Opisywane tu spotkanie z dawną książką miało miejsce około roku 1954 - 55, gdy zachodząc do apteki pana mgr Wasilewskiego, zostałem, jak zwykle poproszony do pokoiku na zapleczu. Wchodziło się wówczas dawnym, tak ładnym wejściem z rogu budynku, przez ganeczek, do wielkiej sali, za którą to położony był ów pokoik, z oknem na Rynek.
Zwykle trzeba było chwilkę poczekać, aż pan Magister dokończy obsługiwanie interesanta lub przekaże go siostrze - p. Marii, czy też komuś z nowego już personelu. Zawsze wszystkie osoby traktował bardzo grzecznie i przychylnie. Po zabraniu bowiem apteki, pozostawiono mu funkcję kierownika w państwowej już aptece. Tym razem przyszedł do mnie z wielką księgą, o której już wcześniej rozmawialiśmy, gdy była mowa o zdaniu przeze mnie egzaminu z botaniki. Pokazał mi "Zielnik" Syreniusza ! Dzisiaj jest to "biały kruk", starodruk wielkiej wartości.
Parę słów o autorze. Szymon Syreński, Syrennius, Syreniusz, urodził się w Oświęcimiu ok. 1540 roku, zmarł w Krakowie w 1611. Był przyrodnikiem, lekarzem, botanikiem. W 1569 roku otrzymał w Akademii Krakowskiej stopień magistra nauk wyzwolonych, a w 1577 w Padwie stopień doktora medycyny. Od 1590 był profesorem Akademii Krakowskiej. Dzieło swoje "Zielnik herbarzem z języka łacińskiego zowią" był owocem przeszło 30-letniej pracy. Wydał go dopiero po śmierci mistrza, jego uczeń w 1613 roku.
"Zielnik - herbarz" Syreniusza stanowił podstawowe dzieło z zakresu botaniki, z którego korzystał ks. Krzysztof Kluk. Wspomina o tym następującymi słowy: "...Imiona tak Polski jako i Łacińskie wypisałem z Zielnika Syreniusza; ile że do polskich niewiem abyśmy do tych czas inne dzieło mieli; sztuczne też łacińskie podziały imion nie są jeszcze pospolicie znajome; nie uczynię wiec, mniemam, trudności w poznaniu, zbieraniu i zażyciu ich. Bardzo znajomych dosyć mi będzie wyrazić imię; mniej pospolitych uczynię opisanie; mało znajome objaśnię Figurami ....Zażycie ich gospodarskie etc. Wzięte jest częścią z doświadczenia, częścią z pism doskonałych w tej mierze; ...aby to dzieło Gospodarzowi w skuteczna domową opatrzyć się apteczkę, pochopem być mogło." (K.Kluk - "Roślin potrzebnych, pożytecznych, wygodnych, osobliwie krajowych albo które w kraju użyteczne być mogą, utrzymanie, rozmnażanie i zażycie", tom II "O drzewach, i ziołach dzikich, lasach", Ciechanowiec 1778).
Wracając do oglądanej przed laty książki Syreniusza w siemiatyckiej aptece, przybliżyć pragnę Czytelnikowi jej wygląd na podstawie innego egzemplarza, ze zbiorów Biblioteki w Puławach. Prezentuję tutaj pierwszą stronę, ale rozdziału I, bowiem egzemplarz do którego mam dostęp utracił stronę tytułową opatrzoną w rok wydania.
Na pokazanej kopii z łatwością możemy odczytać to gotyckie ozdobne pismo: "D.Simona Syrenniusa - Księgi Pierwsze. O Ziołach Rozmaitych. O Kosacu Rozdiał I" - na dole zaś pod rysunkiem: "Kosaciec jest ziele wielce znajome. Ten acz rozmaity, jednak dwoj (dwa) najpospoliciej przychodzi do używania lekarskiego. Ogrodny, albo swojski jeden, drugi polny, albo dziki. Swojski, który nie tylko w ogrodach, ale na łąkach i..."
Dziś nie mam wątpliwości, że oglądaną z panem Magistrem książkę trzymał, nie raz, w swych rękach ksiądz Kluk. Jest sprawą oczywistą chyba, że apteka siemiatycka już w swej najwcześniejszej formie, korzystała z Syreńskiego i książka mogła być wyłączona z biblioteki ks Jabłonowskiej i dzięki temu nie pojechała do Moskwy czy Petersburga. Pan Wasilewski zastał prawdopodobnie "Zielnik - Herbarz" Syreniusza już w aptece Wójcickiego, tak wynikało z rozmowy.
W późniejszym czasie znajdowała się w posiadaniu rodziny w Warszawie. Raz nawet była już ze stolicy przywieziona, gdy prosiłem o powtórne jej pokazanie. Z "Zielnikiem:" Syreniusza właśnie tu reprodukowanym, miałem w ubiegłym roku dziwne zdarzenie. Odwiedzili Instytut w Puławach Amerykanie z Uniwersytetu Stanowego w Południowej Dakocie. W trakcie omawiania programu współpracy w zakresie historycznych założeń ogrodowych zaszliśmy do Biblioteki, do działu starodruków. Przy oprawnym w skórę "Zielniku", świetnie się prezentującym, zapytali o rok wydania. - 1613 - padła odpowiedź! Nasz gość w teatralnie nabożnym geście złożył ręce jak do modlitwy i przykląkł. Pierwszy raz w życiu - oświadczył - zobaczyłem tak starą książkę.
Adam WOŁK
SIEMIATYCCY APTEKARZE
Dla wielu pokoleń apteka w Siemiatyczach stanowiła punkt orientacyjny w mieście. Mieściła się mniej więcej w tym samy miejscu gdzie dzisiejsza apteka przy pl. Jana Pawła, tyle ze w innym budynku. A warto wiedzieć, że udokumentowana historia aptekarstwa w naszym mieście sięga XVIII wieku.
Już w "Pruskich opisach miast polskich" z końca XVIII wieku w spisie rzemieślników siemiatyckich wymienia się "jednego aptekarza z jednym uczniem". Nazwisko jego nie znane jest dzisiaj. Z kolei w spisie parafian z 1825 roku spotykamy aptekarza Schumachera. To pewnie jego aptekę odwiedził w 1851 10-letni uczeń miejscowej szkółki parafialnej Władysław Jabłonowski z pobliskiego Grodziska, późniejszy adiutant Langiewicza i słynny lekarz w Turcji. Wizytę w siemiatyckiej aptece wspomina w swoich pamiętnikach:
- "Dalej zapoznałem się w czworobokiem kamiennym nazywanym kramnicami, gdzie mieścił się cały miejscowy handel i przed którymi wznosiły się jakieś statuy na pół jednak zniszczone i tylko przedstawiające tułów jakichś zasłużonych obywateli. Zajrzeliśmy i do apteki, gdzie nas poczęstowano garścią słodkich migdałów i kawałkami "panieńskiej skórki" (wyrób apteczny dawany dzieciom kaszlącym - z gumy arabskiej, cukru, białka bitego na pianę i olejku kwiatu pomarańczowego - przyp. red.)".
W późniejszych latach, w czasie bitwy w Siemiatyczach (6 -7 II 1998) wśród zabitych powstańców, mieszkańcy rozpoznali miejscowego aptekarza, 33-letniego Marcina Kosińskiego.
W końcu XIX wieku aptekę prowadziła rodzina Niewiarowskich, a Henryk Niewiarowski w roku 1910 sprzedał aptekę za 18 tys. rubli Stefanowi Kazimierzowi Wójcickiemu, który aptekę prowadził kilkanaście lat. Był on również znanym w mieście działaczem społecznym, międzxy innymi w roku 1920 współzakładał Okręgowe Spółdzielcze Stowarzyszenie Spożywców w Siemiatyczach. Po jego śmierci w roku 1928 apteka przypadła w spadku jego siostrze mieszkającej w Pińsku, która postanowiła aptekę sprzedać, czyniąc swym pełnomocnikiem w tej sprawie Stanisława Kosińskiego, komendanta Straży Pożarnej.
W roku 1929 aptekę kupił 33-letni wówczas magister farmacji z Drohiczyna - Zygmunt Wasilewski, za kwotę 25000 zł. Odtąd jego nazwisko aż do lat siedemdziesiątych nierozerwalnie było związane z siemiatycka apteką, w której pracował również po wojnie, po jej upaństwowieniu. W czasie II wojny apteka służyła za punkt kontaktowy podziemnej armii. Zygmunt Wasilewski, znany pokoleniom siemiatyczan jako "Pan Magister" urodził się w 1896 roku. Tytuł aptekarskiego pomocnika uzyskał w roku 1916 na Carskim Uniwersytecie sw. Włodzimierza w Kijowie.
(ML- JN)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze