Reklama

Tołwin - Nierozwiązane kłopoty z wodą

24/11/2011 16:14
Podwórko u Orzepowskich w Tołwinie podczas obfitych opadów deszczu jest zalewne przez wodę spływającą z ulicy oraz okolicznych posesji. Droga przy ich działce należy do Powiatowego Zarządu Dróg.

          Rowy przy ulicy od strony budynków mieszkalnych pogłębiono w ubiegłym roku. Na nieszczęście państwa Orzepowskich, cała woda stoi u nich na posesji. Drzewa przed domem przystały owocować i usychają. Wysoka tuja, która była ozdobą podwórka, w czasie wakacyjnych ulew przewróciła się z korzeniami. W domu pojawiła się wilgoć. Parter trzeba uchronić przed zniszczeniem.
          - Na wiosnę wymieniliśmy część podłóg, na jesieni kolejną. U nas pod domem potrafi stać pół metra wody. Moja córka ma 9 lat, w sierpniu woda sięgała dla niej do pasa. Mogłaby się utopić - mówi Joanna Orzepowska, właścicielka posesji.
          - U nas wszystko się zbiera - dodaje jej mąż, Józef Orzepowski. - Jeden sąsiad robił płot na wiosnę i zrobił odpływy, żeby mu woda odchodziła z podwórka (fot.). Od innego płynie gnojowica. A całość zbiera się na naszym podwórku. Trzeba chyba za rybaka się kształcić.
          Co na to dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych, Jan Samojluk?
          - Naszym zadaniem jest utrzymanie urządzeń wodnych, które posiadamy w należytym stanie. W tym okresie (około 2 tygodni temu - przyp. red.) byliśmy tam z zastępcą na wniosek pana sołtysa. Było stwierdzone, że właściciel tej posesji dokonuje dewastacji urządzenia naszego, czyli pobocza i rowu. Ponieważ podkopuje skarpę rowu ze strony jezdni, przerzuca ziemię, zawala częściowo rów utrudniając odpływ. Została podjęta decyzja o umocnieniu narowu płytkami.
          Niestety mimo tych działań nie zapewniono odpływu. Poza tym płytki utrudniają wsiąkanie wody. Według relacji poszkodowanych, dyrektor zarządu miał powiedzieć, że państwo Orzepowscy muszą wodę zagospodarować we własnym zakresie. Twierdził, że należy ona do nich, niezależnie od tego skąd spływa.
          - Kazał jeszcze nawieźć ziemi - tylko na tyle wywrotek, co tu trzeba. Na to nas nie stać. Niech nam je dadzą - wspomina pan Józef.
          W rozmowie z nami dyrektor Samojluk wyjaśnił, opierając się na rozporządzeniach ministerialnych, że nie leży w kompetencji jego urzędu podnoszenie prywatnych gruntów. Wspomniał, że często osoby prywatne lub firmy za darmo oddają ziemię, z tego mogliby skorzystać państwo Orzepowscy.
          Rozwiązaniem problemu byłoby odkopanie mostku, który znajduje się pod ulicą. Przez lata woda z rowów płynęła nim do stawu po drugiej stronie ulicy. Ten zaś jest w prywatnych rękach. Po zakopaniu mostku woda nie ma odpływu. Ponadto sam staw niszczeje - zarósł i bardziej przypomina bagno.
          Innym pomysłem jest wykopanie rowu po drugiej stronie ulicy. Ciągnie się on na długości 4 posesji. Jest tam łąka. Wydaje się, że rów wzdłuż niej przyjąłby wystarczającą ilość wody.
          Na temat tych rozwiązań rozmawialiśmy z dyrektorem zarządu.
          - Trzeba to rozpatrzyć w szerszym kontekście, nie tylko państwa Orzepowskich - twierdzi Samojluk. - Ale jeżeli będziemy pogłębiać rowy dalej, po kolei, być może doprowadzimy do tego, że sprowadzimy wodę na inną posesję. I nadal temat nie będzie rozwiązany, bo poprawi się u tych państwa, a pogorszy u kogoś innego.
          - Jakie działania podejmie zarząd, aby wszyscy mieszkańcy nie cierpieli z powodu wód płynących rowem?
          - Mamy teraz okres mniej złożonych robót drogowych i jak będzie nasza brygada miała wolne siły przerobowe, to pojedziemy tam. Sprawdzimy, co da się zrobić i spróbujemy uzyskać być może zgodę też innych właścicieli na odprowadzenie wody do tego stawu czy gdziekolwiek indziej.
          Miejmy nadzieję, że Zarząd Dróg Powiatowych zjawi się niezwłocznie i sprawa znajdzie rozwiązanie w stosownym czasie - niedługo mogą przyjść mrozy, a po zimie roztopy.

          Sylwia Tofiluk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. ST
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama