Reklama

Ukraińska Podlaska Jesień 2008

27/10/2008 10:35
Wieczorem 17 października w Siemiatyczach było zimno, wietrznie i deszczowo, ale nie zniechęciło to miłośników kultury ukraińskiej do przybycia na koncert, jaki w ramach XVII Podlaskiej Jesieni 2008 odbył się we wnętrzach dawnej synagogi przy ul. Zaszkolnej 1, w tzw. „sali widowiskowej” Siemiatyckiego Ośrodka Kultury.

          Tłumnie zgromadzeni widzowie mieli okazję podziwiać kilka zespołów pieśni i tańca z Ukrainy oraz wysłuchać kilkoro solistów. Wystąpiły zespoły: zespół muzyki ludowej „Drewljany” z Równego, młodzieżowy zespół tańca „Kałynońka” z Kukowicz w obwodzie Czernihowskim, kozacki zespół „Zagrawa” z Kuzniecowska oraz nasz, dzielnie im wtórujący, rodzimy akcent – zespół folklorystyczny „Nowina” z Moszczony Królewskiej. Soliści natomiast to: 10-letni śpiewak Maksym Opanaszczuk z Równego, pieśniarka ludowa Hałyna Szwydkiw także z Równego oraz bard z gitarą Mykoła Tymczak z Dubna.
          Atmosfera w początkowo chłodnej sali, w miarę prezentowania kolejnych zespołów i solistów, stawała się coraz cieplejsza, młodzi tancerze swoimi układami tanecznymi solidnie rozgrzali salę, ale występ kozackiego zespołu, składającego się z pracowników Rówieńskiej Elektrowni Atomowej w Kuzniecowsku, doprowadził ją niemal do stanu wrzenia. Kozacki zespół był klasą samą w sobie! Dziesięciu panów w barwnych, kozackich strojach, przy akompaniamencie akordeonu i perkusji, zaśpiewało mocnymi głosami kilka ukraińskich i kozackich pieśni, a publiczność na sali wtórowała im rytmicznym klaskaniem. Niech żałują ci, którym nie chciało się przyjść na koncert.
          Warto tu wspomnieć, że Podlaska Jesień to impreza od lat organizowana z ogromnym rozmachem, a tegoroczna przez trzy kolejne dni odbywała się w kilku miejscowościach – w Białymstoku, Bielsku Podlaskim, Czeremsze, Hajnówce i Siemiatyczach. W tym roku po raz pierwszy jeden z koncertów Podlaskiej Jesieni odbył się także poza województwem podlaskim, w wiejskiej świetlicy w Zahorowie na Lubelszczyźnie.
          Na koniec chciałbym wyjaśnić, dlaczego we wstępie napisałem „w tak zwanej sali widowiskowej..”. A co powinienem napisać o pomieszczeniu, w którym najpierw jest zimno jak w psiarni, w miarę gromadzenia się publiczności robi się wilgotno i duszno, a po kolejnej godzinie panuje wręcz lepki zaduch, bo nie ma żadnej wentylacji, a nikt nie pomyślał, żeby choć uchylić jakieś okno? Już parę razy pisałem, że jest to ostatnie miejsce, w którym powinno się organizować jakiekolwiek imprezy i mnie, mieszkańcowi Siemiatycz, jest po raz kolejny wstyd, że artyści z zagranicy i nie tylko musieli występować w tak fatalnych warunkach. Czas najwyższy coś z tym fantem zrobić, żeby za jakiś czas znowu nie świecić oczami przed tymi, którzy przywożą nam tak rzadko u nas widywaną Kulturę przez duże „K”.

          Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama