Uczniowie siemiatyckiego liceum buntują się przeciwko ostatnio wprowadzonemu zakazowi opuszczania szkoły podczas lekcji i przerw.
W ubiegłym tygodniu nadesłano do redakcji kilka anonimowych maili dotyczących Zespołu Szkół w Siemiatyczach, przy ul. Kościuszki. W listach tych uczniowie szkoły alarmują, że w placówce wprowadzono nowy zakaz, który zdaniem uczniów jest pogwałceniem ich praw i dlatego nie mogą zgodzić się na jego obowiązywanie. Od poniedziałku, 15 listopada, w ciągu lekcji, a także podczas przerw, szkoła jest zamknięta. Uczniowie nie mogą wychodzić na zewnątrz. Wyjątkiem jest długa, trwająca pół godziny przerwa obiadowa. Wówczas budynek szkoły opuszczają (za okazaniem karty obiadowej) wyłącznie ci uczniowie, którzy korzystają ze szkolnej stołówki. Nie ma możliwości „zboczenia” z trasy szkoła-stołówka, ponieważ zarówno wyjście ze szkoły, jak i wejście na stołówkę są kontrolowane przez dyrekcję i nauczycieli. I chyba o to cała afera. W jednym z listów nadesłanych do nas napisano: „My uczniowie naszego Liceum Ogólnokształcącego im. KEN w Siemiatyczach mamy problem, iż nasza kochana pani dyrektor postanowiła zamknąć szkołę i na przerwach nie możemy nawet wyjść do sklepu. Czujemy się jak w wiezieniu, jak osoby chore psychicznie. Jeszcze trochę i wyciągną klamki z drzwi. Mamy już po 18 lat, więc to jest lekka przesada.” Dyrekcja odpowiada Wygląda jednak na to, że do swojego niezadowolenia z zaistniałego stanu rzeczy uczniowie będą musieli przywyknąć, ponieważ dyrekcja nie zamierza zakazu odwoływać. - W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo uczniów została podjęta decyzja o zakazie swobodnego wychodzenia ze szkoły od dnia 15 listopada 2010 r. Pan ochroniarz zatrudniony przez radę rodziców cały czas przebywa przy drzwiach wyjściowych i w razie konieczności może je otworzyć. Uczniowie nie mogą swobodnie opuszczać szkoły podczas lekcji (*wagary) oraz podczas przerw - taką zasadę wprowadziło wiele szkół. Duża grupa uczniów wychodziła ze szkoły, szczególnie podczas długiej przerwy obiadowej, zakłócając spokój i porządek na osiedlu przy ulicy Kościuszki. Wielokrotnie odbieraliśmy telefony od mieszkańców tego osiedla o niewłaściwym zachowaniu naszych uczniów. Zgłaszano ten problem również na policję, osobiście kilkakrotnie nakłaniałam uczniów do powrotu do szkoły. Nasze dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego efektu, w związku z tym została podjęta taka decyzja. W naszej szkole uczą się zarówno uczniowie pełnoletni, jak i niepełnoletni, co nie upoważnia do wychodzenia w czasie trwania zajęć lekcyjnych ze szkoły i zachowań, jakie nie przystoją uczniom liceum ogólnokształcącego i technikum. Wyjście do sklepu – cóż to za argument? Wyjście na papierosa – cóż to za argument? Wyjście, by niszczyć plac zabaw dla dzieci – cóż to za argument? 18 lat – cóż to za argument? Takich pytań nasuwa się wiele…. Odpowiedź na te pytania pozostawiam młodzieży naszej szkoły oraz rodzicom – zaistniałą sprawę komentuje Bożena Krzyżanowska, dyrektorka szkoły. Jeśli zatem prośby i upomnienia nie pomagały, to pretensje niezadowoleni uczniowie powinni mieć chyba wyłącznie do siebie i swoich kolegów.
Komentarze