Na ostatniej sesji rady gminy Ciechanowiec ponownie wrócił temat planowanej budowy turbin wiatrowych koło Ciechanowca. Przypominamy - chodzi o tzw. wiatraki do pozyskiwania prądu. Inwestor - spółka Elektrownie Wiatrowe Sobieski z Warszawy chce postawić dwie takie budowle o łącznej mocy do 6 MW wraz z liniami średniego napięcia i infrastrukturą komunikacyjną na działkach w obrębie wsi Winna Wypychy i miasta Ciechanowiec. Samorząd Ciechanowca wydał już decyzję środowiskową na temat tej inwestycji. Jest ona pozytywna.
Burmistrz Reczko: - Kilka lat temu pojawili się pierwsi inwestorzy chcący budować farmę wiatrową, powstało trochę szumu, ale nic z tego nie wyszło. Ostatecznie ta sama firma, ale z innymi przedstawicieli kontynuowała rozpoczętą pracę. Postawiliśmy inwestorowi wymagania, czyli przygotowanie raportu oddziaływania na środowisko. Trwało to prawie rok. Raport był poprawiany, ostatecznie został zaakceptowany przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska i sanepid. Ale wpłynęły też do nas protesty. Od stowarzyszenia "Czysta energia", które podważyło zasadność lokalizacji oraz wytknęło, że nie zostały rozważone wszystkie aspekty budowy turbin oraz od sołtysa Ciechanowczyka, podpisany przez około 430 mieszkańców miasta i gminy Ciechanowiec. Rozważyliśmy te pisma, ale w obecnym systemie prawa nie znaleźliśmy motywu, który uzasadniałby wystawienie decyzji negatywnej. Teraz, kiedy ta decyzja została wydana, wszystkie strony uczestniczące w postępowaniu, a jest ich około pięćdziesięciu, czyli wspomniane stowarzyszenie oraz wielu posiadaczy działek w okolicy - mają prawo odwoływać się od niej oraz ponownie wskazywać na aspekty lokalizacji lub funkcjonowania farmy ich zdaniem nie zgodne z prawem. Jako samorząd musimy brać pod uwagę te opinie mieszkańców. Posłużę się przykładem Czyżewa, gdzie planowanych jest kilkanaście turbin. Czyżew próbował na pewnym etapie wydać jedną decyzję środowiskową negatywną, ale został upomniany przez organ nadrzędny. To nie wszystko. Toczy się tam szereg spraw sądowych - przeciwko burmistrzowi, pracownikom gminy i nawet własnym pracownikom inwestora, a o każdym dniu zwłoki w przekazywaniu jakiegokolwiek dokumentu przez samorząd zawiadamiana jest prokuratura, jako naruszenie dóbr inwestora. Wracając do nas, to tylko decyzja. Dlatego doświadczeniem wielu gmin, szczególnie tych zaprawionych w bojach z wiatrakami, wnosimy pewną propozycję. Przygotowaliśmy dokument, którego uzasadnienie jest może nie do końca pełne, ale uważamy, że coś takiego powinniśmy zrobić. To uchwała, w której proponujemy zachowanie pewnej odległości tych budowli od zamieszkałych zabudowań. Jedynym sposobem, aby to zrobić jest zmiana w planie zagospodarowania przestrzennego, oczywiście najpierw w studium. Do zmiany studium już przystąpiliśmy. Rada określi, jak daleko bądź jak blisko od zabudowań mogą być te turbiny. Bo uwarunkowań prawnych dotyczących wiatraków tak naprawdę nie ma. RDOŚ i sanepid opierają się na innych ustawach przy rozstrzyganiu o prawidłowości usytuowania turbin wiatrowych, a na pytania i pisma samorządów w tych sprawach ministerstwa rolnictwa i zdrowia, udzielają tych samych odpowiedzi. I odpowiedzi nie mówią niczego wprost. Sugerują odległość 2-4 km. Ale zaznacza się, że lokalizacja takich urządzeń jest możliwa wyłącznie w ramach procedury uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wynika z tego więc, że dopóki nie ma planu zagospodarowania, to takich urządzeń nie można stawiać.
Sołtys Ciechanowczyka Marcin Kamiński: - Dziękuję burmistrzowi, że zainteresował się tym tematem i zdobył wiele opinii. Szkoda tylko, że tak późno podejmujemy ten temat w szerszym gronie, już po wydaniu decyzji środowiskowej. Chciałbym, aby burmistrz odniósł się do tego wątku z tej decyzji - dlaczego uwagi stowarzyszenia "Czysta energia" są nieistotne?
Burmistrz Reczko: - Faktycznie te uwagi były nieistotne, wręcz kuriozalne, bo odnosiły się do mało istotnych etapów budowy, dojazdów, nawet takich spraw - kto i gdzie będzie tam chodził za potrzebą. Nie było realnych przesłanek, by na podstawie takich drobnych zarzutów w świetle dzisiejszego prawa inaczej zaopiniować raport i wydać decyzję negatywną. A czemu dopiero teraz? Temat wiatraków przez pewien czas był niemy. Jak się zrobiło o tym głośniej, omawialiśmy to na każdym spotkaniu sołeckim. Wszystkie informacje na bieżąco pojawiały się na naszej stronie internetowej.
Radni mieli 3 propozycje lokalizacji wiatraków od zabudowań: odległość nie mniejsza niż 800 m, 1,5 km i 2 km.
Sołtys Kamiński: - Na jakiej postawie proponuje się te odległości? Mamy tylko opinie.
Radny Moczulski: - Co pan chce osiągnąć? Że wiatrak będzie za blisko domu? Jak uchwałę podejmiemy i wprowadzimy zmiany do planu zagospodarowania, to nie będzie można ich budować za blisko. Daj pan radzie pracować. Uchwalenie tego należy przecież do rady.
Efekt głosowania - nie mniej niż 2 km od zabudowań. Za taką odległością głosowało 14 radnych, 1 osoba wstrzymała się od głosu.
Burmistrz Reczko: - Taki plan lub zmianę w nim możemy wprowadzić w każdej chwili w innej części naszej gminy, jeśli ktoś kolejny chciałby nas uszczęśliwić takimi wiatrakami.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
WIATRAKI. Jest to ohydne zaburzenie piekna krajobrazu.Czesto jezdze trasa warszawa siemiatycze. w okolicach wegrowa stoi chyba ze 40 wiatrakow. cos ohydnego .Ciagle machanie ramion wiatraka przyprawia o obłed. Podziwiam tych ludzi tam mieszkajacych. Broncie sie przed tym poki nie jest za pózno
WIATRAKI. Jest to ohydne zaburzenie piekna krajobrazu.Czesto jezdze trasa warszawa siemiatycze. w okolicach wegrowa stoi chyba ze 40 wiatrakow. cos ohydnego .Ciagle machanie ramion wiatraka przyprawia o obłed. Podziwiam tych ludzi tam mieszkajacych. Broncie sie przed tym poki nie jest za pózno