Zbliża się ten czas w roku, kiedy alkohol gości w domach częściej niż zwykle. Ale w naszej obyczajowości nie jest to tylko świąteczny produkt. Można pić weekendowo, okazyjnie, można systematycznie – piwo do obiadu. Zanim się zorientujemy, pojawia się tzw. ciąg. Tak wpadamy w alkoholizm. Chorobę przewlekłą, postępującą, nieuleczalną i śmiertelną.
Gdzie kończy się teren „imprezy masowej”?
„Jest między nami różnica kochanie/ Ja wolę flakon wódki, ty flakon Coco Chanel...” - śpiewał Fiłoń, jeden z wykonawców zaproszonych na tegoroczny Flow Festiwal. Imprezę będącą inicjatywą Młodzieżowej Rady Miasta, organizowaną przy współpracy z SOK-iem i urzędem miasta. Nie było jeszcze 21.00. Pod sceną znajdowała się nie tylko młodzież, w okolicy, jak zwykle w takich przypadkach, pojawiali się też rodzice z dziećmi.
Teren najbliżej estrady był oznaczony taśmą, ochrona owszem, starała się reagować, kiedy widziała 20-30 latków próbujących zbliżyć się z piwem. Nie tylko z puszką, butelką. Zdarzały się cztero i sześciopaki, na zapas, dla znajomych, dla przyjemności. Ludzie wypraszani poza „teren imprezy”, tj. poza taśmę, szybko znaleźli wygodne miejsce na ławkach kilka metrów dalej. Po opróżnieniu puszek i butelek, poszli bawić się pod scenę. Nikt ich nie zatrzymał.
Taki obraz nie jest rzadkością, jeśli chodzi o miejskie imprezy plenerowe. Mimo, że wg ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych wnoszenie lub spożywanie napoju alkoholowego na terenie takiej imprezy jest zabronione, z wyłączeniem miejsc oznaczonych i przeznaczonych do sprzedaży i spożywania alkoholu. Na Flow Festiwalu takiego miejsca nie było. Była za to taśma, ale czy ma to sens, jeśli pięć kroków od taśmy, gdzie w dalszym ciągu obecni są ludzie i słychać muzykę, możemy pić piwo bez konsekwencji? Niepokojący jest jednak fakt, że do takich sytuacji dochodzi na wydarzeniach organizowanych przez młodych dla młodych. Czyżbyśmy zatracili wrażliwość na problem nadużywania alkoholu?
18 lat to za późno
Siemiatycka poradnia leczenia uzależnień odnotowuje miesięcznie ok. 40-60 przyjęć lekarskich (przymusowych oraz dobrowolnych). Na czym polegają? Na diagnostyce i obserwowaniu leczenia farmakologicznego chorego albo (kiedy stan pacjenta nie wymaga przyjmowania leków) na diagnostyce i skierowaniu takiej osoby na psychoterapię. Od października tego roku pierwszy raz prowadzone są terapie grupowe. Leczeniu powinna poddać się nie tylko osoba uzależniona. Problem dotyczy również tzw. współuzależnionych, czyli rodziny podejmującego terapię.
Poradnia funkcjonuje w Siemiatyczach od ponad 10 lat. Jak mówi Zenon Sidun, pracujący w niej lekarz, ludzie coraz mniej wstydzą się korzystania z pomocy w leczeniu uzależnienia alkoholowego. Z poradni korzystają nie tylko starsi, ale i młodsi. - Najczęściej zdarzają się pacjenci w wieku ok. 24-34 lat. To jest wiek, kiedy pojawia się u nich problem i jeszcze go nie widzą, dlatego że nie mają doświadczenia. Młodsi, to nie jest grupa dominująca wśród przyjętych, ale jest dość liczna, ok. 10 procent – mówi dr Sidun. Korzystać z takiego leczenia mogą jednak tylko osoby, które ukończyły 18 lat.
Z jakich powodów młodzi sięgają po alkohol? Różnie: adaptacja społeczna, niepełnosprawność, alkoholizm obecny w rodzinie, podatna osobowość. Praktycznie każdy problem życiowy może stać się powodem.
- Najczęściej jest to oddziaływanie środowiskowe i społeczne, przecież nasze społeczeństwo jest rozpite – mówi lekarz. - Dziś można powiedzieć, że 18 lat to już za późno, ale nie zmienimy ustawodawstwa. A ustawa funkcjonuje od lat 60 i niewiele ją zmieniono. To, że nastoletnie dziewczyny piją, to, że chłopcy ze szkoły podstawowej i średniej piją… Na to nie ma możliwości oddziaływania nakazowego, zobowiązującego do jakichkolwiek działań. Można tu mówić jedynie o profilaktyce.
Programy leżą. Ugorem. Nawet jeśli cokolwiek mówi się w szkole na temat choroby alkoholowej czy problemu alkoholowego, są to działania wykazywane tylko w statystyce. Natomiast ja nie spotkałem się z takimi programami, które byłyby zaczynane na początku roku i kończyły się pod koniec roku.
Zdaniem doktora Siduna programy profilaktyczne powinny być opracowywane przez PARPA (Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych).
- Program musi mieć początek i koniec, a nie tylko przypadkowe spotkania, jakieś prelekcje, rozmowy. Pedagog, psycholog i dyrektor szkoły to grupa ludzi, która powinna czuwać nad rozwojem psychicznym i świadomością młodzieży - dodaje Zenon Sidun.
Al-Anon „Atena”
Skoro Poradnia Leczenia Uzależnień w Siemiatyczach zajmuje się tylko osobami pełnoletnimi, co dzieje się z nastolatkami potrzebującymi pomocy? Młodsi trafiają do Punktu Konsultacyjnego ds. Uzależnień. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zobowiązuje gminę do utworzenia corocznego Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Co wchodzi w zakres obowiązków punktu konsultacyjnego? Jak czytamy w programie są to m.in.: motywowanie zarówno osób uzależnionych, jak i członków ich rodzin do podjęcia psychoterapii w placówkach leczenia uzależnienia oraz kierowanie na leczenie specjalistyczne czy edukowanie w ramach problematyki alkoholowej. W mieście działa również Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
O to, co miasto robi w związku z uzależnieniem alkoholowym, również wśród młodzieży, pytam pełnomocniczkę ds. profilaktyki i przeciwdziałania uzależnieniom, Joannę Kamilę Balejko.
- Miasto nieodpłatnie udostępnia lokal Siemiatyckiemu Stowarzyszeniu Abstynentów „Ignis”. Każdego roku w ostatni weekend przed postem świętowana jest rocznica powstania klubu. W tym roku obchodzono XXI. W kwietniu lub maju tego roku powstała grupa Al-Anon „Atena”, skupiająca rodziny oraz znajomych osób uzależnionych. Jestem w kontakcie z nimi i w miarę rozwoju sytuacji staramy się im pomagać – opowiada pełnomocniczka. - Razem z Komendą Powiatową Policji prowadzimy zajęcia profilaktyczne dla młodzieży w szkołach i przekazujemy wiedzę o szkodliwości sięgania po substancje psychoaktywne. Uczniowie otrzymują od nas także kontakt do punktu konsultacyjnego. Proszę mi wierzyć, że nieraz bywa tak, że uczeń zjawia się u nas właśnie dlatego, że był na zajęciach i miał okazję usłyszeć o możliwości uzyskania pomocy.
Nie po to żeby pić, po to żeby być
Pytam pełnomocniczkę Balejko jak to jest z programami profilaktycznymi w szkołach i z ich skutecznością.
- Każda szkoła opracowuje własny program profilaktyczny lub ma możliwość zakupienia takiego programu (finansowanego przez miasto). W związku z tym, iż pedagodzy znają najlepiej potrzeby swoich uczniów, sami wybierają obszary i tematykę, jaka ma być realizowana w danym roku. Swego czasu zrealizowaliśmy program „FreD goes net” (jeden z programów rekomendowanych przez PARPA skierowany do młodzieży w wieku 15-21 lat - przypis red.). Organizowaliśmy go w porozumieniu z prokuratorami, policją, pedagogami. Założeniem było utworzenie grup od 6 do 12 osób i przeprowadzenie z nimi warsztatów. Obecnie elementy programu są realizowane w naszym punkcie indywidualnie podczas spotkań z terapeutą – mówi Joanna Kamila Balejko.
Punkt konsultacyjny nie legitymuje osób, które zgłaszają się po poradę czy na spotkania z terapeutą. Nie są więc prowadzone statystyki dotyczące wieku młodzieży z problemem alkoholowym.
- Realizowane są spotkania z terapeutą indywidualne oraz rodzinne. Mój najmłodszy klient miał ok. 15 lat. Młodzi żyją dziś w trudnych czasach, mają dostęp do wszystkiego, a są pozostawieni sami sobie. Często nie rozmawiają o swoich problemach z rodzicami, a sięgają po używki ze względu na potrzebę akceptacji wśród rówieśników. Z ogólnopolskich badań wynika, że we wczesnej fazie uzależnienia nie trzyma zażywany środek, ale grupa. Oni nie wchodzą w to, żeby pić, tylko po to, żeby z nimi być. Nie zastanawiają się nad konsekwencjami – stwierdza pełnomocniczka.
Rzut oka na statystyki
Posiedzenie Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych odbywa się raz na 2 tygodnie. Jej członkowie rozmawiają wtedy z osobami, które ich rodziny wpisały we wniosku. Starają się zmotywować klientów do podjęcia leczenia. Zazwyczaj są kierowani do Poradni Leczenia Uzależnień. Sama komisja nie ma jednak uprawnień do zobowiązania chorego do podjęcia leczenia, może to zrobić jedynie sąd. Dlatego, jeśli chory nie wyrazi zgody na podjęcie terapii, komisja kieruje sprawę do sądu rejonowego w Bielsku Podlaskim. Wtedy zazwyczaj przydzielany jest też nadzór prokuratora. W przypadku wpłynięcia do sądu informacji, że chory nie realizuje terapii, sprawa kierowana jest do ośrodka stacjonarnego w Choroszczy, gdzie chory poddawany jest leczeniu. Koszty prowadzenia postępowania sądowego pokrywa urząd miasta.
Wg danych z października tego roku komisja rozpatrywała 34 wnioski, 13 trafiło do sądu.
Również wg październikowych danych z Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach od 1 stycznia 2016 r. zatrzymano 7 osób nieletnich będących pod wpływem alkoholu. Przeprowadzono 81 interwencji (wśród nich 75 sprawców stanowili mężczyźni), w związku z jego nadużywaniem.
Wypisano 132 mandaty za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Do sądu trafiło w związku z tym 26 wniosków o ukaranie. 18 osób otrzymało mandat za zakłócanie porządku publicznego po spożyciu alkoholu. Do sądu wpłynęło też 39 takich wniosków w związku z zakłócaniem porządku publicznego. Mandat można wystawić osobie, która ukończyła 17 lat. Ile było przypadków wystawiania mandatów nastolatkom? Nie wiadomo.
Odnotowano 38 wykroczeń w związku ze stanem po spożyciu wśród jadących samochodem lub rowerem, tj. obecnością 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Większość zaczyna przed osiemnastką
Rok temu przeprowadzono anonimową ankietę wśród 250 uczniów (dwie szkoły gimnazjalne i jedna ponadgimnazjalna), w wieku 15-19 lat. Badanie dotyczyło postaw młodzieży odnośnie alkoholu i narkotyków. Zgodnie z wynikami ankiety 70% badanych po raz pierwszy sięgnęło po alkohol jeszcze przed 18 rokiem życia. Jednocześnie 78% ankietowanych, którzy to przyznali, twierdziło, że nigdy nie upiło się do tego stopnia, aby stracić nad sobą kontrolę.
Trudno jest ocenić wiarygodność wyników tego typu ankiet. Nie ze względu na nierzetelność przygotowanych kwestionariuszy czy kompetencje badaczy. Wątpliwości budzi przede wszystkim podejście do wypełnienia ankiety przez samego ucznia. Ilu z nich potraktowało badanie poważnie, ilu jako żart. Ilu skłamało w ankiecie, a ilu odpowiedziało prawdziwie. Takich rzeczy nigdy nie można być pewnym, niemniej jednak niepokojące jest to, że większość badanej młodzieży próbuje alkoholu tak wcześnie. Nawet, jeśli zachowują przy tym świadomość i kontrolę nad działaniami, to wciąż… piją.
Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, EK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze