Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Serpelic

27/08/2012 23:39
Od początku swego istnienia – 1999 r. Stowarzyszenie Przyjaciół Serpelic było inicjatorem lub głównym organizatorem kilkudziesięciu imprez o różnym charakterze, m.in. Festynu Nadbużańskiego. O stowarzyszeniu opowiada jego prezes Stanisław Arasymowicz.

          - Dlaczego powstało stowarzyszenie?
          - Takie widzieliśmy potrzeby tego środowiska. Serpelice leżały już na granicy województw: warszawskiego, lubelskiego, bialskopodlaskiego, teraz mazowieckiego. To powodowało, że ta wieś była traktowana marginalnie. W pierwszych publikacjach turystycznych wydawanych przez sejmik mazowiecki w ogóle nie było Serpelic. Opracowania kończyły się na Sarnakach. Teraz jest lepiej. Poprzez założenie stowarzyszenia chcieliśmy zwrócić uwagę na tę miejscowość. Wyeksponować największe atuty – Bug, przyrodę, mieszkańców. Pociągnąć to środowisko do aktywizacji, przyczynić się do podniesienia jakości infrastruktury turystycznej stwarzającej lepsze warunki do życia i wypoczynku, rekreacji, kultury.
          - Udało się?

          - Jak zacząłem przyjeżdżać do Serpelic, również po założeniu stowarzyszenia, program kulturalno – rekreacyjny był szczupły. Zresztą moim zdaniem nadal jest szczupły, bo czasy się zmieniają i teraz nie wystarczy pełna micha, lecz coś do tego musi być – najlepiej związanego z aktywnością. Dlatego te nasze działania skierowane były jednocześnie na kulturę, rekreację i rozrywkę. Efekt - narciarski Bieg Serpela, szereg zawodów podczas Festynu Nadbużańskiego, otwarcie i zakończenie letniego sezonu, otwarty festyn rodzinny w szkole - organizowany z wielkim zaangażowaniem przez zespół szkolno - przedszkolny, warsztaty muzyczne zespołu „Chwilka” z Białej Podlaskiej kończące się koncertem i inne mniejsze. Do tego dochodzą indywidualne imprezy organizowane przez ośrodki wypoczynkowe.
          - Nie da się przy tej działalności nie współpracować z samorządami. Jak pan tę współpracę ocenia?

          - Współpraca taka była, jest i musi być. Teraz głównym organizatorem lipcowego Festynu Nadbużańskiego jest starostwo w Łosicach, więc jakoś się dogadujemy. Generalnie od lat zajmujemy się też tworzeniem lobby dla Serpelic, co okazuje się trudne. Przykład – na 13 radnych w gminie Sarnaki - z Serpelic jest jeden. W samorządzie powiatowym sytuacja jest jeszcze gorsza, bo nie mamy tam radnego, a to przekłada się na efekty. Owszem, deklaracje ze strony władz są, ale wykonanie jest słabe. Wiemy, że nie wypływa to z niechęci, lecz braku pieniędzy. Na przykład z punktu widzenia stowarzyszenia niekorzystne są zmiany wójtów i starostów, bo nowi, owszem - próbują wnieść coś nowego, ale na to trzeba czasu. Są też minusy - daliśmy pełny materiał o imprezach sportowych podczas ostatniego festynu, ale na plakatach brakowało miejsc ich rozegrania. To są ważne detale. O pomocy finansowej nie będę wspominał, bo jak wymienię kwoty otrzymane od starostwa czy urzędu gminy, to obniżę autorytet wójta i starosty. Mimo to doceniamy wszelką pomoc i dziękujemy za nią podkreślając zaangażowanie pracowników starostwa w organizację.
          - Członkowie stowarzyszenia to mieszkańcy Serpelic?

          - Nie. Większość członków pochodzi z Białej Podlaskiej, tutaj mają domki letniskowe, a wcześniej takie domki miały zakłady, w których pracowali.
          - Jakie zauważa pan zmiany w życiu Serpelic?

          - Kiedy w 1970 r. zaczynałem pracę na AWF w Białej Podlaskiej przyjechałem tutaj z młodzieżą na obóz, bo było blisko. Liczyliśmy też na atrakcyjne ceny w ośrodkach wypoczynkowych, które już wtedy istniały. Sytuację zastałem następującą – ośrodki puste i nikt nie chce nas przyjąć, a wtedy były one finansowane przez państwowe zakłady pracy i trudno było przyjąć pieniądze od kogokolwiek. Nie ważne – czy wypoczywało w ośrodku dziesięć czy sto osób – koszty utrzymania były te same. Pierwsza rozmowa z dyrektorem jednego z ośrodków: – „nie jesteście potrzebni, tu ludzie wypoczywają”. A teraz właściciel dwa razy wyjdzie za klientem starając się go zatrzymać i znowu ściągnąć. Teraz te ośrodki są w rękach prywatnych i to jest największa i najkorzystniejsza zmiana.
          - Inne pozytywne zmiany?

          - W Serpelicach mamy około pół tysiąca miejsc noclegowych czekających na klientów z różnym portfelem oraz rozbudowaną ofertę poza noclegiem – surwiwal, konferencje, szkolenia, warsztaty, obozy, kajaki, statki rzeczne, jazda konna, turnusy rehabilitacyjne. No i podniosła się estetyka. Wzrosła też jakość usług gastronomicznych.
          - Czy nie uważa pan, że za mało wykorzystywany jest Bug?

          - Już nie, chociaż jest jeszcze wiele do zrobienia. Jest prywatna przystań kajakowa, są wycieczki statkami rzecznymi, spływy kajakowe, zawody na rzece, ale spójrzmy na plażę w Serpelicach. Jej wygląd. Brakuje podstawowego wyposażenia. Kilkanaście metrów od linii brzegowej trawa po pachy, brak nawet koszy, nie wspominając o zorganizowanym kąpielisku. To wielki minus. Przykładem aktywności mieszkańców jest otwarta w lipcu pierwsza prywatna przystań kajakowa. Właściciel ma działkę graniczącą z rzeką, wyczyścił ją, zrobił drogę dojazdową.
          - Wspomniał pan o braku koszy. Faktycznie - przy głównej drodze nie ma żadnego.

          - Walczymy o te kosze, jak również o sprzątanie ulic, chodników i plaży. Wiemy, że jakaś firma wygrała przetarg, ale wykonuje to niedokładnie.
          - A coś z inicjatywy mieszkańców?

          - Rozbudowa remizy - ze środków mieszkańców, wspólnoty gruntowej oraz przy wsparciu urzędu gminy. Poza tym poprawia się estetyka i funkcjonalność zabudowań. Powstało koło gospodyń wiejskich, którego pierwsze poczynania okazały się strzałem w dziesiątkę, np. ostatnia zabawa sylwestrowa, jakiej nie było od lat.
          - Jakie widzi pan Serpelice za 20 lat?

          - Przede wszystkim chciałbym, aby nasza "perła nadbużańska" nie utraciła swojego charakteru spokojnej i miłej miejscowości. Po prostu żeby nie została zadeptana. Widzę te walory przyrodnicze, kulturowe i ludzkie utrzymywane i rozwijane przez właściwą i estetyczną infrastrukturę, widzę bogaty i ambitny program kulturalno - rozrywkowo - sportowy, powstanie tras pieszych, narciarskich i rowerowych, właściwej informacji turystycznej, wydawnictw - w tym monografii Serpelic. Wierzę, że nadal będzie poprawiać się infrastruktura oraz oferta gastronomiczno - hotelowa i programowa ośrodków. I że za 20 lat nasze skromne stowarzyszenie, już bez obecnego prezesa, będzie działało prężnie i efektywnie.
          - Dziękuję za rozmowę.


          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama