Wiele szczęścia miał młody wilk, który wpadł we wnyki w lesie w okolicach Serpelic. Dzięki zaangażowaniu wielu osób i służb udało się mu pomóc.
W niedzielę, 7 czerwca ok. godz. 8.30, z CPR do łosickich strażaków wpłynęła informacja, że w lesie w Serpelicach spacerowicze trafili na wilka, który złapał się we wnyk.
Dyżurny PSP, mł. asp. Marcin Harwyluk, zadysponował na miejsce strażaków z OSP Serpelice, a sam zajął się powiadamianiem m.in. służb, których zadaniem jest pomoc dzikim zwierzętom. Skuteczną akcję ratowniczą utrudniał dzień tygodnia (niedziela) oraz stosunkowo wczesna godzina. Po ok. 16 połączeniach z różnymi instytucjami, jednostkami z sąsiednich powiatów, nawet z ZOO w Warszawie, w końcu udało się ruszyć z akcją pomocy. Miejmy nadzieję, że to spowodowało, że wilka udało się uratować, nie zbagatelizowano problemu.
Strażacy odnaleźli wilczka w zagajniku pomiędzy Horoszkami a Serpelicami. Tylną lewą łapą złapał się w stalową linkę. Obok, na kolejnym wnyku padlina sarny - czy nie zabrana odpowiednio wcześniej, czy specjalnie wyłożona na wilka czy lisa? W lesie łosiccy policjanci zabezpieczyli kilka takich linek, wszczęli postępowanie w kierunku kłusownictwa.
Mimo widocznego wycieńczenia zwierzę było w dobrym stanie, agresywne, nie pozwalało do siebie podejść. Strażacy nie mieli możliwości złapania wilka na chwytak. W misce zostawili mu wodę. Zdecydowano poczekać na odpowiednie służby, a tych powiadomiono naprawdę wiele - wszyscy zaangażowali się w ratowanie wilka, m.in. pracownik siedleckiej delegatury Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Warszawa. To on, wykorzystując wieloletnią współpracę ze Stowarzyszeniem dla Natury "Wilk", spowodował, że do Serpelic przyjechała m.in. dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, aż z Żywca, czy dr Agnieszka Czujkowska z warszawskiego ZOO. Obie panie poświęciły na to prywatny czas.
Brak potrzebnego sprzętu
Na miejscu zastaliśmy Bogusława Kuśmierczyka, Powiatowego Lekarza Weterynarii z Łosic. Nie miał ze sobą nawet leków do uśpienia wilka: - Nie mamy narzędzi, by podać wilkowi środek usypiający, by móc bezpiecznie wykonać badania. Wilk, mimo że uwięziony, jest agresywny. Nie mam jak podać mu środka nasennego. Czekamy na specjalistów. Na tyle co można było ocenić to wilk jest w dobrym stanie, wychudzony ale nie bez energii. Bliżej uwięzioną łapę oceni się po tym jak zwierzęciu poda się lek usypiający. Widać obrzęknięcie, ale być może nie będzie potrzebna amputacja. Po oczyszczeniu rany, po podaniu antybiotyku wilk może trafić z powrotem do środowiska. Ale tak jak mówię - to ocenimy po uśpieniu wilka.
Roman Kasprowicz z zarządzania kryzysowego łosickiego starostwa mówi, że jakiś czas temu do dyspozycji służb powiatowych był specjalny sprzęt pneumatyczny, właśnie do podania leku usypiającego zwierzę:
- Z tego co mi wiadomo takiej broni nie ma nikt dookoła. My mieliśmy kiedyś w Łosicach, ale ówczesny burmistrz, Kobyliński, zdecydował, że jest nam niepotrzebna. Przekazał protokolarnie firmie, z którą gmina miała podpisaną umowę na wyłapywanie bezpańskich psów. A chodziło o brak pieniędzy na badanie psychiatryczne pracownikowi straży miejskiej, który miałby urządzenie obsługiwać, bo to jednak broń. A bardzo często mamy przypadki, że taka broń byłaby potrzebna.
W lesie był także wójt gminy Sarnaki Grzegorz Arasymowicz:
- Próbowaliśmy skontaktować się z sąsiadami Białej Podlaskiej, tam chyba straż miejska ma specjalną broń do podawania środków usypiających, ale na razie bez efektów. Jest niedziela, trudno wszystkich złapać. Lekarz weterynarii, z którym gmina ma podpisaną umowę nie pomoże nam w przypadku dzikich zwierząt. Czekamy na pomoc pani doktor z fundacji w Żywcu, ale to odległość i trochę czasu minie zanim przyjedzie. Z tego co zrozumiałem w rozmowie telefonicznej, na miejscu nawet mogą przeprowadzić zabieg, nie zabierając zwierzęcia. Na wszelki wypadek gmina dostarczyła klatkę, gdyby trzeba było wilka transportować.
Pomoc nadeszła po 12 godzinach
Popołudniem na miejsce dotarli pracownicy z siedleckiej delegatury RDOŚ i zastępca nadleśniczego z Sarnak, Jacek Pawlikowski. Przyjechali, zrobili zdjęcia i... pojechali z powrotem, by tam czekać na panią doktor z Żywca, z którą ponownie mieli przyjechać. Dotarli chwilę po godz. 19.00. Jak mówi nam pracownik RDOŚ (chcący pozostać anonimowy) - nie było to związane z niechęcią pomocy:
- To był dzień wolny, zorganizowanie wszystkiego chwilę trwało, a wszystko wiąże się z procedurami, które musieliśmy zachować. Raz - na uśpienie wilka potrzebna jest zgoda. Dwa - próbowałem skontaktować się z siedleckim powiatowym lekarzem weterynarii, by od nich wziąć urządzenie do podania środka usypiającego, niestety wyjechał. Trzy - czy pani Agnieszka, czy pani Sabina musiały pokonać odległości. Okazało się również, że na powiecie łosickim brak jest klatki - transportera do odpowiedniego zabezpieczenia zwierzęcia, dlatego też już nie traciliśmy czasu szukając, tylko czekaliśmy na klatkę, która jechała z Żywca.
Wilk cały czas pozostawał we wnyku. Jak mówili pilnujący go strażacy - zaczął pić wodę, wylał też zawartość miski schładzając legowisko. Znawcy tematu twierdzą, że musiał być zrezygnowany, skoro zaczął przyjmować pomoc od ludzi.
Po godz. 19 wilka uśpiono. Okazał się być około rocznym samcem. W trakcie oględzin stwierdzono, że na łapie już miał rany po wnykach, to nie był jego pierwszy raz. Po zaopatrzeniu rannej łapy, podaniu leków i kroplówki na wzmocnienie - wrócił do lasu, choć niekoniecznie chętnie wychodził z klatki. Nałożono mu nadajnik. Dostał imię Jung.
Strażacy z OSP Serpelice kilkanaście godzin spędzili na zabezpieczeniu miejsca. Żartują, że to ich najdłuższa akcja w historii jednostki. Działania zakończyli po godz. 22.00. Na szczęście wójt dostarczył im wodę.
Wilków coraz więcej
W październiku ub roku leśnicy Nadleśnictwa Nurzec Stacja, w trakcie wykonywania codziennych zadań, przy drodze w okolicy Mętnej zauważyli młodego wilka, prawdopodobnie potrąconego przez samochód. Wstępne oględziny wykazały, że ma zranioną łapę. Zwierzę było przytomne, ale oszołomione i nie mogło wykonać żadnego ruchu. Dzięki dużemu zaangażowaniu i współdziałaniu pracowników nadleśnictwa, mielnickiego urzędu gminy, dzielnicowego gminy i pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej w Mielniku ranne zwierzę przetransportowano do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Ptaków i Ssaków "Przytulisko" w Krynkach. Tam powierzchowną ranę zszyto, a wilczka umieszczono w przygotowanym pomieszczeniu. Ostatecznie trafił do ośrodka "Napromek w Nadleśnictwie Olsztynek. Przeżył i ma się dobrze.
18 maja tego roku kamera monitoringu nurzeckiego nadleśnictwa zarejestrowała watahę wilków. Z wiadomych względów nie napiszemy gdzie konkretnie. Ale jak mówi nadleśniczy Artur Gacki wilki spotykane są w mielnickich lasach. I nie są to wilki, które wędrują przez nasze lasy, wadera wyprowadza swoje młode, leśnicy kilkukrotnie obserwowali bawiące się szczeniaki. Jak mówią leśnicy z Nadleśnictwa Nurzec - wilki pojawiają się na naszych terenach coraz częściej. Obserwują ich tropy, odchody. Pamiętajmy jednak, że zwierzęta te w ciągu 24 godzin mogą pokonać nawet 100 km.
W lasach nadleśnictwa Sarnaki również obserwowano wilki.
Wilk to zwierzę prawnie chronione.
W roku 1995 wilki zostały objęte ochroną w części Polski, a od 1998 są chronione w całym kraju. W uzasadnieniu do tej decyzji, podkreślono pozytywną rolę drapieżników w utrzymaniu równowagi ekologicznej w lasach. Wilki objęte są ochroną ścisłą. Zabronione jest ich zabijanie, okaleczanie, chwytanie, przetrzymywanie, niszczenie nor i wybieranie z nich szczeniąt, a także przechowywanie i sprzedaż skór i innych fragmentów martwych osobników, bez odpowiedniego zezwolenia. Można tworzyć dla nich strefy ochronne wokół miejsc rozrodu (nor) w okresie od 1 kwietnia do 31 sierpnia. Zakazy nie dotyczą sytuacji, gdy konieczne jest schwytanie zwierząt rannych i osłabionych, w celu udzielenia im pomocy weterynaryjnej i przemieszczenia do ośrodka rehabilitacji, a także gdy trzeba odłowić zwierzę, które zabłąkało się w pobliże siedzib ludzkich, i przenieść je do miejsca jego regularnego przebywania. Nierespektowanie zapisów prawa podlega karze aresztu lub grzywny. W szczególnych przypadkach możliwe są odstępstwa od powyższych zakazów na podstawie zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Wilk jest wymieniony w Załączniku II Dyrektywy Siedliskowej UE. Oznacza, to że jest gatunkiem wyznacznikowym dla typowania obszarów Natura 2000 - ma on tu status gatunku priorytetowego. Chroniony jest również przez Konwencję Berneńską.
W "Polskiej czerwonej księdze zwierząt" wilk ma status NT (near threatened) - gatunek niższego ryzyka, ale bliski zagrożenia.
Wilki unikają bezpośrednich spotkań z człowiekiem i nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Co jednak należy zrobić, jeśli już komuś przydarzy się spotkanie z wilkiem, a zwierzę nie ucieknie od razu, lecz będzie się nam przyglądać? Takie zachowanie nie jest przejawem szczególnej zuchwałości czy agresji drapieżników. Wilki są inteligentne i ciekawskie. Widzą inaczej niż ludzie (monochromatycznie, mniej ostro), i potrzebują więcej czasu na ocenę, z jakim obiektem mają do czynienia. O wiele bardziej doskonały jest ich zmysł powonienia, dlatego zwykle czekają aż do ich nozdrzy dotrze nasz zapach, a potem odchodzą. W takich sytuacjach należy zachować spokój i poczekać, aż wilk się oddali.
Anna Kondraciuk, fot. ak i Czytelnik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Anno, szacunek, że Pani również chciało się w niedzielę jeździć po serpelickich lasach. Pod gromnym wrażeniem jestem jednak tych wszystkich ludzi - z Siedlec, Pań doktor z Warszawy czy Żywca. Pani Sabina przejechała prawie 600 kilometrów! A nasz lekarz powiatowy - WSTYD! Do wilka z gołymi rękami! A skądinąd wiem, że przyjechał z łaską, po kilkukrotnych "namowach" z RDOS. Co należy do jego obowiązków? Do kogo w takim razie powinno należeć zaopatrzenie w ten pistolet? Panie powiatowy weterynarzu jesli zdarzy się, że pan to przeczyta, wstyd raz jeszcze, że pozwolił pan tyle czasu cierpieć zwierzeciu!
Ogromny szacunek za stworzenie tak rozległego i rzetelnego materiału dziennikarskiego!
Typowe podejście do spraw i obowiązków w Polsce. Czy to wilk czy człowiek. Przyglądając się wilkom kto ma lepszy charakter wilk czy człowiek? Podziwiam wytrwałość stowarzyszenia ,, Wilk'' z którym miałam już kontakt
Pani Anno, szacunek, że Pani również chciało się w niedzielę jeździć po serpelickich lasach. Pod gromnym wrażeniem jestem jednak tych wszystkich ludzi - z Siedlec, Pań doktor z Warszawy czy Żywca. Pani Sabina przejechała prawie 600 kilometrów! A nasz lekarz powiatowy - WSTYD! Do wilka z gołymi rękami! A skądinąd wiem, że przyjechał z łaską, po kilkukrotnych "namowach" z RDOS. Co należy do jego obowiązków? Do kogo w takim razie powinno należeć zaopatrzenie w ten pistolet? Panie powiatowy weterynarzu jesli zdarzy się, że pan to przeczyta, wstyd raz jeszcze, że pozwolił pan tyle czasu cierpieć zwierzeciu!
Ogromny szacunek za stworzenie tak rozległego i rzetelnego materiału dziennikarskiego!
Typowe podejście do spraw i obowiązków w Polsce. Czy to wilk czy człowiek. Przyglądając się wilkom kto ma lepszy charakter wilk czy człowiek? Podziwiam wytrwałość stowarzyszenia ,, Wilk'' z którym miałam już kontakt