Przepraszam czytelników Głosu Siemiatycz, że z pewnym opóźnieniem odpowiadam na zamieszczone tam listy duetu radnych, panów Eugeniusza Mudla i Krzysztofa Wieczorka. Przeczuwałem, że na jednym liście się nie skończy. Stosowana przez nich w tej kadencji taktyka polega właśnie na tym, że pierwszy pan zaczyna atak a drugi idzie za ciosem i tworzą wspólnie nadzwyczaj krytyczny tandem. Już się do tego przyzwyczaiłem a nawet uodporniłem. Mam więc możliwość, okazując szacunek Czytelnikom, odpowiedzieć niniejszym obu Panom jednocześnie. W nawiązaniu do listu radnego E. Mudla „Misja burmistrza”, zamieszczonego w redakcyjnej poczcie Głosu Siemiatycz Nr 27/782 z dnia 7 lipca 2010 r. stwierdzam, że pan radny w swoim liście, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą. Na początku kadencji traktowałem wystąpienia pana radnego Mudla poważnie odbierając je jako chęć autentycznego zaangażowania w sprawy miasta. Mieliśmy nadzieję, że się powoli nauczy, nabierze wiedzy i ogłady. Nic z tego. Nie tylko ja, wiele osób zauważyło, że krytyka wszelkich moich działań, pracowników Urzędu Miasta czy instytucji podległych stała się jego obsesją. Sprawiał wrażenie jakby wpadał w samouwielbienie gdy kolejny raz odczytywał na sesjach rejestr zarzutów, pomówień, podejrzeń i krytycznych opinii. Jego krytyczna omnipotencja jest porażająca. Od początku kadencji radny Eugeniusz Mudel prowadzi politykę totalnej krytyki mojej działalności oraz wykorzystuje swoją energię do wyszukiwania afer. Nie kwestionuję prawa radnego do zadawania pytań. Jednak mam prawo oczekiwać, że udzielone odpowiedzi i wyjaśnienia będą brane pod uwagę. W przypadku radnego E. Mudla niestety tak nie jest. Te same pytania wielokrotnie zadawane na komisjach, sesjach, i gdzie się tylko da można odbierać jako przejaw… specyficznego mobbingu! Nie chodzi więc tu zatem o to, by otrzymać odpowiedź, lecz o to, by zadać pytania i… nadać temu rozgłos. Zasada tego działania przypomina stary dowcip o radiu Erewań gdzie do radia skierowano pytanie: „czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają darmo mercedesy? Dalszy ciąg tego dowcipu jest dobrze wszystkim znany ale pan radny Mudel uważa, że najważniejsze jest stawianie pytań i zarzutów. Powtarza je w sposób bardzo agresywny. Odpowiedzi już go nie interesują. Czyżby to jakaś fobia? Radny E. Mudel nie potrafiąc opanować swoich emocji i odruchów, podczas obrad komisji czy sesji Rady Miasta, potrafi wychodząc z sali trzaskać demonstracyjnie drzwiami, wykazując braki kultury, butę i lekceważenie wszystkich uczestników obrad. Dotychczas starałem się cierpliwie wyjaśniać wszelkie wątpliwości radnego Mudla, odpowiadać szczegółowo na wszystkie poruszone przez niego kwestie. Są na to protokolarne zapisy, są liczni tego świadkowie. Pan radny merytorycznych wyjaśnień nie przyjmuje do wiadomości, jest na nie jakby impregnowany. Potrzebuje rozgłosu za wszelką cenę. Nawet za cenę zarzutów, niesprawiedliwie krzywdzących różne osoby. Nie wiem czy zdobył się na przeproszenie kogokolwiek za wyrządzoną krzywdę? Swoim krytykanctwem w samorządzie miejskim pan radny Mudel pełni jakby misję specjalną. To misjonarstwo niektórzy odbierają już jako kabaret. Niestety, smutny kabaret (nie jak J.Pietrzaka). Swoją postawą pan radny zmarnotrawił dużo czasu samorządu miejskiego, który to czas można byłoby wykorzystać z lepszym pożytkiem. Listem do redakcji Głosu Siemiatycz rozpoczął swoją kampanię wyborczą na Burmistrza Siemiatycz pan radny Krzysztof Wieczorek. W imieniu bliżej nieokreślonej grupy młodzieży wyraża „żal, że głosowaliśmy na Burmistrza Radomskiego”. Zarzucając mi nieuczciwość i niedotrzymywanie słów stroi się Pan Radny w piórka jedynego uczciwego (jak to On) i z wielkim animuszem atakuje mnie, obłudnie manipulując faktami. Panie Radny! Mieszkamy w Siemiatyczach, niewielkim może ale pięknym mieście, gdzie żyją mądrzy ludzie, którzy na ogół wiele o sobie wiedzą. Ja również chętnie rozmawiam z młodzieżą, rodzicami a nawet nauczycielami m.in. szkoły, w której Pan pracuje. To nie jest tak, że to właśnie Pan jest ich powiernikiem, reprezentantem i ulubieńcem. Gdyby tak było, to może udałoby się wreszcie Panu uzyskać wymarzone dyrektorstwo tej szkoły. Pana starania spełzły na niczym, bo ludzie swoje wiedzą i nie da się ich prymitywnie okiwać. Wiemy wszyscy - jest Pan mistrzem autoreklamy i autopromocji. Dla wyeksponowania własnych, rzeczywistych lub urojonych dokonań gotów Pan zmieniać barwy klubowe, manipulować faktami, pilnie rozglądać się skąd wieje wiatr i gdzie stoją konfitury. Im bardziej Pan się chełpi swymi, nazbyt często wyimaginowanymi zasługami, tym bardziej prawdy nie da się ukryć. To zwykła przewrotność dla celów populistycznych. Przypomnę. W poprzedniej kadencji, gdy pełnił Pan funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta – na ogół wszystko Panu odpowiadało i był Pan ogólnie za. Wspierał pan wówczas Pronar, był za lokalizacją Maksbudu i nie oponował przeciwko innym inwestycjom. Nawet odebrał Pan z radością (wraz z innymi) pewne odznaczenie. To ostatecznie komu zmienił się charakter – mnie czy Panu, Panie Wieczorek? Gdy w poprzedniej kadencji rozważaliśmy w lokalnej społeczności, co budować – pływalnię czy halę sportową – to właśnie Pan zaciekle mobilizował sportowe środowisko na rzecz hali, wbrew tysiącom mieszkańców Miasta, którzy byli za krytym basenem. Na basenie nie mogłoby Towarzystwo Sportowe grać w piłkę ręczną – sarkali niektórzy. Ale można w piłkę wodną – dodawali inni. Dziś gdy hala widowiskowa jest na ukończeniu (za pieniądze głównie zewnętrzne) Pan Radny znowu kaprysi i nieoczekiwanie jest entuzjastą pływalni. Fałsz w czystej postaci. Nieładnie Panie Radny przypisywać swoje błędy innym, a zasługi innych przyswajać. To jest właśnie obłuda. Wystarczyło, że zmieniła się kadencja, zmieniło się otoczenie radnego i uległy nagłej zmianie poglądy Pana Wieczorka. Ogromnie się cieszę na wiadomość, że stały się Panu bliskie sprawy dzieci i młodzieży, a nawet wartości rodzinne (poważnie!). To dlaczego nagle stał się Pan przeciwnikiem firmy Pronar, która z opóźnieniem ale się buduje? Dlaczego kontrował Pan budowę „Orlika”? Po co kwestionuje Pan wykonawstwo hali widowiskowo-sportowej? To właśnie tam nie tylko dzieci będą tańczyć, śpiewać, rywalizować – a my – będziemy te widowiska oklaskiwać. Przy tej okazji zwracam się do Czytelników Głosu Siemiatycz z pytaniem – jak często widzieli Państwo Pana Radnego K.Wieczorka na imprezach kulturalno-oświatowych, organizowanych m.in. przez SOK? Chyba sporadycznie albo nawet wcale! Niech więc Pan nie udaje specjalisty od kultury. Tak będzie uczciwiej. Ja rozumiem, że posiada Pan nadmiernie rozdęte EGO i potrzebuje Pan ciągłego wielbienia i dopieszczania ale… od tego ma się przede wszystkim żonę. Wiem, że zdaniem Pana, miasto za mało przeznacza pieniędzy na pańskie Towarzystwo Sportowe. Ale to nie jest wystarczający powód do dąsów. Trochę więcej obiektywizmu Panie Radny, mniej egoizmu. Są przecież też inne organizacje pożytku publicznego, one też potrzebują. Jak wielkiego zacietrzewienia trzeba by, będąc nauczycielem, kwestionować kwalifikacje i dokonania certyfikowanego psychoterapeuty, pracującego jako pełnomocnik Burmistrza ds. uzależnień. Nie tylko w Pana szkole, Panie Wieczorek, pani K.Wolanin przeprowadziła wiele szkoleń, udzieliła konkretnej, skutecznej pomocy wielu osobom i rodzinom, które znalazły się w potrzebie. W imię czego Pan to przekreśla? Pan ma większe w tym zakresie doświadczenia? O moim mieście – Siemiatyczach słyszę wiele miłych opinii zarówno od jego mieszkańców jak i od osób goszczących tu. To mnie cieszy. Uwagi krytyczne podawane tonem życzliwym w miarę możliwości staramy się uwzględniać. Pełniąc zaszczytną funkcję burmistrza z woli mieszkańców Miasta od 2002 r. starałem się jak najlepiej realizować zadania wyznaczone przez Radę. Miasto przy moim zaangażowaniu pozyskało 17 mln 650 tys. zł zewnętrznych środków w formie dotacji. Natomiast firmy zewnętrzne wydały na inwestycje własnych zakładów (np.: Maksbud) ponad 20 mln zł. W sumie inwestycje drogowe na terenie Miasta zrealizowano na wartość ponad 30 mln. zł. Mam jednocześnie niedosyt, że można by było zrobić więcej ale przy tej Radzie było to po prostu niemożliwe. Do budowy hali widowiskowo-sportowej Pan Wieczorek przyczynił się w sposób negatywny i destrukcyjny. Sam Pan twierdził, że hala nie będzie budowana bo zaplanowana jest za duża widownia - na 750 miejsc siedzących i należy szybko zrezygnować i zacząć budowę hali innego typu (np. hangaru). Teraz powinien mieć Pan cywilną odwagę przyznać się do tego. Po drugie jest rzeczą niemożliwą ze względów finansowych budować jednocześnie halę widowiskowo-sportową za 9 mln. zł oraz krytą pływalnię za 18 mln. Zresztą Pan Wieczorek był przeciwny budowie krytej pływalni. Przyznacie mi rację Państwo, że moje starania o środki na halę widowiskowo-sportową zakończyły się sukcesem. Miasto otrzymało 90% dofinansowania ze środków unijnych jako jedyne w kraju. Nie uzyskał takiego poziomu dofinansowania żaden samorząd w kraju. Po trzecie: Panie Wieczorek, Pan jako nauczyciel z długoletnim stażem i jednocześnie Przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów dokładnie powinien wiedzieć, że to nie Burmistrz tworzy klasy sportowe w szkole lecz Dyrektor szkoły po konsultacji z Radą Pedagogiczną. Pan Dyrektor Bajena nie ujął w arkuszu organizacyjnym tego rodzaju klasy. Wstyd, że Pan w tych sprawach jest niekompetentny. Po czwarte: Brak jest jakichkolwiek przesłanek abym „nie lubił dzieci”. To Pana chora wyobraźnia i nienawiść w stosunku do mojej osoby powoduje, że przytacza Pan takie słowa. Z myślą właśnie o tych młodych ludziach powstało boisko „Orlik 2012” – do którego był Pan negatywnie ustosunkowany. Proszę popatrzeć dzisiaj ile z tego boiska korzysta młodzieży, jak jest wykorzystane od 8:00 do 22:00. Mam satysfakcję z tego, że wywalczyłem w pierwszej edycji lokalizację w Siemiatyczach. Boisko powstało w naszym mieście a nie w innej miejscowości. Jeśli chodzi o dzieci powodzian z południa Polski to ja wystąpiłem z propozycją do Rady aby przeznaczyć 10-15 tys. złotych na wsparcie jednej z gmin gdzie powódź najdotkliwiej doświadczyła ludzi. Te pieniądze skierowane pośrednio poprzez samorząd dla dzieci. Mój kontakt z trzema gminami na południu Polski potwierdził, że już wcześniej dzieci powodzian objęte zostały akcją kolonijną przez organizacje i stowarzyszenia z Polski. Panie radny nie była to więc inicjatywa Rady a szczególnie Pana tylko moja - Burmistrza. Po piąte: Ocena atmosfery jako nieprzychylnej, dla młodzieży, mija się z prawdą i nie jest poparta żadnymi faktami. Znamy Pana styl wyrażania poglądów szczególnie jeśli chce Pan komuś dołożyć „Młodzi ludzie opuszczają Siemiatycze bo brak jest perspektyw pracy itp..” Ale czy tylko Siemiatycze? Z Białegostoku też wyjeżdża młodzież pomimo tylu wyższych uczelni, perspektyw rozwoju itp. Otóż., miły Panie, każdy szuka miejsca tam gdzie mu będzie lepiej mieszkać, gdzie będzie więcej zarabiał i gdzie szybciej awansuje. Trafił Pan z tą nieprzychylną atmosferą „jak kulą w płot”. Po szóste: pisze Pan, że były możliwości otrzymania busa za darmo. I znowu Pan kłamie albo pisze Pan pod publiczkę. Nikt nikomu za darmo nic nie daje. Ani Drohiczyn, ani Ostrożany, ani Dziadkowice takiego prezentu nie otrzymały. Prawda jest następująca: bus którego chcieliśmy kupić Volkswagen – cena 110 tys. złotych w 50% byłby sfinansowany z PFRON i w 50% z budżetu gminy. Czyli miasto miałoby zapłacić 55 000 zł. Tylko był jeden warunek. Ten bus miałby służyć tylko do przewozu dzieci niepełnosprawnych (przykład - kłopoty Wójta z Dziadkowic). Muszę tu Pana rozczarować. Pozyskałem nie jeden ale dwa busy za darmo: dla Siemiatyckiego Ośrodka Kultury i Zarządu Mienia Komunalnego. Kto mi pomógł nie będę zdradzał tajemnicy. Reasumując mogę tylko współczuć dla Pana Mudla i Wieczorka, że w tej kadencji jako radni nie osiągnęli nic znaczącego. Mówicie Panowie o Siemiatyckim Ośrodku Kultury i pozytywnych zmianach a przecież Panowie byli przeciw Pani Dyrektor Sidorowicz. Pod naciskiem niektórych osób z Siemiatycz doszło do zmiany w komisji konkursowej ludzi z Białegostoku. Uważam, że w tych dwóch listach do Głosu Siemiatycz chodziło o to aby pozyskać elektorat wyborczy. Ale efekty tego poznamy w listopadzie. Mam natomiast satysfakcję z tego, że mój wkład w rozwój mojego Miasta przez te 8 lat jest oczywisty i niezaprzeczalny. Powstaje nowa hala widowiskowo-sportowa, funkcjonuje „Orlik 2012”, dzięki mojej inicjatywie powstała Firma „Maksbud”. Buduje się nowy zakład produkcyjny „Pronar” z Narwii, który będzie potrzebował setki młodych ludzi. Wybudowano kilometry kanalizacji sanitarnej i wodociągów, nowe ulice Bartosza Głowackiego i Powstania Styczniowego, „Osiedla Muszkowie”, ul. Gilewskiego, Żwirki i Wigury, budynek socjalny przy Armii Krajowej, skwer przy Placu Jana Pawła II. Przebudowano oświetlenie uliczne na energooszczędne w całym mieście i zrealizowano wiele zadań w porozumieniu z jednostkami szczebla wojewódzkiego. Swojemu następcy zostawiam miasto niezadłużone z możliwościami dalszego rozwoju i realizacji inwestycji. Panowie Radni żyjecie chyba w jakimś innym, smutnym mieście i mogę Panom szczerze współczuć oraz doradzić wizytę u dobrego okulisty. Może ten optyczny zez da się wyleczyć? Winni Panowie jako kandydaci na przyszłego burmistrza i radnego, cieszyć się, że w Siemiatyczach wg Panów mniemania tak niewiele, albo prawie nic dobrego dotychczas nie zrobiono, bo wówczas jeden Pan, jako ewentualny nowy włodarz, drugi jako radny doradca dopiero pokażecie rozmach rozbudowy Miasta. Wiem jednak - po rozmowach z młodzieżą – że mądrość siemiatyczan do tego nie dopuści. Tak jak do dyrektorowania w Siemiatyckim Zespole Szkół. Możecie Panowie liczyć jedynie na moje współczucie.
Proszę Redakcję o wydrukowanie pełnego tekstu, bez dokonywania skrótów.
Komentarze