Znowu mocno zagrzmiało i powiało, tym razem w poniedziałek, 4 sierpnia. Wskutek burz i wichur pełne ręce roboty mieli strażacy i energetycy.
Zwalone drzewa 10 wyjazdów w poniedziałek, 4 sierpnia oraz 4 wyjazdy we wtorek, 5 sierpnia, do usuwania skutków burz i wichury, które rozpętały się na naszym terenie w poniedziałkowe późne popołudnie, zanotowali strażacy. Najwięcej szkód spowodowały łamiące się konary drzew, które spadały na linie energetyczne oraz drzewa tarasujące przejazd na drogach. Jako pierwsi do usuwania powalonego drzewa, które tarasowało przejazd na drodze w Putkowicach Nadolnych, ok. godz. 17.00, wyjechali strażacy ochotnicy z Drohiczyna. 10 minut później, też do usunięcia drzewa, lecz w Bacikach Bliższych, wyjechali strażacy z Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej PSP w Siemiatyczach. Poza tym drzewa, które tarasowały przejazd, w poniedziałkowy wieczór, usuwali: strażacy ochotnicy z Dziadkowic w Hornowie, OSP Dołubowo w Czarnej Średniej, strażacy zawodowi z Siemiatycz w Korzeniówce Dużej, OSP Grodzisk w Czarnej Średniej, OSP Nurzec Stacja w Nowosiółkach, OSP Drohiczyn w Drohiczynie, OSP Kłopoty Stanisławy w Kłopotach Bujnach. Przed godz. 20.00 strażacy zawodowi z Siemiatycz wyjechali do zerwanego dachu z budynku przy ul. Drohiczyńskiej w Siemiatyczach (na zdjęciu). Zwisająca blacha zagrażała przechodniom i przejeżdżającym samochodom. Dzień później zaczęło się od wyjazdu OSP Drohiczyn i JRG Siemiatycze do Tonkiel, gdzie 4 drzewa, wskutek wiatru, oparły się o budynek, a zerwany dach z budynku spadł na kombajn. Akcja usuwania szkód trwała kilka godzin. Poza tym po godz. 9.00 strażacy ochotnicy z Dziadkowic usunęli drzewo z krajowej "19", a po godz. 10.00 strażacy zawodowi z Siemiatycz usunęli konar zwisający z drzewa przy ul. Nadrzecznej w Siemiatyczach, zaś po południu drzewo oparte o linie energetyczne w Kajance. Warto dodać, że jeden z siemiatyckich strażaków, kiedy ustała nawałnica, jechał drogą Siemiatycze - Drohiczyn. Ze strażackiego oraz społecznego obowiązku zatrzymywał się i usuwał gałęzie i konary z drogi. Niestety żaden z innych uczestników ruchu mu nie pomógł. Jeszcze jakiś sk... mnie otrąbił - powiedział nam. Brak prądu Również dużo pracy mieli energetycy, bo konary drzew spadały na linie energetyczne oraz dochodziło do zwarć na liniach. Prądu nie było w części każdej z gmin, bo uszkodzeniu uległo kilka stacji transformatorowych i nastąpiły przerwy w dostawie prądu. Jak nas poinformował Andrzej Piekarski, rzecznik prasowy Zakładu Energetycznego Białystok, uszkodzone linie energetycy naprawiali od ustania wichury aż do następnego dnia. Były to głównie awarie na liniach średniego napięcia. Łącznie na terenie powiatu siemiatyckiego pracowało 7 brygad pogotowia energetycznego. W poniedziałkowy wieczór, kiedy strażacy zaczęli już usuwać skutki nawałnicy, trzeba było w niektórych miejscach wyłączyć prąd. Niestety siemiatycka straż zawodowa dosyć długo nie mogła dodzwonić się do dyżurnego Rejonu Energetycznego w Bielsku Podlaskim, aby ten wysłał brygadę, która wyłączyłaby prąd. - To dla nas trochę dziwne i niejasne, bo przecież takie służby jak straż, kontaktują się z nami po specjalnej - służbowej linii, a taki telefon nasz dyżurny ma obowiązek odebrać w pierwszej kolejności - wyjaśnia rzecznik ZE. Jak twierdzą strażacy z Siemiatycz, również ta linia przez dłuższy czas była głucha.
Komentarze