Reklama

Zamiast dyżurnego strażaka z doświadczeniem, telefonista po kursie

Od 1 do 5 lutego 2021 roku zaplanowane jest w naszym regionie przełączenie strażackiego numeru alarmowego 998 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Białymstoku.

      W komunikacie Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku czytamy:

      "Od 1 do 5 lutego 2021 roku zaplanowane jest w naszym regionie przełączenie strażackiego numeru alarmowego 998 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Białymstoku. Oznacza to, że po tej dacie dzwoniąc z terenu województwa podlaskiego na numer alarmowy 998 zostaniemy połączeni z operatorem CPR, który przyjmie zgłoszenie i przekaże je do właściwej jednostki Państwowej Straży Pożarnej. Dyżurny Stanowiska Kierowania straży pożarnej na podstawie otrzymanego z CPR zgłoszenia będzie dysponował odpowiednie do sytuacji siły ratownicze oraz koordynował prowadzone działania. Na dzień dzisiejszy dzieje się tak już ze wszystkimi zgłoszeniami alarmowymi dotyczącymi straży pożarnej, a wykonanymi bezpośrednio na numer 112.

Reklama

       (...) W związku z procesem przełączania nie są przewidywane istotne z punktu widzenia obywateli, zakłócenia w zakresie możliwości zgłoszenia zagrożenia na numer alarmowy 998.

      Województwo podlaskie jako pierwsze przełącza numer alarmowy 998 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Wraz z województwem lubelskim nasz region uczestniczy w pilotażu tego przedsięwzięcia. Ocena przebiegu pilotażu w ww. województwach, będzie miała wpływ na decyzję co do kontynuacji tego procesu w pozostałych województwach.

Reklama

       Rocznie jednostki PSP z terenu województwa podlaskiego odnotowują około 34 tys. połączeń wykonywanych na numer 998".

       Tyle komunikat. Okrągłe zdanka, że będzie dobrze. Czarno jednak widzę.

      - Tata reanimuje babcię! Pomóżcie! - błaga o pomoc kobieta. - A czy ta osoba jest pełnoletnia? - pada pytanie "operatora" z CPR. Zawsze zadaję sobie pytanie, gdzie oni rekrutują personel?

       Wiele razy pisaliśmy o problemie opóźniania pomocy przez zupełnie niepotrzebną, śmiertelnie szkodliwą wręcz, centralkę telefoniczną, zwaną CPR, oraz o jej personelu, zwanym dziwnie "operatorami". Dotychczas dzwoniliśmy do straży, a w czasie rozmowy z dyżurnym w oddali już było słychać syreny - nadchodzącą pomoc. Tak samo z pogotowiem. Wiele razy wzywałem pomoc, dzwoniąc na 999. Lokalna dyżurna znała topografię terenu. Wiedziała też, że pacjent z kolonii jakiejś wsi jest po dwóch zawałach, a przed miesiącem była u niego karetka. Teraz telefonista CPR musi wypełnić tabelkę, pozaznaczać różne rubryki i zupełnie nie ma pojęcia o koloniach, zwyczajowych miejscowych nazwach, którymi operujemy. Potem tę tabelkę musi wysłać przez internet do komendy policji, pogotowia, albo do straży. Potem ktoś to musi odebrać i przeczytać. A czas leci.

Reklama

      Nagłe zatrzymanie krążenia. Zostały 4 minuty na pomoc. Niestety, procedury, internet, nieogarnięty personel CPR, niepotrzebne pytania itp. Koniec...

       Dyżurnymi straży, pogotowia, policji, zostawali najbardziej doświadczeni. W czym telefonista po krótkim przeszkoleniu ma być lepszy od strażaka czy gliniarza z 25-letnim stażem?

       Niestety, to nie tylko testowe przełączenie 998 do 112. To praktycznie trwałe przerwanie kontaktu człowieka w potrzebie i ludzi, którzy chcą mu tę pomoc nieść. To nie test, nie pilotaż. Już tak zostanie. Żaden, bowiem, obwieszony medalami jak choinka, generał czy inny bombardier, czy jak tam się ponazywali, nie zapyta - po co to? Nie powie, że to nie działa, że opóźnia pomoc. Boją się o swoje emeryturki, apanaże, dodatki. Lepiej się nie wychylać. A jak gdzieś pojawi się publikacja, że 112 zawiodło, znowu zaczną się przesłuchania podwładnych na dywaniku - kto puścił farbę? Cicho, bo będziemy pamiętali przy awansach! No i jest cicho. A w razie czego, wytłumaczeniem będzie, że za granicą tak jest, że to z unijnych pieniędzy, że takie procedury, że przyszło z góry.

Reklama

     Mam gdzieś procedury! A ludzkie życie, zdrowie, dorobek życia?! A ten etos strażaków?

     Strażacy PSP, dezerterujecie?! Przecież wiecie, co oznacza 112. Nie milczcie!

      Kurt Vonnegut napisał kiedyś, że gdyby doszło do wojny z Ruskimi, to tylko strażacy ochotnicy, którzy wierzą w to, co robią, walczyliby do końca. Reszta dezerteruje - taka procedura.

       Jacek S. Wasilewski

      Poniżej jedna z naszych licznych wcześniejszych publikacji

      Poważny wypadek  -  112 znowu zawodzi

      30 października ok. 21.30, na drodze nr 62, na wjeździe do Drohiczyna od strony Siemiatycz doszło do poważnego wypadku. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że nietrzeźwy 27-letni mieszkaniec gm. Drohiczyn, prowadząc peugeota 407, uderzył w tył ciągnika rolniczego marki International. Traktor przewrócił się w rowie, przygniatając 38-letniego mieszkańca Drohiczyna. Osobowy wpadł do rowu po drugiej stronie drogi i stanął w płomieniach. Trzy, podróżujące nim, osoby same wyszły na zewnątrz. Kierowca uciekł, zostawiając bez pomocy dwoje 25-latków, którzy z nim jechali, i ciężko rannego traktorzystę.

Reklama

       Wezwano pomoc. Niestety, telefonista z CPR-u bardzo nieprecyzyjnie powiadomił służby ratunkowe - pali się samochód, a mężczyzna z traktora macha ręką. Może pozdrawiał przejeżdżających, albo telefonistę 112? Żadnych informacji o ciężko rannych! Na szczęście z pomocą przyjechały dwa zespoły pogotowia, strażacy z Drohiczyna, Siemiatycz i Sieniewic, oraz policjanci. Peugeota ugaszono. Karetka zabrała do szpitali Siedlcach i Białej Podlaskiej pasażerów osobowego. Od razu podjęto poszukiwania kierowcy. Nocą zatrzymano go za garażami u jego znajomych. Miał przy sobie narkotyki. Trafił do policyjnego aresztu.

      Najtrudniejszym zadaniem była pomoc traktorzyście, uwięzionemu pod ciągnikiem, któremu stalowy pręt przebił nogę. Strażacy przyjechali gasić, zgodnie ze zgłoszeniem, pożar samochodu. Nie mieli więc poduszek pneumatycznych, którymi mogliby podnieść traktor. Gdyby zgłoszenie było precyzyjne, gdyby telefonista 112 był doświadczony, jak dyżurni pogotowia, policji i straży, wiedziałby o co pytać. A tak tylko bezmyślnie wypełnia tabelki i wysyła dalej. Do podniesienia ciągnika użyto lin i bloczków. Cały czas traktorzyście pomocy udzielała lekarz pogotowia i ratownicy medyczni, oraz strażacy. Ciężko ranny traktorzysta trafił do szpitala.

Reklama

     Jacek S. Wasilewski, fot. jsw

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2021-02-02 15:30:19

    ... przecież przez tyyyyle laaaat działały 997 998 999 i było ok, w szkołach panie uczyły tych nr, a dyspozytorzy od razu wiedzieli gdze jechać, kieorwcy też, jak w słuchawce usłyszelij że do nowaka na kolonię...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wandziaalbostefek - niezalogowany 2021-02-02 18:13:10

    Autorze, ten telefonista po (dość ciężkim i trudnym ) kursie wykonuje ciężką i odpowiedzialną pracę w dzień, święta i noc...za marny, psi grosz, więc należy mu się odrobina szacunku. Szacunek, mam nadzieję, ze przełożony dobitnie wyjaśni Ci znaczenie tego słowa, bo chyba go nie przyswoiłeś w całym swym życiu.

    • Zgłoś wpis
  • Ewa - niezalogowany 2021-02-02 19:55:13

    Po pierwsze dzwoniąc na 112 nie trzeba wybierać trzech numerów jak potrzeba wszystkich służb, wszyscy dostają info w tym samym czasie o wypadku. W trakcie rozmowy z osobą dzwoniąca to raz. Dwa 112 odsiewa wszystkich dzwoniących w celach "rozrywkowych" bo uważają ze są śmieszni blokując nr alarmowy. W tym czasie dyspozytorzy medyczni np rozmawiają tylko z osobami, które potrzebują pomocy czy karetki czy porady medycznej, a nie ze śmieszkiem co po telefon na pizze dzwoni czy inne pierdoly

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama