Reklama

Tożsamość miasta

12/08/2010 14:33
Miasto to nie tylko prawa miejskie, radni, domy i ulice. Miasto musi mieć swoją tożsamość i o nią dbać. Ważną jej częścią jest pamięć o historii miasta, jego burzliwych często dziejach, ludziach, którzy w nim żyli oraz wysiłkach podejmowanych przez dziadów i ojców, aby je odbudować, a następnie - odchodząc - zostawić jako dziedzictwo swoim dzieciom.
          Odnosi się to również do Siemiatycz, którym brakuje niestety „polityki historycznej”. Nie można ograniczać się do dumnego pokazywania przy każdej okazji wyłącznie zabytkowych obiektów sakralnych (chociaż jak najbardziej na to zasługują). W mieście jest jednak poza tym sporo interesujących i historycznie ważnych budynków oraz takich, które mamy obowiązek upamiętnić.
          Znajdują one się przede wszystkim, ale nie tylko, na ulicy Pałacowej (łącznie z zabytkowym domem, w którym przez lata mieściła się Biblioteka Pedagogiczna, należącym od lat do GS SCh, z wymagającą pilnej renowacji stylową, niepowtarzalną, zabytkową, XIX-wieczną drewnianą werandą, widoczną już na najstarszych zdjęciach z Siemiatycz sprzed ponad 100 lat. Już w 1988 r. społeczni opiekunowie zabytków z Siemiatycz występowali do konserwatora zabytków o wpisanie do rejestru zabytków całej ulicy Pałacowej, jako unikalnego zespołu urbanistyczno – architektonicznego, którego początki sięgają XVIII w. Zachowany powinien być również specyficzny charakter pożydowskiej części miasta zwanej Zaszkolem. Nie można zapomnieć o starej siemiatyckiej architekturze drewnianej, której jeszcze trochę się zachowało i trzeba ją jakoś uchronić przed zniszczeniem i zniknięciem.
          Nie wystarczy oczywiście powieszenie tabliczki mówiącej, że obiekt jest zabytkowy i oddanie się następnie bezczynności patrząc, jak ten obiekt powoli i nieubłaganie niszczeje. Żeby nie szukać daleko, wystarczy podać skandaliczny przykład starej fabryki przy ulicy Wysokiej. Takie miejsca wymagają stałej troski władz miejskich i nakładów z miejskiej kasy (albo energicznych działań w celu pozyskania środków, np. unijnych, z których z powodzeniem korzystają inne miasta). Oprócz tego we wszystkich takich miejscach powinny znaleźć się tabliczki z informacjami wyjaśniającymi, dlaczego konkretne miejsce zostało uznane za zabytek albo dlaczego w jakiś szczególny sposób wiąże się ono z historią miasta, np. na budynku u zbiegu Pałacowej i Zaszkolnej powinna być tabliczka informująca, iż mieścił się tam posterunek niemieckiej policji, a potem, po drugiej wojnie światowej, była katownia UB. Można by pokazać, gdzie przed wojną urzędował burmistrz, a gdzie był urząd gminy itp. Warto postarać się o środki na projekt pozwalający umieścić w niektórych miejscach w starym centrum miasta (przy Pl. Jana Pawła II i ul. Pałacowej) gabloty ze starymi zdjęciami w odpowiednio dużym formacie, pokazującymi, jak miejsca te wyglądały przed laty, np. ratusz czy pomnik Kościuszki na rynku. Na razie można je jedynie obejrzeć w… restauracji „Cezar” albo na stronie „Głosu” w Internecie.
          Osobna i wyjątkowo wstydliwa kwestia, to zaniechanie upamiętnienia faktu, iż przez ponad trzysta lat ważną częścią historii Siemiatycz była społeczność żydowska, stanowiąca większość (w pewnych okresach przytłaczającą) jego mieszkańców. I tego, że została w 1942 r. prawie w całości bestialsko wymordowana przez Niemców. Dlaczego przez tyle lat społeczność Siemiatycz nie zdobyła się na nazwę jednej choćby ulicy nawiązującą do tych zbrodni na mieszkańcach? Dlaczego nie ma żadnej informacji, gdzie w czasie okupacji niemieckiej znajdowało się getto? Dlaczego nie ma żadnej tablicy w okolicy dzisiejszego dworca PKS informującej, że w tym miejscu, rozpoczęła się droga śmierci kilku tysięcy siemiatyckich Żydów, wiodąca ich do Treblinki? Tam przecież właśnie był siemiatycki „Umschlagplatz” (z niemieckiego: plac załadunku), jak w Warszawie, Lublinie i innych miejscach historii holokaustu.
          A przecież to miasto ma swoją duszę i bogatą historię i musi ją jednak w końcu zacząć pokazywać. Sobie i innym. Jeśli kogoś argumenty o „duszy i tożsamości” nie przekonują, to niech uzna to choćby za promocję, jako część jakże modnego dzisiaj, uprawianego przez różne miasta PR.
          To powinno być jedno z zadań nowego, wybieranego jesienią, burmistrza.

          Marek Antoni Nowicki, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama