W niedzielę, 15 sierpnia, ok. 16.20 w okolicach mostu kolejowego na Bugu 38-letnia kobieta i jej 47-letni mąż, mieszkańcy naszego powiatu, pływali w Bugu w niedozwolonym miejscu.
Kobieta zaczęła tonąć. Nie była daleko od brzegu, ale prawdopodobnie trafiła na uskok dna. Na ratunek przyszedł jej mąż. Niestety i jemu zabrakło sił i też zaczął tonąć. Na brzegu była ich 17-letnia córka, a po rzece w łódce z silnikiem pływał mężczyzna. Dziewczyna zaczęła do niego krzyczeć. Mężczyzna nie reagował. Nawet nie podpłynął. Sama więc weszła do wody i zaczęła nieprzytomnych już rodziców ciągnąć. Udało jej się podholować ich do brzegu, ale nie zdołała ich wyciągnąć. Rodzice cały czas byli nieprzytomni. Dzwoniąc na numer 112, dziewczyna wezwała pomoc. Dyżurna policji zaalarmowała policjantów, którzy akurat jechali do Wólki Nadbużnej. Pędząc na miejsce polną drogą uszkodzili radiowóz. Ostatnie 500 metrów musieli przebiec. W wodzie było dwoje nieprzytomnych. Natychmiast wyciągnęli je na brzeg i zaczęli reanimować. Niebawem przyjechali strażacy z Siemiatycz, którzy po nich podjęli reanimację. Niedługo pojawiły się też 2 karetki pogotowia. Lekarze podjęli dalszą akcję ratowania życia. Udało się przywrócić akcję serca. Znad brzegu do karetek ratownicy nieśli nieprzytomnych przez kilkaset metrów. Niestety, nocą mężczyzna zmarł w szpitalu w Siemiatyczach. Córka cały czas znajdowała się pod opieką psychologa. Zadbała o to policja. Policja będzie też ustalać, kto pływał łódką i nie udzielił tonącym pomocy, za co grozi nawet 3 lata więzienia. Tego dnia kilkanaście osób kąpało się w innym niedozwolonym miejscu - w głębokiej wodzie żwirowni w Anusinie. Policjanci przepędzili ich stamtąd. Apelujemy o korzystanie z kąpieli tylko w miejscach dozwolonych, najlepiej strzeżonych przez ratowników.
Jacek Piotrowski, Jacek S. Wasilewski, Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. jp
Komentarze