Nic nie wskazuje na to, że w tym roku będzie lepiej z wodą w zalewach. W lecie ubiegłego roku pojawiły się, co prawda, artykuły w siemiatyckiej prasie związane z pracą pana, który został zatrudniony przez burmistrza, w celu odkrycia powodu istniejącego od kilku lat fatalnego stanu zalewu. Ale trudno w tej chwili cokolwiek wywnioskować, czy oprócz tych publikacji praca ta dała jakiś efekt.
Niełatwo oprzeć się wrażeniu, że władze naszego miasta nie potrafią lub nie chcą zmierzyć się z tym „mokrym” tematem. A może należałoby wybrać najprostsze rozwiązanie – spuścić brudną wodę i napełnić świeżą. Domyślam się, że pomysł ten może być niepopularny wśród wędkarzy, którzy regularnie zarybiają duży zalew, ale powstaje pytanie, jaki dochód dla miasta generują wędkarze, a jaki mogłyby, potencjalne tysiące, skuszonych czystą wodą turystów. Pamiętam czasy, gdy woda w dużym zalewie była czysta i co w upalne dni letnie działo się na brzegach. Myślę, że bez przesady, były tam tysiące ludzi. Obecnie możliwe, że byłoby ich dużo więcej, skoro np. nad jeziorem Białym w Okunince, które to jezioro prawdopodobnie jest niewiele większe od naszego dużego zalewu, ale czyste, co roku są tłumy. Liczone z pewnością w dziesiątkach o ile nie setkach tysięcy. Zarabia na nich wielka rzesza ludzi i myślę, że podobnie mogliby zarabiać siemiatyczanie. Mamy tu ogromny, marnujący się potencjał a w dodatku brak innej sensownej alternatywy na rozwój naszego obecnie niestety zamierającego miasta. Nie wiem oczywiście, czy takie spuszczenie wody by coś dało, ale myślę, że warto spróbować, skoro na razie nie ma innych sposobów. Niejednokrotnie spenetrowałem, pływając kajakiem, wszystkie zakątki dużego zalewu i moim zdaniem zarówno Kamionka jak i Mahomet wpływają do zalewu czyste. Oczywiście nie robiłem żadnych chemicznych badań, opieram się tylko na wyglądzie wody. Widziałem przy okazji pływające w zalewie zwłoki psa, prosiaka, bobra i wiele martwych ryb. O masie śmieci nie wspominając. One tam są. Swoja drogą zastanawiam się dlaczego w mroźne dni, a szczególnie noce, na niektórych ulicach przy zalewie (zresztą nie tylko), z kratek burzowych bucha para??? Nie ze wszystkich. Nie rozumiem dlaczego do tej pory nie spróbowano tego manewru z wymianą wody. To chyba wędkarzom najbardziej zależy, by mieć zalewy tylko dla siebie. Nie raz miałem tego wyraz, gdy za zbytnie zbliżenie się – z reguły niechcący - do łowiącego wędkarza zostałem obrzucony wieloma niecenzuralnymi słowami. Szczytem było kiedyś zaatakowanie mnie nożem, gdy chciałem przeszkodzić łowiącemu na przystani wędkarzowi. Przy okazji dowiedziałem się, że przystań nie jest dla kajaków ale dla wędkarzy! Ciekawe jaką cenzurkę, takie postawy naszych „gościnnych” amatorów ryb, wystawiają nam, wszystkim mieszkańcom Siemiatycz, w oczach ludzi przyjezdnych. A może umówimy się, że oni będą mieli dla siebie na wyłączność mały zalew i nie zginą z głodu, a duży będzie dla wszystkich? Może dałoby się zatrzymać ryby z dużego zalewu w małym, potem je wyłowić i z powrotem wpuścić je do dużego? Przy okazji, gdyby w dużym zalewie woda była czysta może można byłoby nią podlewać boiska na stadionie, a nie marnować ogromne ilości pitnej wody z wodociągów, za którą nawiasem mówiąc płacą wszyscy mieszkańcy swoimi podatkami. Mam nadzieję, że mój głos nie będzie „wołającym na puszczy” i z ciekawością czekam na ewentualne komentarze. Bogdan Mudel
Komentarze