Reklama

Przez żołądek do serca albo latarki dla armii

Kolejne koła gospodyń włączają się w akcję pieczenia ciast czy gotowania obiadów służbom mundurowym. W sumie fajnie. Jeśli robią to wspólnie, w świetlicy wiejskiej, gotują, pieką, pichcą. Świetlica wyremontowana czy zbudowana za grube pieniądze nie stoi pusta. Panie, czy panowie spotkają się, porozmawiają, pożartują, w tym trudnym czasie miło spędzą czas.

        A poza tym... Za mundurem panny sznurem. I przez żołądek do serca. A nuż jakiś wojak, czy policjant przyjezdny na zięcia się nada? Córcie za mąż się wyda... "Swoje" chłopaki to nic nie warte, a taki przyjezdny to i w świat może zabierze. Gorzej, jak z brzuchem zostawi...

        Ponoć żołnierze (przynajmniej ci stacjonujący w Mielniku) jedzenia mają dużo. Jak powiedział nam jeden z informatorów - szukają biednych, potrzebujących rodzin, by nadmiar oddać. Chociaż mieliśmy też informacje, że półki w mielnickim Arhelanie szybko pustoszeją. A ciasto? Jaki facet nie jest łasy na słodkości... Chodzą również słuchy, że najbardziej poszukiwanym towarem jest Duch Puszczy, Kopniecie Łosia itp.

Reklama

        I to też nie tak, że żołnierze, policjanci nie doceniają tych gestów. Jak obserwujemy na forach, słyszymy opinie - bardzo doceniają tę gorącą herbatę przywiezioną na checkpoint, batoniki, owoce. Niektórzy nawet zachowują te batoniki czy ciastka, by móc nakarmić zatrzymanego migranta...

        Bo naprawdę głodni i spragnieni są ci ludzie błąkający się po lasach.

        Dziecięce laurki

        Dzieci przygotowują laurki dla żołnierzy strzegących naszych granic. I dobrze. Kształcą zdolności plastyczne, manualne. Pod warunkiem jednak, że to nie pani wycina te wszystkie orzełki misternie klejone do laurek. Może to też jest jakiś sposób na oswojenie dzieci ze wszechobecnym mundurem, zamaskowanymi twarzami. Miejmy nadzieję, że przy okazji jest też jakaś dopasowana do wieku informacja, rzetelna, nieupolityczniona. Że nie wmawia się dzieciakom wojny. Chociaż, skoro dzieci pozują z wycelowaną bronią, a powiat siemiatycki dumnie umieszcza takie zdjęcia, to można różnie pomyśleć.

Reklama

        A jeszcze kilka lat temu krytykowano, że dzieci z krajów arabskich (z których ludzie szukają u nas schronienia) były uczone zabijania. Ba! W teraźniejszych dyskusjach słychać argumenty: "przecież to terroryści, tam nawet dzieci od dziecka są oswajane z karabinem". Ale polskie dzieci mogą być oswajane i pozować do zdjęć z wycelowaną bronią? Psychologowie od lat alarmują, by dzieciom nie kupować zabawek w postaci pistoletów, karabinów, broni w ogóle. Żeby nie uczyć zabawy w zabijanie. To nie hipokryzja?

        Wojsko bez latarek?

Reklama

        Samorządy także wspierają służby mundurowe. Na stronie siemiatyckiego starostwa czytamy: "Starosta Siemiatycki Marek Bobel wspólnie z Wicestarostą Sylwestrem Zgierunem przekazali 100 nowych akumulatorów do radiotelefonów taktycznych, z których na co dzień korzystają żołnierze broniący naszej wschodniej granicy. Urządzenia zostały zakupione z budżetu Powiatu Siemiatyckiego 61 sztuk oraz 39 sztuk zostało sfinansowanych z budżetów Gmin: Dziadkowice, Milejczyce, Nurzec Stacja, Grodzisk, Perlejewo, Drohiczyn". Za "dary" - dyplomy i pamiątkowe zdjęcie z uściskiem dłoni. Koszt druku dyplomu - niech będzie 5 zł. Ale jest kolejny dyplom na ścianę? Jest. No, grawerton jest ciut droższy...

        Ale samorząd to wszyscy mieszkańcy! To nie Bobel, Zgierun, Borzym, Iwanowiec, Tatarczuk, Brzeziński czy Jaszczuk!

Reklama

        Siemiatycki starosta odebrał nawet brązowy medal "Za zasługi dla obronności kraju". Nadany przez MON. Na wniosek? Za zasługi? Megalomania się szerzy...

        Żeby nie było: "92 specjalistyczne latarki trafiły do 10. Brygady Kawalerii Pancernej. im. gen. broni Stanisława Maczka ze Świętoszowa. Sprzęt odebrał ppłk Robert Stolarek 1 grudnia 2021 r. w czasie spotkania z Burmistrzem Miasta Siemiatycze Piotrem Siniakowiczem". Siniakowicz tylko jeszcze nie dostał medalu.

       I teraz nasuwa się pytanie: to ci biedni żołnierze nie mają latarek? Baterii do radiotelefonów?

Reklama

        W ostatnich dniach informowaliśmy, że samorządy złożyły się na zakup wozów dla siemiatyckiej komendy. Na wszystko składamy się my, mieszkańcy tych gmin, miast i powiatów. Również na wynagrodzenia żołnierzy, straży granicznej, policjantów.

        Na razie nie słychać, by finansowo czy rzeczowo służby mundurowe wspierały gminy Siemiatycze i Mielnik. Chociaż ta druga udostępniła teren Topoliny. Z terenu gminy Mielnik zaś "dzięki uprzejmości Lasów Państwowych, z terenu Leśnictwa Mętna zostało przekazane drewno na potrzeby armii. Dziękujemy za pomoc strażakom z KP PSP w Siemiatyczach, OSP Mielnik, OSP Tokary, pracownikowi ZGK w Mielniku oraz leśnikom z Mętnej za sprawną wycinkę drzew. Dziękujemy oczywiście Żołnierzom z 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie za pomoc w załadunku drzewa" czytamy na gminnym fanpejdżu.

Reklama

        Z ostatniej chwili: gmina Siemiatycze przekazała wojskowym 12 siekier, a Rada Gminy Mielnik ładowarki do latarek (ale ponoć zakupione przez Nadleśnictwo Nurzec). Nadleśnictwo Siedlce zaś przekazało... choinki. Mają być namiastką świąt, które żołnierze spędzą z dala od domu. Przystroją je sobie tymi laurkami od dzieci.

        Za to na forach w internecie pojawiają się prośby o liny do wyciągnięcia z błota zakopanych wozów wojskowych...

        Koncert wsparcia

        Tymczasem szacunkowo po 100 tys. zł mieli otrzymać artyści, którzy wystąpili na koncercie "Murem za Polskim Mundurem", który odbył się 5 grudnia, na terenie 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Na koncercie wystąpili Edyta Górniak, Jan Pietrzak, Halina Frąckowiak, Viki Gabor, Rafał Brzozowski oraz Elwira Mejk z Trubadurami, a także gwiazdy z zagranicy: Oceana, Loona, Jenny Berggren, Captain Jack, InGrid, No Mercy oraz Lou Bega. Zabrakło Las Ketchup, ponoć przez kwarantannę, ale hiszpańskie media jeszcze przed przyjazdem do Polski ostro krytykowały ich udział w imprezie, a managment komentował, że "grupa pojawi się w Polsce, by zaśpiewać jedną piosenkę dla publiczności. (...) traktuje to jako pracę, a nie wsparcie dla polityków czy wojska".

Reklama

        Jak podkreślało Ministerstwo Obrony Narodowej, wydarzenie było wyrazem wsparcia dla służb mundurowych strzegących polskich granic.

        Pytanie - czy żołnierze, policjanci, strażnicy graniczni mieli okazję nawet obejrzeć transmisję? Pani policjantka ze Szczecina, na punkcie w Makowiczach, która w czasie koncertu, po raz pięćdziesiąty tego dnia, prosiła o otwarcie bagażnika? Zastanawiająca się, co w tym czasie robią jej dzieci kilkaset kilometrów stąd? Albo że czy przełożeni zdecydują, że zasłużyła na nagrodę, bo jednak brała kilka dni L4, bo dziecko było chore? Albo czy koncert obejrzeli żołnierze stacjonujący w namiotach w Topolinie? Albo ci odpierający ataki na granicy?

Reklama

        Komentujący koncert byli zażenowani tym, że wydarzenie mające wyrazić hołd dla żołnierzy, przypominało raczej imprezę sylwestrową niż poważną uroczystość. Inną kwestią, która oburzyła internautów, był fakt, że muzyczne show zorganizowano w momencie, gdy na polsko-białoruskiej granicy giną ludzie. "Migranci głodują, marzną i umierają na granicy, tymczasem Polska organizuje koncert propagandowy o tematyce wojskowej na rzecz "obrony granicy". Nielegalna procedura push back nie jest czymś, co należy świętować. Wstyd na UE", "Kiedy Lou Bega grał koncert dla straży granicznej, 38-latka w ciąży zmarła na granicy (...)", "Temperatura przy granicy -5 stopni. Umierają ludzie. W lesie. W szpitalach. Tymczasem organizowane są dożynki. Cekiny, złotko, botoks i fajerwerki (...)", "Połączenie północno-koreańskiej telewizji oraz chóru Armii Czerwonej. Teraz na żywo u polskiego nadawcy".

        Publiczna telewizja. Finansowana z naszych pieniędzy. Było warto? Według badań finałowy odcinek "Rolnik szuka żony" miał większą oglądalność.

Reklama

        Telewizja, której przekazano pieniądze zamiast na chore dzieci. Aktualnie w samych Siemiatyczach trwa kilka zbiórek na ich leczenie.

        Anna Kondraciuk, fot. Starostwo Siemiatycze

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/09/2024 20:17
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jurek - niezalogowany 2021-12-11 21:21:36

    Żenada co dzieje się w tym kraju... Śmieją się z Putina czy Łukaszenki a czym od nich się różnią? Gdzie prawo, gdzie sprawiedliwość? Kombinowanie, kolesiostwo, układy układziki, przekręty i robienie prostym ludziom wody z mózgu. Szczucie człowieka na człowieka a co niedziela pierwsi przed ołtarzem. Po 1945 pod butem ZSRR a teraz pod butem UE I USA jako "pierwszy sojusznik" Śmiech, dno i wodorosty. Kiedy będzie wreszcie normalnie, ile wody w Bugu musi upłynąć???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama