Reklama

W Siemiatyczach 145 lat temu

06/02/2008 12:14
W dniach 6 – 7 lutego, 145 lat temu, Siemiatycze były miejscem jednej z największych bitew Powstania Styczniowego. Walki toczyły się w samym mieście, od cmentarza do terenu byłego pałacu Jabłonowskiej (w tym miejscu obecnie starostwo), okolic rzeki Kamionki w zachodniej stronie miasteczka.

          Wiele napisano już o tych wydarzeniach, mimo to wiele jest też niewiadomych. Niewiele pozostało w Siemiatyczach pamiątek z tego czasu. Zaraz po powstaniu, pamięć o nim wcale nie była miła mieszkańcom Siemiatycz. Wszak powstanie skończyło się klęską. Rozbite i przerzedzone oddziały uciekły na drugi dzień na inne tereny, a przecież mieszkańcy pozostali.
          Cóż, kiedy większość domów była spalona, zniszczona. Po bitwie kozacy ulica po ulicy, podpalali dom po domu. Siemiatyczanie koczowali w okolicznych lasach, uciekając od śmierci i pożogi. Spłonął też pałac Jabłonowskiej, a w nim kilkunastu rannych. W czasie bitwy, w pałacu mieścił się powstańczy szpital polowy.
          Represje rosyjskiej władzy tuż po powstaniu były tak dokuczliwe, że wcale nie mówiono dobrze o tych, którzy powstanie rozniecili. Ta klęska właśnie spowodowała całkowity upadek ekonomiczny miasteczka, który trwał, można powiedzieć, ze sto lat.
          Niemymi świadkami tych wydarzeń w Siemiatyczach są dwie kaplice na starym cmentarzu, które ocalały i rozsypujący się obecnie kamienny mur cmentarny, oddzielający stary cmentarz od nowego. Mur ten jest autentycznym pierwszym szańcem obrony miasteczka przed nacierającymi od strony Czartajewa rosyjskimi wojskami generała Maniukina. Gdyby komuś kiedyś przyszło do głowy zniszczyć ten mur lub go „poprawić”, niech ma świadomość, że niszczy prawdziwą, historyczną pamiątkę. Przy tym murze umierali od rosyjskich kul powstańcy broniący miasta i walczący o wolność.

          Jeszcze chyba 15 lat temu na starym cmentarzu w zaroślach stał wyższy od innych żelazny krzyż kowalski, który na jednym z ramion miał wyryty mało widoczny, zagadkowy napis: „Proszę o Zdrowaś Mario za tych, co tutaj leżą - 1873”. I więcej nic. Może 10 lat po powstaniu ktoś chciał upamiętnić miejsce pochówku powstańców? Zginęło ich w czasie bitwy około 200. Część z nich, pochodzącą z dalszych stron na pewno pochowano tutaj na miejscu. Do dzisiaj nie wiemy gdzie. Może tam, gdzie stał ten krzyż? Ale po nim nie ma śladu, jak i po prawie całym starym cmentarzu. Nie umiemy szanować historycznych miejsc, pamiątek przeszłości naszego miasta. Tym, którzy zginęli w bitwie, z prywatnej inicjatywy postawiono symboliczny pomnik na starym cmentarzu obok kaplicy św. Anny, w roku 1988.
          Bitwa toczyła się też w okolicy cerkwi i kościoła. Była to inna cerkiew, drewniana. Obecną zbudowano wiele lat później. Kościół i klasztor ten sam, więc też są świadkami wydarzeń.
          Walki toczyły się i na siemiatyckim Rynku, wokół Ratusza. Ale rynku nie ma, jest rondo komunikacyjne trasy E19. Domów w tym miejscu, z tamtego okresu też nie ma. Najstarsze kamienice, po wschodniej stronie rynku, zbudowane zostały 15-20 lat po powstaniu.
          Ulica Pałacowa, tereny nad Kamionką i pagórki za ul. Kościuszki – tamtędy uciekały oddziały Rogińskiego.
          Więc niewiele jest pamiątek, a przekazów tradycyjnych, ludowych prawie wcale. Słyszałem opinię, że to właśnie koszmar, jaki dotknął zwykłych mieszkańców Siemiatycz w czasie bitwy i lata po niej, nie sprzyjał pamięci. Przeciwnie, chciano chyba o tym zapomnieć.
          Czas zaleczył rany. Życie w zrujnowanym miasteczku toczyło się leniwie. Zdziczały park pałacowy i nadpalone ruiny pałacu długo straszyły jeszcze. Teraz tam jest starostwo, szpital, domy jednorodzinne, pola. Annopol.

          W 20-leciu międzywojennym również nie egzaltowano się wspomnieniem bitwy siemiatyckiej. To też jest zastanawiające. Nie nadawano nazw ulic imieniem tamtych bohaterów. Może dlatego, że nie oceniano tego dobrze?
          Po raz pierwszy w Siemiatyczach bardziej publicznie o bitwie i powstaniu zaczęto mówić w 1963 roku, na 100-lecie. Odbyła się nawet wtedy jakaś wieczornica w PDK. 10 lat po śmierci Stalina, w podległym komunistycznej Rosji kraju można już było wspomnieć o takiej historii.

          Z tego wszystkiego wynika, że Powstanie Styczniowe w Siemiatyczach wciąż czeka jeszcze na odkrywców historyków, wiele mają oni jeszcze do wyświetlenia.
          Epilog
          Zgrupowanie siemiatyckie liczyło około 4.300 powstańców, były to połączone oddziały różnych dowódców.
          Wojska rosyjskie gen. Maniukina to było 7 rot piechoty, sotnia kozaków i 4 działa (razem 1,5 tys. żołnierzy).
          Zwycięstwo nad powstańcami było możliwe również dlatego, że nie było to wojsko podporządkowane jednemu dowódcy, lecz wiele różnych oddziałów z różnych stron, a poszczególni dowódcy jak Rogiński, Cichorski Zameczek czy Lewandowski nie chcieli się sobie podporządkowywać. Wynikało stąd wiele nieporozumień, które skończyły się klęską.
          Euforia po odparciu rosyjskiego ataku pierwszego dnia bitwy zamieniła się drugiego dnia w paniczną ucieczkę poszczególnych oddziałów przez bagna i rzekę oraz duże straty w ludziach. Trudno niekiedy dociec prawdy, bo poszczególni dowódcy w późniejszych pamiętnikach przedstawiają swoje działania w jak najlepszym świetle i często są one sprzeczne.
          Pod wieczór 7 lutego 1863 roku nad Siemiatyczami jaśniała łuna. Miasto płonęło.
          145 rocznica bitwy mija 6-7 lutego, najbliższa środa i czwartek.

          Jerzy Nowicki, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot, JSW

          PS: Szczegółowe opracowanie historyczne na temat bitwy siemiatyckiej autorstwa Franciszka Malczewskiego na naszym serwisie internetowym
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama