Reklama

Święto ulicy

Wystarczyło 10 tysięcy złotych z urzędu miasta, kilkunastu sponsorów, kilkoro przyjaciół - wolontariuszy, dwa zespoły muzyczne i jeden pomysł na wspólne działanie

     Ulica Wierobieja, pamiętająca jeszcze czasy gdy Hajnówka nie była miastem, na jeden dzień, jeden wieczór zamieniła się w deptak z potańcówką, z restauracją na asfalcie, z zabawami na ulicy. Kolorowo, wesoło, dla każdego coś miłego. Imprezę zorganizowała nieformalna grupa Akcja Hajnówka. Akcja Hajnówka, to Andrzej Szypulski, Stefan Bedkowski, Łukasz Plewa, Marzena Lubowicka, Anna Fedoruk, Marlena Borowicz, na czele z Katarzyną Czurak.

       Zaczęło się oficjalnie. Przemówienie wygłosiła Kataryna Czurak ze Stowarzyszenia Metamorphosis, „lokomotywa” Akcji Hajnówka. Potem przemawiał burmistrz miasta Jerzy Sirak. A ludzi przybywało. Młodzi, starsi, dzieci. Całymi rodzinami, tłumnie.

Reklama

       Była wystawa na ogrodzeniu Zespołu Szkół Zawodowych, spacer z Allą Gryc, która opowiadała o historii. Słodki Kredens przygotował coś specjalnego – kultowe oranżady. I ciastka wuzetki, a jakże. Były gry uliczne, zabawy, doskonały koncert zespołu „Błękitny Nosorożec” i wspaniała zabawa z zespołem „Metro”. To była najlepsza impreza w Hajnówce w roku 2022!.

     - Nasz pomysł na ożywienie ulicy Wierobieja pojawił się około dwóch lat temu, na konsultacjach z mieszkańcami z grupy 30+, na etapie zbierania pomysłów do programu „rozwój lokalny”, a miastu zależy na zaangażowaniu mieszkańców w tworzeniu nowej ścieżki rozwoju Hajnówki – tłumaczy Katarzyna Czurak, ze Stowarzyszenia Metamorphosis i Akcja Hajnówka. - To wszystko zaowocowało realizacją inicjatywy w tym roku, w ramach projektu „Hajnówka Odnowa. Zielona transformacja”. I proszę, jak wszyscy jesteśmy zaangażowani. Z pomocą mieszkańców tej ulicy, mieszkańców naszego miasta.  Bardzo serdecznie dziękujemy pani dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych Mirosławie Szpilko i zastępcy dyrektora Annie Lasota. Gdyby nie wasza szkoła, która użyczyła nam prądu i miejsca, to by naszej dzisiejszej imprezy nie było.

Reklama

       Hajnówka, to młode miasteczko wyrosłe dzięki eksploatacji Puszczy Białowieskiej. Prawa miejskie Hajnówka uzyskała w 1951 roku. Stała przemysłem drzewnym – znanymi w Europie meblami „Puszcza”, płytką podłogową „Hajnówka”, suszarni drewna, węglem do masek przeciwgazowych. Jeszcze ćwierć wieku temu, w Hajnówce można było podziwiać ciekawą architekturę drewnianą. Podczas organizowanych przez Janinę Jezierską plenerów artystycznych, studenci malowali najciekawszą ulicę w Hajnówce, która obecnie nazwa się ulicą księdza Wierobieja, twórcy pobliskiego kościoła, człowieka który potrafił łączyć ludzi. W tamtych czasach, owe 25 lat temu, Piotr Omeljaniuk, nauczyciel historii proponował radnym zrobienie z tej ulicy deptaka, w celu zachowania jej zabytkowego charakteru. Wówczas pomysł upadł, odrodził się teraz, w innej odsłonie, dzięki grupie młodych z „Akcja Hajnówka”, pod dyrekcją Katarzyny Czurak.

    – Myślę, że w przeszłości ulica Wierobieja niejednokrotnie świętowała przy różnych okazjach, ale takie święto jak dzisiaj, możemy wspólnie tutaj obchodzić pierwszy raz – zwrócił się do zebranych Jerzy Sirak. - Myślę, że będzie to powód do radości, że w tym święcie uczestniczymy. Będą to jakieś doświadczenia na przyszłe lata. Nie zdziwię się się, jeśli kolejne ulice Hajnówki ze swoją tradycją, swoją historią również sięgną do przykładu ulicy Wierobieja i w przyszłości będziemy mogli się spotykać na święcie ulicy Górnej czy Wrzosowej, czy Lipowej. Święto ulicy Wierobieja jest elementem pewnego szerszego projektu, który w mieście realizujemy z wykorzystaniem środków europejskiego obszaru gospodarczego, są to głównie środki norweskie, a jednym z fundamentalnych warunków w tym projekcie jest element partycypacji społecznej.

Reklama

      Wszyscy przeszli całą długość ulicy, za Allą Gryc, która opowiadała o historii ulicy Wierobieja.  

     - Urodziłam się na tej ulicy w 1955 i tu mieszkam do dziś – stwierdza Halina Czapla. - Tu kiedyś była apteka, tam z przodu, Jurek miał kawiarnię. Pierwszy sklep samoobsługowy w Hajnówce też był na tej ulicy.  

     - Przed wojną, mojej babci siostra i brat zbudowali dom, ten drewniany, na rogu z ulicą Kosidłów – wspomina Małgorzata Tyszko. - Tam, koło kościoła, gdzie był kiedyś dworzec PKS, mieścił się sztab wojskowy, mój tata tam pracował. Mieszkałam na tej ulicy, każdy zakątek znałam. Drewnowskiego pamiętam, ciastka były po 2 złote, równiutko poukładane.

Reklama

       Prawdziwym hitem był rewelacyjny koncert hajnowskiego zespołu „Błękitny Nosorożec”. Potem na scenę, którą pożyczyła pani wójt gminy Hajnówka, Lucyna Smoktunowicz, weszli muzycy zespołu „Metro”. Grali doskonale, a ludzie tańczyli, śpiewali. Najpiękniej tańczyli Agnieszka i Dariusz Pieśluk, od lat najlepsza taneczna para w Hajnówce. Nagród było wiele, ale akurat za najładniejsze tańczenie, nagroda główna – rower wart tysiąc złotych.

       Sponsorem roweru był Mirosław Kowszuk, właściciel sklepu rowerowego „U Mirka”, który mieści się na Zaułku Targowym, tuż przy ulicy Wierobieja.

Reklama

    - Zostałem sponsorem, bo ja ich lubię, tych ludzi z Akcja Hajnówka – przyznaje Mirosław Kowszuk. - Gdyby taka była organizacja przy każdej impresie w Hajnówce, to nam nawet władza niepotrzebna. Spontanicznie zrobione, a proszę bardzo ile ludzi przyszło. I Zenka nie było, a ludzie przybyli. Gdyby sto osób, to rozumiem, ale tu kilka tysięcy. Lubię takie imprezy i kocham tę ulicę. Pomagałem też rozwieszać te proporczyki i światełka. Stać mnie, to ufundowałem rower. To też reklama mojego sklepu.

       Stanisław Michna z Hajnówki, od lat jest bohaterem filmów na YouTube. Znany jako Stachu Jones. Fantastyczny film „Magnaci i czarodzieje” ze Stachem Jonesem na YouTube ma niemal milion wyświetleń. W dniu Święta ulicy Wierobieja, każdy chciał zdjęcie z hajnowskim aktorem, a Stanisław Michna niestrudzenie pozował.

Reklama

    - Zwróciła się do mnie pani z Warszawy, powiedziała, że reklamujemy Podlasie na świecie, że mamy potencjał. To teraz próbujemy wykorzystać ten potencjał – mówi Ryszard Michna, syn Stanisława. - Owszem są wulgaryzmy w filmie, ale młodzież szaleje za Stachem.

     Krystyna Kościewicz, fot KK

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama