyński. Poprzez media o zbiórce dowiedziały się przedsiębiorstwa i osoby prywatne w odległych krańcach Polski. Wcześniej zezwolenie na rozszerzenie akcji stowarzyszenie uzyskało od MSWiA. Pieniądze zaczęły też napływać z zagranicy od Polonii. Zbiórkę wsparli burmistrz i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Początkowo celem akcji była budowa domu albo wykup mieszkania. Potem ta kwestia wyjaśniła się i chodziło o wykup mieszkania w bloku w Ciechanowcu, bo byłoby to przede wszystkim tańsze niż budowa domu od podstaw. W ciągu 2 tygodni na koncie znalazło się ok. 40.000 zł. Pan Marian Leszczyński pamięta, że na początku lutego 2008 r. na rachunku było 80.000 zł. - Postanowiliśmy wtedy, że zebrane pieniądze ulokujemy na lokacie bankowej. Termin lokaty kończy się na przełomie lutego i marca - dodaje pan Leszczyński. 12 listopada ubiegłego roku stowarzyszenie zawarło umowę przedwstępną z właścicielami mieszkania proponowanego dzieciom. Powierzchnia - 64 m kw. Są to 3 pokoje, kuchnia, łazienka, przestronny korytarz - na 1 piętrze, blisko szkoły. Oficjalne przekazanie mieszkania rodzeństwu planowane jest na przełomie lutego i marca. Wcześniej lokum zostanie wykupione. Jak mówią przedstawiciele stowarzyszenia "Rodzina" - obecni jeszcze właściciele mieszkania, ze względu na szczytny cel, obniżyli nieco kwotę jego sprzedaży. Z ciocią jak z matką Dzieci, poza najstarszą 17-latką, która uczy się w LO w Warszawie, na razie mieszkają w domu "cioci" - pani Anieli w Ciechanowcu. Pani Aniela nadal chce być ich prawnym opiekunem, dlatego razem z nimi przeprowadzi się do nowego mieszkania. W wolnych chwilach będzie zajmowała się swoim domem. - Najwięcej zasług to chyba trzeba przypisać właśnie pani Anieli. Dzieci trafiły idealnie. Są zadowolone. Pani Aniela jest dla nich jak matka - dodaje pan Marian. Wystarczy na wyposażenie Pod koniec ubiegłego roku stowarzyszenie podsumowało zbiórkę. 31 grudnia 2008 r. oficjalnie zakończyła się cała akcja, bo wraz z końcem roku wygasło pozwolenie MSWiA na jej kontynuację. Do 31 grudnia stowarzyszenie zebrało 144.806 zł, 20 dolarów amerykańskich oraz 2.718 euro. - Wystarczy więc nie tylko na wykup mieszkania, ale i jego remont oraz wyposażenie - cieszy się pan Marian Leszczyński. Mieszkanie będzie rozpisane jako współwłasność czwórki rodzeństwa. - W imieniu naszego stowarzyszenia "Rodzina" oraz w imieniu rodziny Niemyjskich z całego serca dziękuję wszystkim, którzy wspomogli nasz cel. Dzięki ich ofiarności dzieci będą miały swoje mieszkanie, prawnego opiekuna i nadal pozostaną razem - mówi na zakończenie pan Leszczyński. O przekazaniu mieszkania rodzeństwu poinformujemy. Każdy, kto chciałby wspomóc naukę oraz życie rodzeństwa Niemyjskich może to zrobić wpłacając pieniądze na konto - "Stowarzyszenia "Rodzina" w Ciechanowcu: 71 8749 0006 0000 7719 2000 0010 z dopiskiem "Dla rodziny Niemyjskich". Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze