Prawie dwa dni, niedaleko mostu na Bugu obok wsi Kózki, leżał w rowie TIR na rosyjskich numerach rejestracyjnych. Dopiero telefon do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie spowodował, że po południu 24 października przybył inny samochód, na który przeładowano towar. Przybyły też specjalistyczne samochody, które wyciągnęły ciążarówkę z rowu.
- Do wypadku doszło 23 października około godziny 17.00. Kierowca żyje i nie odniósł poważniejszych obrażeń. Na razie trudno ustalić, dlaczego zjechał do rowu. Samochód leżał poza koroną drogi i nie powodował utrudnień w ruchu. Po telefonie od was wezwaliśmy dźwig, który wyciągnie go z miejsca gdzie leży – powiedziała rzeczniczka GDDKiA w Warszawie, Małgorzata Tarnowska. Być może utrudnienia w ruchu na tym odcinku drogi w czasie wyciągania samochodu z rowu spowodowały zderzenie autobusu i samochodu ciężarowego Jelcz. Do kolizji doszło 24 października w Kózkach, około 80 metrów od leżącego TIR-a.
Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Jadąc od strony Kózek w stronę mostu musimy ograniczyć prędkość do 60 km/h. Taki znak postawili mazowieccy drogowcy, bo przed nami ostry zakręt i wąski most na Bugu. Jadą w stronę mostu od Siemiatycz już nie musimy zwalniać. Innego bowiem zdania są drogowcy podlascy, wg których przez ten wąski most i ostry zakręt można jechać nawet 90 km/h! Pewno któryś z nich, żeby to sprawdzić, osobiście prowadził ciężarówkę na tym odcinku.
Jacek Stanisław Wasilewski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze