Reklama

Żubr się broni przed ludźmi - Postrach okolicy

12/09/2007 16:09
Jaki będzie los żubra? - to rozstrzygnie się w tym tygodniu.
Zdaniem specjalistów możliwe są dwa rozwiązania - odstrzał albo przesiedlenie pod Białowieżę. Chodzi o żubra, który nachalnie odwiedza nasze strony od dłuższego czasu i ostatnio trochę narozrabiał. Znalazł się za blisko ludzi.


          Tych, którzy podeszli do niego zbyt blisko - poturbował. O pierwszym takim fakcie było głośno ponad tydzień temu. W Wilanowie, gm. Mielnik, zwierzę przyszło do wsi i w ogródkach jadło warzywa. Podszedł do niego chłopak i zaczął mu robić zdjęcia. Nagle zadzwonił jego telefon, żubr zląkł się, następnie rzucił się na chłopaka i zahaczył go rogami. Jak powiedziała nam matka chłopca - skończyło się na siniakach.
          Drugie zdarzenie miało miejsce w Augustynce. Jeden z mieszkańców tej wsi, który chciał wypędzić zwierzę spod domu, został poturbowany na tyle, że musiał iść do lekarza. Trzecie pochodzi również z Augustynki z piątku, 7 września. Po południu żubr poturbował tam starszą mieszkankę tej wsi, raniąc ją w rękę. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało. Kobieta doznała też drobnych potłuczeń ciała. Będący tam akurat dziennikarze "Super Expresu", zawieźli ją do szpitala.
          Nie dopuścić do wsi
          W piątek, 7 września, wieczorem, w okolice Augustynki musiała zjechać policja i straż. Przyczyna - żubr, znowu atakował ludzi. Policjanci byli wyposażeni w broń gładkolufową. W przypadku, gdyby zwierzę znowu próbowało kogoś zaatakować, policja byłaby zmuszona użyć broni.
Asp. sztab. Romuald Leoniuk, oficer prasowy siemiatyckiej policji: - Ten żubr zachowuje się nieracjonalnie. Inne bowiem nie przychodzą do domostw i do ludzi. Ze względu na jego zachowanie wezwaliśmy straż z Siemiatycz. Gdyby żubr zbliżał się do domostw, strażacy próbowaliby go odstraszyć armatką wodną. Wszystko po to, aby broni użyć jako środka ostatecznego. Poza tym policjanci ostrzegli o żubrze mieszkańców jedenastu okolicznych wsi. Osobiście rozmawiali z ludźmi oraz przez megafony apelowali, żeby nie podchodzić do żubra, tym bardziej go nie drażnić. Tamtego wieczoru żubr nie przyszedł już do wsi - był więc spokój.
          Jaka decyzja?
          Od kilku dni zaczęli przyjeżdżać do podnurzeckich wsi pracownicy białowieskiego rezerwatu, aby zobaczyć zwierzę, porozmawiać z ludźmi i podjąć jakieś kroki. Początkowo nie spotkali żubra, ale kiedy codziennie zaczął pojawiać się w Augustynce, byli zdziwieni jego zachowaniem. Decyzja była następująca - przesiedlenie albo odstrzał. Jednak ostateczną decyzję wyda minister ochrony środowiska. Ma ona zapaść w tym tygodniu.
Wieczorem w piątek, 7 września, kiedy sytuacja była najbardziej "podbramkowa" i kiedy wsi pilnowali policjanci i strażacy, z Białowieży ponownie przyjechała ekipa pracowników rezerwatu i Zakładu Badania Ssaków PAN, chcąc wytropić żubra i określić miejsce, gdzie przebywa. Tamtego wieczoru wszedł jednak do lasu i do dziś nie pokazał się. Nie udało się też go wytropić.
          To dzikie zwierzę
          Nie ulega wątpliwości, że to jeden żubr atakuje ludzi, nie kilka. Te inne, które są w podnurzeckich lasach, a to jest pewne, nie podchodzą do domostw, pilnując się lasu. Najprawdopodobniej nie powinno być z nimi żadnych problemów, bowiem będą cały czas w lasach. Mimo wszystko w lesie też ktoś znowu może się natknąć na kolejnego żubra. Jak więc zachowywać się w jego obecności?
Krzysztof Niedziałkowski, pracownik Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży: - Przede wszystkim trzeba być bardzo ostrożnym. Nie podchodzić do żubra, nie przeganiać go, nie hałasować, niczym nie rzucać w niego. To jest dzikie zwierzę, które w normalnych warunkach nie atakuje. Może jednak się zdarzyć, że kiedy poczuje się zagrożone, może zaatakować rogami człowieka. Zalecam więc ostrożność.
          Co ze szkodami wyrządzonymi przez te zwierzęta?
          - Jeśli żubr pojawi się na naszym polu, ogrodzie czy sadzie trzeba po prostu zadzwonić do Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku lub Białowieskiego Parku Narodowego. Nasi pracownicy są doświadczeni, mają odpowiedni sprzęt i zajmą się żubrem. Za szkody wyrządzone przez te zwierzęta odpowiada skarb państwa. Można zgłosić się do urzędu wojewódzkiego i tam odszkodowania będą wypłacane - wyjaśnia Niedziałkowski.
          Zostaje jeszcze tylko odpowiedź na pytanie - dlaczego ten żubr atakuje ludzi? Jak mówią pracownicy Białowieskiego Parku Narodowego najprawdopodobniej dlatego, że ludzie odganiali go, rzucali w niego czym popadanie, drażnili. On się więc po prostu broni przed ludźmi.
          O decyzji ministra ochrony środowiska poinformujemy.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

          // Informacja z ostatniej chwili - żubr został jednak odstrzelony. / JBS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama