Reklama

Z ukosa - Uzależnienie od polityki i gusty filmowe

Każdy, kto ma kogoś uzależnionego w rodzinie wie, jakie to nieszczęście. Wszelkie uzależnienie jest złem. Alkohol w naszej polskiej rzeczywistości z jednej strony tolerujemy („No jak? Ze mną się nie napijesz?!”), z drugiej zaś wyniszcza on społeczeństwo. Dlatego też wszelkie inicjatywy propagujące walkę z alkoholizmem należy wspierać.

      Dobrze, że miasto włączyło się w organizację wydarzenia takiego jak sympozjum „Wolność w trzeźwości”. Nie dziwi mnie nawet fakt, że większość zaproszonych ze swoimi referatami gości jest trwale związana z Kościołem lub pełni w nim określone funkcje. Weźmy np. Jolantę Terlikowską (z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych), która związana jest z Ruchem Światło-Życie. Dlaczego mnie nie dziwi? Nie od dziś wiadomo, że na Polaków nieraz większy wpływ ma ksiądz w konfesjonale, niż lekarz w gabinecie. Idąc tym tropem myślenia, organizowanie takich spotkań przez osoby duchowne ma swoje podstawy. Nawet Voltaire, francuski pisarz oświeceniowy, kojarzony z deistami czy ateistami przyznał: „Gdyby nie było Boga, trzeba byłoby Go wymyślić”. Zwłaszcza w ciężkich chwilach, takich jak walka z nałogiem, wielu ludziom potrzebny jest Bóg, jakikolwiek.

     To co mnie zdziwiło, a nawet bardzo, to tezy przemycone podczas przemówień jednego z zaproszonych gości. To, czego żałowałam, to tego, że współorganizatora konferencji, burmistrza Piotra Siniakowicza, nie było wtedy na sali. O czym mówię? O słowach, które padły z ust ks. prof. Mariana Piwki, który w trakcie swej kwiecistej mowy stwierdził: „Ruch Światło-Życie realizuje program Ministerstwa Sprawiedliwości, jak zapobiegać przestępczości. Głównym celem tego programu jest budowanie środowiska animatorów nowej kultury”.

Reklama

    W innym miejscu wspomniał: „Musimy bardzo mocno zastanowić się nad istotą prawa, jakie dziś jest stanowione. Jeżeli jest stanowione bez Boga, bardzo często jest prawem najgorszym. Maksyma rzymska głosi: Od najsroższego tyrana, gorsze jest tylko złe prawo. Bo to prawo deprawuje człowieka w jego sumieniu.”

     Natomiast wisienką na torcie było porównanie Brukseli do Moskwy, w czasach, kiedy Polska tkwiła za żelazną kurtyną. Wszystko w nawiązaniu do nauczania ks. Franciszka Blachnickiego, który faktycznie był prześladowany, przeżył pobyt w obozie koncentracyjnym. Podkreślam, żył w innych czasach i o wiele trudniejszych realiach. Nie przeszkadzało to jednak ks. Piwce w dokonaniu uproszczenia intelektualnego. Przemawiał wszak do prostych ludzi: - Wymienię komponenty systemów zniewolenia wg ks. Blachnickiego. Pierwszym jest wola władzy absolutnej i totalnej. Będzie to robił każdy system bez Boga. Lokalizację tej władzy ks. Blachnicki ujął jako Moskwę, ale czy tylko Moskwa? Obecnie możemy powiedzieć, że Bruksela –wtrącił rezolutnie ks. Piwko. - Niektórzy mówią, że nie wiedzą, gdzie jest centrum władzy obecnego świata, bo politycy są tylko marionetkami.

Reklama

     Idąc tym tokiem rozumowania, trzeba powiedzieć sobie jasno – burmistrz Siniakowicz nie ma wstydu, kiedy stara się o dofinansowanie różnego rodzaju inicjatyw ze środków unijnych. Weźmy np. taką halę sportową, albo zieleń w mieście czy modernizację zalewu. No wstydu chłop nie ma, że od reżimowego systemu bierze pieniądze! Mało tego, nie tylko burmistrz. To samo możemy stwierdzić o staroście powiatu lub wójcie gminy, który na ostatniej sesji wyliczał: na wycinanie krzaków przy drogach pieniędzy nie ma, na wywóz eternitu nie ma, na drogi też nie ma, na wywóz folii i opon nie ma… „Budowalibyśmy drodzy państwo drogi, ale kto nam da na to pieniądze?” - tak mógłby brzmieć główny wniosek wysnuty przez wójta Edwarda Krasowskiego.

     W dalszej części swojego wystąpienia, ks. Piwko nie omieszkał podzielić się planami w dalszej działalności Ruchu Światło-Życie:

Reklama

       „W polskim parlamencie mamy 48 posłów z Ruchu Światło-Życie. Mamy dwóch ministrów i kilkunastu wiceministrów. Dla nich też nasz Ruch musi stworzyć miejsce wsparcia, żeby nie było tak, jak ostatnio było na komisji sejmowej. Kiedy była dyskusja o ustawie o obronie życia, że posłów zmusza się do głosowania wbrew sumieniu, żeby nie procedować projektu obywatelskiego ustawy o obronie życia”.

       Kiedy straciłam na chwilę orientację, gdzie jestem – czy na spotkaniu dotyczącym walki z alkoholizmem, czy może na wiecu wyborczym, sytuację uratował ks. Biskup Tadeusz Pikus. Trzeźwym okiem skonstatował, że może to nie czas ani miejsce na podobne refleksje i ewidentnie starał się zatrzeć niezręczne wrażenie po swoim poprzedniku. Zaczął po prostu mówić ludzkim głosem: o współczuciu, o wyrozumiałości i pomocy drugiemu człowiekowi, o sile przebaczenia i miłosiernej miłości. Wystąpienie ks. Piwki skwitował słowami:

Reklama

      „Nie wiem czy to był dobry pomysł zaprosić na konferencję abstynencką ks. Piwkę. Myślę, że będzie tutaj pewna kolizja w naszym myśleniu, ale wysłuchałem fragmentu tej konferencji. Myślę, że przekaz był wartościowy, ponieważ ks. Blachnicki wniósł duży wkład w życie społeczne”.

     I śmieszno i straszno, kiedy człowiek uzmysłowi sobie, że zaproszony do naszego domu gość obraża domowników. (Podczas przemówienia ks. Piwki padły też słowa, że jedyną ostoją wolności jest Kościół Katolicki, nie prawosławny, nie protestancki, które „w pewnym sensie układają się z władzami.”)

Reklama

      Z innej beczki, 28 września do Siemiatycz ponownie zawita kino objazdowe. W repertuarze brak jednak dwóch filmów: „Zakonnicy” Corina Hardy’ego i „Kleru” Wojciecha Smarzowskiego. Aby obejrzeć te filmy, siemiatyczanie będą musieli pojechać do Bielska Podlaskiego lub Łosic czy Siedlec. Pod naszym postem na Facebooku z informacją o wrześniowym repertuarze, pojawiło się kilka komentarzy (pisownia oryginalna):

      Hanna Poniatowska: „Kto decyduje co jest paszkwilem a co nie, czyżby miasto miało cenzora?”

Reklama

      Pan Miras: „Nie chcą psuć mieszkańców.. Mamy tu azyl, nie wszystkie filmy możemy oglądać, coś na podobieństwo cenzury.”

       Zdaniem dyrektor SOK-u, Jolanty Sidorowicz nie ma najmniejszego problemu w tym, że „Kler” nie będzie u nas wyświetlany: - Wiem, że było duże zainteresowanie Dywizjonem. Jeśli jakiś film jest w Bielsku, to nie znaczy, że ma być w Siemiatyczach. W Bielsku może np. nie ma chętnych na Dywizjon, a my mamy dodatkowy seans o 12.15. Jeśli ktoś jest zainteresowany, może jechać do Bielska czy do Siedlec.

Reklama

       Ciekawostką jest, że już od kilku lat, kiedy dystrybuowane są filmy o tematyce religijnej, np. „Bóg nie umarł”, „Zerwany kłos” lub „Bernadetta Cud w Lourdes”, wszystkie możemy obejrzeć na miejscu, jeśli akurat objazdowe kino zawita do miasta. Są oczywiście dostępne i inne produkcje, ale czy to, co wyświetlane jest podczas tych seansów, naprawdę zależy wyłącznie od gustu widzów i tego ile szkół zgłosi chęć oglądania filmu?

Eleni Kryńska

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-25 07:01:16

    "Nie przeszkadzało to jednak ks. Piwce w dokonaniu uproszczenia intelektualnego. Przemawiał wszak do prostych ludzi". Nie wiedziałam, że domeną prostych ludzi jest chodzenie na sympozja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-25 14:36:02

    hahah czy ktoś jeszcze wierzy w te brednie??? ostoja wolności to kk, który nie układa się z władzami:D to przekracza granice absurdu. te słowa to chyba reakcja na premierę filmu Kler :) całe szczęście, że ks. Pikus to właściwa osoba na właściwym miejscu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-25 17:14:04

    rozumiem, każdy kto ma inne zdanie niż p. redaktor, nie ma racji? Dla jednych Bruksela jest całym złem, do której stuka PO, i może być utożsamiana z Moskwą, dla innych nie... Pani ma takie poglądy, ktoś ma inne...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama