- Zamiast być poszkodowanym, zostałem przestępcą - mówi Mariusz T. z Tymianki – Moderki. Policja jest innego zdania. Sprawa miała miejsce w kwietniu ubiegłego roku na dyskotece w Ostrożanach.
Pan Mariusz twierdzi, że w nocy 13 kwietnia 2008 roku został przez pracowników firmy "Tytan" - ochronę dyskoteki w Ostrożanach - niesłusznie wyrzucony i pobity. Wezwał policję na interwencję. - Zachowywałem się normalnie, jak to na dyskotece. W pewnym momencie zostałem z niej wyrzucony i uderzony kilkakrotnie przez ochroniarzy. Dodatkowo ochrona spryskała mi twarz gazem. Zadzwoniłem na numer komendy stołecznej policji i zgłosiłem całe zajście - opowiada Mariusz T. - Patrol siemiatyckiej policji przyjechał na miejsce zdarzenia. Jednak zamiast wyjaśniać sprawę z ochroną, to zajęli się tylko moją osobą. Zostałem zamknięty w radiowozie i przewieziony do policyjnego aresztu. Trzymano mnie tam ponad 30 godzin. Byłem trochę pod wpływem alkoholu, ale nie byłem agresywny. Potwierdzają to znajomi, z którymi przyjechałem na zabawę. Ochrona bardzo źle mnie potraktowała. Dlaczego policjanci nie sprawdzili, czy ochroniarze byli trzeźwi? Później zostałem oskarżony, że zniszczyłem drzwi radiowozu. Dodatkowo, że podobno znieważyłem policjantów, którzy przyjechali na interwencję. Zamiast być poszkodowanym zostałem zrobiony przestępcą. Zamiast sprawdzać ochronę, to mnie, zgłaszającego pobicie, aresztowali. Znieważył i zniszczył? Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach oskarża Mariusza T. o czyny: "W dniu 13 kwietnia 2008 roku około godziny 1.30 w miejscowości Ostrożany będąc w stanie nietrzeźwości, umyślnie w miejscu publicznym działając bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie podstawowych zasad porządku prawnego i używając słów powszechnie uznanych za obelżywe, znieważył funkcjonariuszy policji post. Łukasza Arasimowicza i post. Grzegorza Antoniuka; - podczas interwencji policyjnej kilkakrotnie kopiąc nogami dokonał zniszczenia wewnętrznej obudowy tylnych drzwi w radiowozie marki Daewoo Korando, czym spowodował straty w wysokości 469 zł i 82 groszy na szkodę Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku". Sprawa od sierpnia 2008 roku toczy się w Sądzie Grodzkim w Siemiatyczach. Podczas kolejnej rozprawy w ubiegły czwartek, 19 lutego, właściciel dyskoteki i szef ochrony zeznawali, że Mariusz T. był agresywny wobec innych uczestników zabawy i rzucił butelką w jednego z ochroniarzy, dlatego został wyprowadzony z dyskoteki. Policjanci zeznali, że Mariusz T. uniemożliwiał wykonywanie im czynności sprawdzających, kopał w radiowóz i wykrzykiwał wobec nich obraźliwe słowa. Sędzia Jan Kapelka kolejny termin posiedzenia sądu wyznaczył na 11 marca. Obrońcą z urzędu Mariusza T. jest adwokat Wiesław Puciłowski. Do czasu ogłoszenia wyroku wstrzymuje się z komentowaniem całej sprawy. Mariusz T. uważa, że jest niewinny i "wrobiony" w rolę przestępcy.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze